Bielinski Bielinski
135
BLOG

O kradzieży, co inne kradzieże ma pod sobą

Bielinski Bielinski Polityka Obserwuj notkę 1
O tym jak ukraść równowartość 9 ton złota, gdzie nikt się nie przyjmuje, poszkodowani uznają, że nie ma problemu, a sprawców noszą na rękach i czczą ich pamięć. I prawie wszyscy są zadowoleni.

Minęło trochę czasu, wiosna w pełni, a tu czas na nowy tekst. Po krótkim zastanowieniu postanowiłem pociągnąć temat izraelskiego programu jądrowego, który w tym kraju ma wyłącznie aspekt militarny. Służy budowie i utrzymaniu izraelskiego arsenału jądrowego szacowanego na około 100 – 200 głowic jądrowych i termojądrowych. W poprzednim tekście mówiłem, jak Izrael otrzymał „prezent” od Francji – reaktor powielający, produkujący pluton-239. Prezent nominalnie od Francji, ale opłacony przez Niemców, przez rząd RFN. Taki „pośmiertny podarek”, czy reparacje III Rzeszy. Problem polega na tym, że reaktor jądrowy trzeba wybudować, dostroić, potem czekać aż ze zużytego paliwa jądrowego uda się pozyskać odpowiednią ilość plutonu Pu-239. Kluczowy element obiektu w Dimona: zakład separacji plutonu – instalacja do chemicznego przetwarzania zużytego paliwa – został ukończony i uruchomiony w 1966 i począwszy od tego roku Izrael zaczął produkować pluton klasy wojskowej (weapons-grade). Szacuje się, że w czasie wojny sześciodniowej w maju/czerwcu 1967 roku, Izrael dysponował już dwoma lub trzema prymitywnymi ładunkami jądrowymi A może miał ich znacznie więcej? I nie były to prymitywne ładunki sklecono w byle warsztacie? Żydowski program jądrowy to fascynujący temat. Gdy zmieni się nastawienie do Izraela, z pewnością powstanie na ten temat wiele filmów. Dziś będzie o kradzieży wszech czasów. Kradzieży, która inne kradzieże ma pod sobą.

 Znamy to z amerykańskich filmów. Napady na bank, wrzaski, strzały, pościgi z piskiem opon, a potem dla długoletnie wwiezienie albo kara śmieci dla sprawców wymierzana przez państwowego kata, lub niecnych kolegów. Na banki napadają tylko głupcy i cholerni amatorzy; ryzykują życiem, by zyskać niewiele, albo i nic. W najlepszym wypadku, gdy im się poszczęści, uciekają przez cale życie oglądając się za siebie. Wyobraźmy sobie kradzież trwająca całe lata. Skradziono miliardy. Dokonujący kradzieży nie tylko nie zostają ukarani, ale zarabiają jeszcze miliardy i umierają we własnym łóżku syci chwały i dostojeństw. Okradzeni udają, że nic się nie wydarzyło, że żadnej kradzieży nie było. Ale strata musi jednak być. Kto traci i płaci za wszystko? Oczywiście państwo, gdzie się owa „kradzież” dokonuje, to jest zwykły szary obywatel. To on ze swoich podatków za to płaci. A policje i inne tajne służby nie tylko nie ściągają sprawców, ale starannie zacierają ślady i usilnie wmawiają wszystkim, że żadnej kradzieży nie było! Czy to nie piękne i wyjątkowe wydarzenie? Czy to nie idealna „kradzież”? Kradzież nawet nie stulecia, lecz tysiąclecia? Jednak się wydarzyło. Nie tak dawno temu. Skutki odczuwamy do dziś. Miało to miejsce w przodującej demokracji świata, kraju naj-, naj- naj-, czyli usa.

 Chodzi tu o aferę NUMEC, albo aferę Apollo. W zakładach NUMEC (Nuclear Materials and Equipment Corporation) w Apollo w Pensylwanii w latach 60 odkryto brak od 91 do nawet 272 kg wysoko wzbogaconego uranu. Właścicielem i szefem tych zakładów był dr. Zalman Shapiro. Dolna granica to minimum, pochodzi z wczesnych kontroli dotyczących konkretnych partii materiału. Służy zaciemnianiu i pomniejszaniu zakresu „zniknięcia” materiałów jądrowych wojskowego przeznaczenia. Górna granica to skumulowany deficyt z całego okresu działalności zakładu wyliczony przez specjalistów z CIA i FBI, Zatem ta wyższa liczba jest realna. Oznacza, że z zakładów NUMEC w latach 60 XX wieku „zniknęło” ok 270 kg, wysoko wzbogaconego uranu (HEU – Highly Enriched Uranium) klasy wojskowej (weapons-grade). Zaginiony materiał był wzbogacony do poziomu ponad 90% izotopu U-235.

 Kilka słów o uranie, by wyjaśnić tym, co nienawidzą fizyki, o co tu chodzi. Uran – najcięższy naturalnie występujący pierwiastek na Ziemi, liczba atomowa (protonów w jądrze) – 92. Istnieje szereg izotopów uranu, różniących się tylko liczbą neutronów, jak: U-238 (99.3 % masy) izotop stabilny, bez wartości dla reakcji rozszczepiania, oraz najważniejsze izotopy rozszczepialne U-235 (0.3 %) oraz U-233 nie występuje naturalnie. Oznacza to, że w 1 kg uranu tylko 3 gramy są użyteczne (U-235). Jak z uranu zrobić materiał na bombę jądrową? Przeprowadza się uran do postaci gazowej i wiruje w wirówkach, wiruję i wiruje. Koncentracja 3 % U-235: materiał do elektrowni jądrowej, 20 %: medycyna, technika, 90% i więcej - głowice jądrowe, materiał klasy wojskowej (weapons-grade). Z 270 kg uranu (HEU, > 90%) przy zastosowaniu nowocześniejszej technologii (implozja lub zaawansowane reflektory neutronów) można otrzymać około 14–18 ładunków jądrowych klasy bomby, która zniszczyła Hiroszimę. Nie są to więc ani żarty, ani drobiazgi, lecz baza do osiągniecia statusu mocarstwa jądrowego.

Jak się tłumaczył Zalman Shapiro i jego ludzie z NUMEC, gdy nie dało się już ukryć braku w magazynach tak wielkiej ilości U-235? Okazuje się, że latach 60. standardy ewidencji w prywatnych zakładach takich jak NUMEC były szokująco niedokładne. Ryby łowi się w mętnej wodzie. Myślę, że dr. Shapiro, lub jego podwładni, kontrolowali każdy gram U-235. Mówiono o: MUF (Material Unaccounted For, materiał niewyjaśniony). W procesie chemicznej obróbki uranu (zamiana gazu w metal lub tlenki) część surowca naturalnie osadzała się w rurach, filtrach, wentylacji lub zostawała na rękawicach pracowników. Inna to bałagan w dokumentacji. Podczas kontroli w 1965 roku odkryto, że ewidencja w NUMEC była prowadzona niechlujnie. Braki narastały latami, a kolejne inwentaryzacje jedynie "dopisywały" nowe straty do starych. Wreszcie dyrekcja zakładu twierdziła, że uran został po prostu wypłukany z wodą technologiczną do rzeki lub wyrzucony na składowisko jako odpad. Zatem 272 kg. uranu kasy HEU zatkało rury i filtry, albo wynieśli je pracownicy na rękawicach i kombinezonach, albo trafiło jako odpad od rzek, czy na składowisko! I po sprawie. Nawiasem mówiąc, produkcja w takich zakładach jak NEMC objęta jest ścisła kontrola technologiczną i służb specjalnych, Tam brak nawet grama uranu powoduje włączenie alarmu. Czy powinno wywołać, bo przez lata zniknęło, „wyparowało?” prawie 300 kg wysoko wzbogaconego uranu klasy wojskowej. Cud? Może.

Inne, logiczne wyjaśnienie? Ten uran został wyprowadzany zakładów i dostarczony do Izraela. Taka operacja mogła się odbywać tylko za zagroda tajnych służ usa, agencji CIA, FBI, innych. Nikt, nawet Zalman Shapiro, nie został ukarany ani nawet postawiony w stan oskarżenia za znikniecie materiałów do budowy 18 bomb jądrowych.

W latach 60-tych nie tylko w NUMEC tajemniczo wyparowywał materiał jądrowy o czystości militarnej. W państwowych zakładach Oak Ridge National Laboratory w Tennessee zniknęło 96 kg U-233, to jest ok. 6% całkowitej produkcji tego izotopu. Dlaczego to ważne? Izotop U-233 jest materiałem dla celów militarnych niemal idealnym, przewyższa U-235 przypominając własnościami pluton P-239. Nie występuje naturalnie, wytwarzany jest w reakcjach jądrowych w reaktorze. Masa krytyczna U-233 dla czystej kuli metalu z dobrym reflektorem spada do 5–8 kg. Wartości zbliżone do Plutonu-239, co pozwala na budowę bardzo małych głowic przenoszonych przez rakiety. Nie trzeba dodawać, że Oak Ridge i NUMEC (oraz pan Zalman Shapiro w tle) ściśle współpracowały. Z tej ilości U-233 można wytworzyć około 19 głowic.

Dlaczego łączę te dwie sprawy? Oak Ridge National Laboratory to państwowa firma a nie własność pana Shapiro. NUMEC nie miał licencji na przetwarzanie U-233. W latach 2001-2002 podczas rutynowych prac związanych z rekultywacją terenu po zakładach w Apollo pobrano próbki z gleby, z hałd i osadów. Analiza spektrometryczna wykazała obecność Uranu-233. Fizycy jądrowi badający próbki z hałd w NUMEC stwierdzili, że materiał ten posiadał unikalne zanieczyszczenia, które stanowią "odcisk palca" reaktorów z Oak Ridge National Laboratory (ORNL). Oznacza to, że U-233 przechodził przez zakłady NUMEC w Apollo, był tam przetwarzany i stamtąd zapewne trafiał do Izraela. Sprawę wyciszono. Oficjalnie uznano to za "historyczne zanieczyszczenie o nieznanym pochodzeniu". Cóz, można i tak.

 Sumując „zaginiony” U-235 z NUMEC i U-233 z Oak Ridge można z niego wytworzyć 34–37 głowic. W latach 60-tych taki arsenał jądrowy dawał „szczęśliwemu posiadaczowi” pozycję szóstej potęgi nuklearnej świata, dysponującej większą siłą niż Chiny w tamtym czasie. W czasie wojny sześciodniowej w 1967 toku Izrael nie dysponował dwoma prymitywnymi ładunkami jądrowymi z plutonu w Dimona, jak twierdzą naiwni bądź oszukani, ale arsenałem prawie 40 głowic jądrowych i mógł zamienić w nuklearną pustynię cały Bliski wschód. Dowód pośredni. Od 1963 roku Izrael rozwijał technologię rakiet Jerycho-1 (przy pomocy francuskiej firmy Dassault) zdolnej do przenoszenia głowicy jądrowej. Już w 1963 roku premier Izraela Ben Gurion wiedział, że ma lub niedługo mieć będzie głowice jądrowe i szukał środków przenoszenia. Przezorny, dalekowzroczny polityk.

 Policzmy, ile to kosztuje. Przeliczmy to na pieniądze. Skoro jest kradzież, to jakie wartości łup? Cena rynkowa U-235 i U-233 nie istnieje, obrót nimi jest ścisłe zakazany. Ale koszt wytworzenia jest jak najbardziej realny. Technologia jądrowa jest niezwykle kosztowana. W cenach dzisiejszych koszt wytworzenia 1 grama U-235 (HEU) to nie mniej niż 1500 $ za gram. Owe 270 kg „zaginione” z NUMEC, daje to około 500 milionów dolarów. U-233 (HEU) to co najmniej 5000 $ za gram. Daje to drugie pól miliarda dolarów. W sumie koszt samego surowica, to co najmniej miliard dolarów. Kwota minimalna. Raczej nie jeden a kilka miliardów dolarów dzisiejszych.

 Ów „zaginiony” uran to największa kradzież w nowożytnej historii. Pod okiem i nosem rządu usa "wyparowały" miliardy dolarów w najgroźniejszej formie, jaką zna ludzkość. Za te pieniądze w latach 60-tych można był zbudować flotę 10 lotniskowców, albo wysłać człowieka na Księżyc. O takich kwotach mówimy. Pamiętajmy, żeby uzyskać pierwszy kilogram U-235 trzeba wydać miliardy dolarów na technologie, badania, reaktory, wirówki, dyfuzje gazową, procedury, inne. Bilet wstępu do klubu atomowego jest niewiarygodnie kosztowny. Izrael uniknął tych opłat. Dostał się do klubu atomowego na „krzywy ryj”, lepiej jako „prezent” elity rządzącej usa. Reaktor w Dimona Izrael także dostał w niemieckim prezencie plus francuska technologia.

 Żeby to wyrazić bardziej realistyczne. Przyjmując cenę 100 $/gram złota. Uran-235 (NUMEC), 270 kg, to ponad 4 tony złota. Uran-233 (Oak Ridge) 96 kg, to 4.8 tony złota. Razem to prawie 9 ton złota. To tylko wartość przybliżona, finansowa, czy księgowa. Kilogram złota jak spadnie komuś na głowę to zabije jedną osobę. Kilogram Uran-233 zabije lub zrani dziesiątki jak nie setki tysięcy osób i spali całe miasto. Wartość militarna i polityczna tej największej kradzieży w historii jest nie do oszacowania. Owe prawie 40 głowic, które można zbudować z tego materiału, to potencjał do unicestwienia wszystkich kluczowych, największych miast i ośrodków militarnych na całym Bliskim Wschodzie. Dla usa, głównego poszkodowanego, ta kradzież to nie „ubytek” w firmie, to był transfer kapitału narodowego USA o skali niemożliwej do ukrycia bez zaangażowania najwyższych szczebli władzy.

 Ukraść uran z własnej fabryki to jedno, ale jak go przewieść do Izraela? Prosto. Zalman Shapiro stworzył sieć biznesów jądrowych, ale cywilnego przeznaczenia. Najważniejszym z tych „cywilnych” projektów była spółka ISORAD (Israel NUMEC Isotopes and Radiation Enterprises Limited), założona w 1966 roku. Oficjalnie firma zajmowała się budową irradiatorów żywności – urządzeń wykorzystujących promieniowanie do przedłużania trwałości owoców i ryb. Wspólnikiem Shapiro w ISORAD był Ernest David Bergmann, ówczesny szef Izraelskiej Komisji Energii Atomowej, uważany za ojca izraelskiego programu nuklearnego. Trafił swój na swego. Uran przewożono jako radioaktywny materiał do naświetlenia żywności. We wrześniu 1968 roku Shapiro gościł w zakładach NUMEC delegację „specjalistów od generatorów termoelektrycznych”. W rzeczywistości byli to czołowi agenci izraelskiego wywiadu technicznego, w tym Rafael Eitan (późniejszy szef jednostki LAKAM, zajmującej się pozyskiwaniem technologii jądrowych) oraz Avraham Hermoni (dyrektor techniczny projektu budowy izraelskiej bomby). Obecnie często uważa się, że NUMEC to firma przykrywka, której głównym zadaniem był transfer materiałów jądrowych i jądrowej technologii do Izraela.

Co na to usa, prezydent, rząd, policje liczne, agencje tajne i półtajne? Nic, po dziś dzień udają, że nic się nie wydarzyło. Straty produkcyjne to straty, co tam, Trzeba to odpisać z bilansów i zapomnieć. Nie ma sprawy. Może i tak. Agenci tajnych służb to nie są idioci. Skoro przez lata niczego nie widzą ani nie słyszą, to znaczy, że stoją za tym ścisłe rozkazy. I potężne siły. Musieli za tym stać ludzie z najwyższych szczebli amerykańskiego państwa, niezlanie od partii, czy prezydenta, który akurat rządził.

Co było dalej? W 1967 roku w szczycie tzw. zimnej wojny, gdy transfer uranu i technologii do Izraela się zakończył, a wokół NUMEC zaczęło się robić gorąco dr. Zalman Shapiro sprzedał NUMEC. Zyski z tej inwestycji uczyniły go jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Ale nigdy nie znalazł się na liście najbogatszych, np. tej wg Forbse’a. Taki to był skromny, cichy człowiek, a żaden dziennikarz nie ośmielił się go nagabywać pytaniami. Dr. Shapiro pomnożył zyski zręcznie inwestując w najnowsze technologie. NUMEC, jako firma, zapłacił jedynie 834 000 USD rekompensaty dla nowego nabywcy za „zagubiony” uran. Była to jedyna kara w całej sprawie. Mniej niż symboliczna. Zalman Shapiro umarł w 2016 roku. Do końca pozostawał aktywnym syjonistą, w tym wspierając izraelskie instytucje naukowe. Shapiro przez dziesięciolecia zajmował wysokie stanowiska kierownicze w Zionist Organization of America (ZOA). Jego dzieci: Joshua, Ezra i Deborah kontynuują dzieło ojca, choć nie w biznesie jądrowym. Uraz z przeszłości pozostał. Choć rodzina Shapiro z pewnością należy do najzamożniejszyyych nie figuruje ona na listach najbogatszych rodzin w USA. Dzieci, podobnie jak ich ojciec, wolą pracę w cieniu, za kulisami, z dala od blasku reflektorów. Można ich porównać od innej sławnej, żydowskiej rodziny, rodziny Sackler, która zarobiła miliardy na legalnej dystrybucji narkotyków. Pisałem nich wcześniej. Sackler, Shapiro, co za piękne żydowskie dziedzictwo, które tak „ubogaciło” Amerykę. Ich także.

Zakłady NEMC w Apollo zostały zamknięte w 1986 roku. Zostawiły po sobie skażone budynki, skażoną glebę i wody gruntowe, oraz hałdy radioaktywnych odpadów plus setki procesów o odkodowania dla okolicznych mieszkańców chorujących lub rodzin zmarłych m. in. na choroby nowotworowe. Koszt rekultywacji i utylizacji poniósł amerykański podatnik. Na dziś to kwota około 500 mln. dolarów. Prace nadal trwają i szybko się nie skończą. Ani rodzina Shapiro, ani rząd Izraela nie dołożył ani dolara.

I to by było na tyle w tej sprawie, gdyby nie jeden człowiek, który ośmielił się powiedzieć: nie, a nawet postawić ultimatum premierowi Izraela Ben Gurionowi, gdy jeszcze nie było za późno. Tym człowiekiem był John Fitzgerald Kennedy 35-ty prezydent usa, a wydarzyło się to w brzemiennym w wydarzenia roku 1963. Ale o tym, co się wówczas wydarzyło, i jak się to skończyło, kiedy indziej. Zresztą zakończenie zna każdy jako tako obeznamy z historią XX wieku. 


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.


Bielinski
O mnie Bielinski

Dla chcących więcej polecam książkę: "Kto może być zebrą i inne historie" wydawnictwo: e-bookowo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka