29 obserwujących
58 notek
207k odsłon
  79   0

Ciało

Na początek kilka uwag natury osobistej. Często autor zastanawia się, o czym tu pisać? O tym, czy o tamtym? Ale to już było, to nieciekawe, a tamto nudne. To z kolei niewarte wysiłku. Inne tematy to jak zdarta płyta, wszyscy o tym piszą. Kiedyś, całkiem nie tak dawno, była to pandemia korona wirusa. Dziś to wojna na Ukrainie i to powszechne przekonanie, że Rosja: a) przegrała z kretesem, b) właśnie przegrywa, c) poniesie klęskę już za chwileczkę, już za momencik, wreszcie d) wszystkie te odpowiedzi są prawdziwe. Po co wozić drzewo do lasu lub przyłączać się do potężnego choru śpiewającego równym głosem chwałę Samostijnej Ukrainy? Zatem, o czym pisać? Jest wreszcie czynnik czytelnika. Choćby nie wiem, jak autor się zarzekał, że mu na tym nie zależy, zawsze bardzo ważny element układanki. Czy ten temat spodoba się czytelnikom, i czytelniczkom, czy nie? Wzbudzi emocje? Jakie? Te pozytywne, czy przeciwnie, negatywne? Każdy chciałby być popularny i lubiany. Jeśli nie przez wszystkich to chociaż w wąskim kręgu.

 Biorąc to wszystko pod uwagę dziś napiszę o temacie jak najbardziej popularnym, i tak powszechnym, że bardziej być nie może. Ciało! Moje ciało! Od razu zastrzegam, że temat ujmuję bardziej ogólnie, nie osobiście. Biorąc pod uwagę wiek, i wagę, nie byłyby to atrakcyjny przedmiot debaty. Ciało! Piękne ciało. Natchnęła mnie książka, którą spostrzegłem na stosie innych, na wyprzedaży w jakimś supermarkecie. Tytuł: Moje ciało! Bezpretensjonalny, trzeba przyznać. Autorka to amerykańska (super) modelka o polsko brzmiącym nazwisku. Co znaczy super modelka? Modelka, czy model, to ludzie, którzy prezentują, noszą ciuchy. Muszą być ładni, bo ładnemu we wszystkim jest ładnie. Ubrać ich w jutowy worek i też będą się ładnie prezentować. Ale w sumie to wieszaki, chodzące wieszaki. Czy super modelka nosi dwie kiecki na raz i dlatego jest super? Oczywiście to żart. Słowo: super oznacza super gaże. Super karierę? Super kilometry męskich penisów? Aaa, fe! Cofam com napisał. Czasami wychodzi z człowieka męska, szowinistyczna i kato-faszystowska świnia. Wracajmy do tematu. Modelki muszą ładnie wyglądać, ładnie się poruszać, nie muszą nawet mówić, tym bardziej pisać. Po co człowiekowi umiejętność czytania i pasania, gdy się jest młodym, ładnym i płacą ci za to, że jesteś? Umiejętność rachowania się przyda, w bardzo ograniczonym zakresie, przy liczeniu tych kokosów, które zarabiają. A tu, książka amerykańskiej, byłej (super) modelki, małej Emilki! Jak (super) modelka, co ledwie umie czytać i pisać, napisała książkę? Myślę, że to zasługa duchów, czyli autorów – duchów (ghost writers) bezimiennych i marnie opłacanych wyrobników pióra, którzy za niewielkie pieniądze piszą książki dla sławnych, bogatych i niepiśmiennych.

Czy mała Emilka popełniła tę książek, bo czasy jej świetności na wybiegu odchodzą w przeszłość? Gdy naturalną rzeczy koleją jej ciało jest wypierane przez ładniejsze i młodsze ciała następnego pokolenia gotowych na wszystko kandydatek na (super) modelki? Młode wilczyce bez litości zagryzają stare suki, wadery. W branży modowej, ogólnie show biznesu, pięknych i młodych ciał nigdy nie braknie. Kręcą się obrotowe drzwi: jedni wchodzą, inni wychodzą, albo wylatują. Kto ciałem wojuje, od ciała ginie. Atoli napisanie książki o swoim ciele, czy Moje ciało, to pomysł genialny w swojej prostocie. Począwszy od kucharzy, masażystów, fryzjerów czy kosmetyczki, przez dietetyków i trenerów osobistych przywracających ciału zdrowie i witalność; dalej nauczycielki, czy instruktorzy seksu, uczący jak z ciała, z seksu czerpać jeszcze więcej przyjemności. Dalej olbrzymia i pstrokata branża mody: ubrania, buty, dodatki upiększające ciało. Przemysł kosmetyczny z morzem produktów dla ciała. Jeszcze farmacja i medycyna… Całe współczesny świat kręci się wokół ciała.

Kiedyś mówiono: ciało i dusza. Dziś dusza to niemodny przeżytek. Nie ma duszy. Uczeni, naukowcy z branży gender z najlepszych amerykańskich i niemieckich uniwersytetów dowiedli ponad wszelka wątpliwość, że duszy nie ma i nigdy nie było. Jest ciało. Wszyscy i każdy z osobna ma ciało. To nas łączy. Ciało. Horacy dawno temu pisał do swego przyjaciela: …ty nigdy nie byłeś tylko ciałem. Dziś tak się nie pisze. Ciało, i bycie ciałem, wystarczy. Po co komu coś więcej? Na co przydaje się dusza? Ciało jest jedynym bogiem. Wszystko dla ciała, przez ciało, i o ciele. Szczególnie panie, tan nasza lepsza i piękniejsza polowa, mają bardzo osobisty stosunek do swojego ciała. Ale jakoś nie chcą tego wyrazić w słowach, skupiając się na codziennej pielęgnacji i dbaniu o swoje ciała. Stąd świetny pomysł małej Emilki. Z mężczyznami jest prościej. Wstaje rano, idzie do łazienki. Spojrzy w lustro. Umyje twarz w zimnej wodzie, albo i nie, umyje jeszcze zęby. Przeczesze włosy palcami. Jeśli to elegant – grzebieniem, i starczy tych ablucji. Jest gotów do wyjścia do pracy. Z kobietami to całkiem inna historia. Panie nigdy nie uwierzą w słowa Jezusa, że nie szata zdobi człowieka, ale człowiek szatę. Wstaje taka pani z łózka. Idzie do łazienki, patrzy, a tu na buzi odcisnęły się ślady guzików z poduszki. Jeszcze te cienie pod oczami! Cera szara, ziemista. Dramat. Po prostu tragedia. Potem gorączkowa krzątanina. Szumi woda w prysznicu, warczy suszarka do włosów, światła się palą, lokówka się grzeje, drzwi do łazienki latają w te i we wte. Biada ci, jeśli zechcesz, lub musisz, skorzystać z łazienki w tej porze. Masowanie, wklepywanie, malowanie, w skupieniu z najwyższą uwagą. Zręczne i zmyślne maskowanie niedoskonałości. Dobieranie tego, czy owego. I mamy mały cud. Gdy po jakimś czasie pani wychodzi z domu, jest bliska ideałowi. Jest jak bogini. To oczywiste, że szata, kosmetyki, i buty, i inne starannie przemyślane dodatki zdobią człowieka. Ludzie widzą to, co na wierzchu. Co komu po wnętrzu? Nie ma z niego żadnego pożytku.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale