Bez zbędnych wstępów: Rząd Donalda Tuska tworzy przepisy prawa dla jednej grupy zawodowej. Są to dwa projekty ustaw - wcześniejszych emerytur dla tancerzy i namiętnie dyskutowany obecnie system dopłat do składek na ubezpieczenia społeczne dla artystów osiągających niskie dochody.
Do tej pory nikt na poważnie nie wyjaśnił, dlaczego robotnik, który nie może wykonywać swojej pracy do 65 roku życia, ma zmienić zawód lub przejść na rentę (w przypadku niemożności zarobkowania w jakikolwiek inny sposób), a tancerz baletu dołącza do przedstawicieli służb mundurowych (policjanci, żołnierze, funkcjonariusze SOP, ABW, kontrwywiadu, wywiadu wojskowego, Straży Granicznej, Straży Pożarnej oraz Służby Więziennej) i mógłby przejść na wcześniejszą emeryturę bez względu na stan zdrowia i możliwości dalszego zarobkowania.
Dlaczego osiągający niskie dochody "artysta" (co by to określenie nie oznaczało) ma dostać budżetowe (z podatków wszystkich obywateli) wsparcie swojej emerytury, a miliony przedstawicieli innych zawodów, którzy są w podobnej sytuacji, już nie? Czy bycie artystą predysponuje do innego, lepszego traktowania, niż bycie robotnikiem, naukowcem czy salową w szpitalu?
Czytam, że „nie każdy może być artystą” oraz, że „artyści pełnią szczególną, kulturotwórczą rolę” i ja się z tym zgadzam. Ale czy to oznacza, że osoby innych zawodów, osoby nie pełniące szczególnej roli kulturotwórczej, nie mają potrzeb materialnych lub ich emerytura może być niższa, niż emerytura artysty? Dlaczego robotnicy, naukowcy i salowe w szpitalu muszą pracować dłużej (do 60/65 roku życia) niż tancerka czy policjant nawet wtedy, gdy ich stan zdrowia utrudnia lub uniemożliwia wykonywanie dotychczasowego zawodu? Dlaczego zdrowy policjant czy żołnierz siedzący za biurkiem w sztabie może skorzystać z przywileju i przejść na emeryturę kilka / kilkanaście lat wcześniej niż schorowany przedstawiciel innego zawodu?
Występowanie w spektaklach baletowych czy ściganie przestępców, to nie jest zajęcie dla osób niezdolnych do innych zawodowych (zarobkowych) wyzwań. Tancerka w wieku 45 lat ma mieć przywilej przejścia na emeryturę mimo, że może przez kolejne lata z powodzeniem pracować w zawodzie (chociaż już nie na scenie), na przykład jako nauczyciel baletu, tańca lub rytmiki. Może też zmienić zawód podobnie, jak zawód zmieniają tysiące innych osób, bo po prostu rynek pracy tego wymaga, a pojawiające się możliwości (nowe branże, technologie i zawody) do tego zachęcają.
Dlaczego mimo permanentnych braków kadrowych (w samym Garnizonie Stołecznym Policji jest 10 tysięcy wakatów) 50-cio letni policjant, który „nie może już biegać za bandziorami”, nie miałby wykorzystywać swojego życiowego i zawodowego doświadczenia w policji przesłuchując podejrzanych i świadków czy wykonywać inne niezbędne w tej „firmie” prace nie wymagające fizycznego wysiłku, a robią to jego młodsi koledzy, którzy w tym czasie powinni patrolować ulice lub wykonywać zadania, do których potrzebna jest krzepa i ogólna sprawność fizyczna?
Wracając do artystów ponownie spytam, dlaczego tworzony jest przywilej dla tej właśnie grupy zawodowej, a przedstawiciele innych zawodów, których sytuacja (zawodowa, materialna) jest podobna do twórców kultury, nie otrzymają analogicznego wsparcia? Specyfika zawodów artystycznych nie jest przesądzającym argumentem. Niestabilność dochodów wynikająca z braku czy nieregularnych zleceń, to nie powód, by z budżetu państwa (czyli podatków nas wszystkich) zasilać składki na ubezpieczenie emerytalno-zdrowotne artystów.
Jeśli ustawodawca widzi taką potrzebę (ja jej nie widzę), niech wspiera każdego, kto jest w analogicznej sytuacji, czyli pracuje i nie uzyskuje satysfakcjonującego dochodu, a nie tylko tych, których ministerialna komisja arbitralnie uzna za „artystę”.
Gdy rzemieślnik nie znajduje zbytu na swoje wyroby, boryka się z tym sam. Nikt na mocy ustawy „lex rzemieślnik” nie dopłaca mu do przyszłej emerytury, automatycznie nie zawiesza obowiązku płacenia należnych danin itp., a gdy pojawia się widmo bankructwa, to rzemieślnik się przebranżawia lub „klepie biedę”. Oczywiście istnieje wsparcie instytucji państwowych dla osób w szczególnie trudnej sytuacji materialnej czy życiowej (zasiłki, dodatki, pomoc rzeczowa, usługi opiekuńcze, pomoc prawna i inne), z których może skorzystać rzemieślnik, ale też każdy inny, kto jest w analogicznej sytuacji. Artysta również.
I podobnie z wcześniejszymi emeryturami. Jeśli stan zdrowia nie pozwala wykonywać jakiegokolwiek zajęcia zarobkowego tancerce baletowej czy policjantowi, taka osoba powinna przejść na rentę, a jeśli wyklucza jedynie wykonywanie obecnego zawodu (tancerki, policjanta itd.) powinien zarobkować w inny sposób, podobnie jak robotnik czy sportowiec, którego zdrowie nie pozwala wykonywać dotychczasowej pracy.
Brak finansowego wsparcia ze strony instytucji państwowych (lub prywatnych sponsorów) nie uniemożliwia tworzenia sztuki. Tysiące utalentowanych artystów dzieli czas na działalność zarobkową i artystyczną, a brak uznania krytyków i publiczności czy brak dochodów z malowania, komponowania muzyki czy pisania wierszy, to nie dyshonor. Działalność artystyczna może być „tylko” hobby, ale każdy twórca, nie tylko zawodowy, może stworzyć wielkie dzieło, wybić się, osiągnąć artystyczny i finansowy sukces. I do tego nie przyczyni się ustawa dająca dopłatę do składki na ubezpieczenia społeczne.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)