Święta i po świętach. A świat żyje kolejnym, czwartym już chyba, ultimatum prezydenta usa Donalda Trumpa. Wojna połączonych sił usa i Izraela (w skrócie usiry) z Iranem trwa już piąty tydzień, choć planowano ja na 2 – 4 dni. Oczywiście cały czas zwycięska dla usiry. Po dwóch dniach zwycięstwo; po czterech dniach tryumf, wróg zmiażdżony; po tygodniu zwycięstwo; tak samo po dwóch niedzielach, a po czterech tygodniach sukces niesłychany w dziejach wojen. No i mamy pięty tydzień sukcesów i zwycięstw i miażdżących przewag lotnictwa usa i Izraela. Czas by te wojnę zakończyć, gdy ropa i benzyna coraz droższa. Wojna zaczęła się od żądania usiry likwidacji programu jądrowego Iranu, zniszczenia instalacji jądrowych i wydania wzbogaconego uranu, około 460 kg. Żądania jak najbardziej usprawiedliwione, bowiem usa i Izrael to, jak wszyscy wiedzą, źródło jasności, dobra wszelakiego, demokracji i cywilizacji zaś Iran to ponure państwo ajatollahów, fanatyków i terrorystów. Czy z tego nie wynika, że ci dobrzy, światli i pachnący mogą mieć broń jądrową, a ci brodaci, zachełstani i źli – już nie! Z żadne skarby nie wolno do tego dopuścić.
Popatrzmy, jak to wygląda po stronie światła i dobra. Dane z Internetu (AI). Według stanu na początek 2026 roku, Stany Zjednoczone posiadają łącznie około 5100 głowic jądrowych. Podzielone na trzy grupy: 1. w gotowości operacyjnej ok. 1770 głowic, 2. w magazynach: ok. 1930 głowic, 2. Wycofane do utylizacji: ok. 1342–1477 głowic. Dostępne do bezpośredniego użycia: ok. 3700 głowic. Dla porównania Rosja to ok. 5500 głowic, w podziale: 1718/2590/1150. Dostępne operacyjnie: ok. 4300 głowic.
Co o z Izraelem? Kiedyś głoszono, że nie posiada broni jądrowej, teraz nawet władze Izraela temu nie zaprzeczają, a wręcz puszczają oko i przebąkują, że jest tu coś na rzeczy. Szacuje się, że Izrael posiada od 100 do 200 głowic jądrowych i zapas plutonu do wyprodukowania co drugiej takiej liczby głowic. Pluton został wyprodukowany w reaktorze w ośrodku w Dimona na pustyni Negev (Negev Nuclear Research Center). Izrael dysponuje głowicami termojądrowymi (reakcje fuzji) od lat 80-tych XX wieku. Dowód? Ośrodek w Dimona posiada instalacje do separacji litu-6, który jest niezbędny do produkcji deuterku litu – kluczowego paliwa w bombach wodorowych.
Jak to się stało, że Izrael został mocarstwem jądrowym? W ośrodku w Dimonie znajduje się jeden reaktor powielający. Źródło ciepła i plutonu. Drugi reaktor w Nahal Sorek (blisko Tel Awiwu) mniejszy, badawczy i basenowy nie ma takiego znaczenia. Jest to amerykański „prezent” w ramach programu „Atomy dla pokoju” (Atoms for Peace) (sic!!!). Ten najważniejszy reaktor w Dimona także był prezentem!!! Od Francji i nie tylko. Jest to reaktor typu EL-102 kopia francuskiego reaktora. Ciężkowodny reaktor zasilany naturalnym uranem, zoptymalizowany pod kątem produkcji plutonu. Pluton, liczba atomowa 94, najważniejszy militarnie izotop to Pu – 239, produkowany jedynie w reaktorach, takich jak ten w Dimona. Ten „francuski prezent” to była to transakcja handlowa i technologiczna, umowa z 1957 roku. Francja dostarczyła reaktor, technologię, ale również zakład do separacji plutonu. Wiadomo było od początku do czego służył ten „francuski prezent”. Lecz nie tylko francuski. Francja darowała technologię, również prezent wielkiej wartości. Wiedza, zwłaszcza w tej dziedzinie, ma wielką wartość. Jednakże lwią część kosztów pokrył rząd Republiki Federalnej Niemiec za pośrednictwem utajnionych pożyczek. Tak naprawdę izraelski reaktor w Dimona to bardziej prezent niemiecki niż Francuzki.
Trwało to lata. W latach 1961–1973 rząd RFN przekazywał Izraelowi od 140 do 160 milionów marek rocznie (łącznie ok. 2 mld marek, co dziś odpowiada ok. 5 mld euro). Oficjalnie środki te były opisane jako pomoc na rozwój pustyni Negev, bo istotnie reaktor zbudowano na tej pustyni. Jedną z kluczowych postaci pomocy niemieckiej był Hans Globke, szef kancelarii kanclerza Konrada Adenauera. Hans Globke w czasach III Rzeszy był współautorem ustaw norymberskich. Piękne referencje. Po wojnie Hans Globke stał się „architektem” tajnych pożyczek dla Izraela. Stronę finansową kontrolował Hermann Abs, wpływowy bankier, który w okresie III Rzeszy zajmował wysokie stanowiska w Deutsche Banku, gdzie nadzorował przejmowanie żydowskich banków i przedsiębiorstw, m.in. w Austrii i Czechosłowacji. Kolejny fachowiec. Nic dziwnego. W rządzie Adenauera roiło się od byłych funkcjonariuszy III Rzeszy. Ministerstwo Spraw Zagranicznych: w 1952 roku Adenauer przyznał przed Bundestagiem, że 2/3 wysokich urzędników MSZ to byli członkowie NSDAP. Podobnie 2/3 (ok. 66%) urzędników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w powojennej RFN miało nazistowską przeszłość (badania z 2015 roku,). W Ministerstwie Sprawiedliwości w roku 1957 prawie 75% kadry kierowniczej (3/4) stanowili byli członkowie partii nazistowskiej. Urząd Kanclerski: wśród osób zatrudnionych do 1958 roku aż 66% należało do NSDAP, a wielu służyło również w SS, czy SA. Służby specjalne stworzone przez Reinharda Gehlena, generała Wehrmachtu oraz byłych funkcjonariuszy SS i SD, którzy znajdowali tam bezpieczne schronienie i zatrudnienie. Można śmiało powiedzieć, że byli mordercy podarowali byłym ofiarom narzędzia do mordowania innych, postronnych osobników. Tak to bywa.
Fundamentem tej współpracy było tajne spotkanie premiera Izraela Davida Ben-Guriona z kanclerzem RFN Konradem Adenauerem w hotelu Waldorf Astoria w Nowym Jorku w 1960 roku. Adenauer postrzegał wsparcie dla Izraela nie tylko jako zadośćuczynienie za Holokaust, ale jako strategiczny wkład w przetrwanie państwa żydowskiego. W 1989 roku, całkiem nie tak dawno, rządy RFN i Izraela podpisały umowę, która umorzyła te długi, przekształcając tajne kredyty w bezzwrotną pomoc. Jeśli ktoś się pyta, czemu Polska i Polacy nie dostali żadnej rekompensaty, czy reparacji za niemieckie zbrodnie wojenne, odpowiedź kryje się między innymi w tej umowie. A takich umów i darowizn było znacznie więcej. RFN i Niemcy zapłacili ogromne reparacje, rekompensaty i odszkodowania, ale praktycznie lwią część pochłonął Izrael i Żydzi. I słusznie. Zapisano w Torze, życie Żyda o wiele więcej jest warte niż życie goja, a tym bardziej jakiego Polaka. Toteż nie wzdragając się, ani się nie brzydząc Żydzi za niemieckie pieniądze zbudowali nie tylko reaktor w Dimona, ale całe państwo Izrael. Nic dziwnego, że dla Polski nic nie zostało. A Niemcy dostają białej gorączki, gdy nagle okazuje się, że znowu musza płacić! I to Polakom!
W roku 1967 gen. De Gaulle zerwał umowę z Izraelem, gdy Izrael nie wywiązał się ze zobowiązań poddania swego programu jądrowego międzynarodowej kontroli. Od początku IZrarla konsekwentni odmawia poddania swojego programu jądrowego kontroli Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, czego żąda od Iranu i co jest jednym z powodów tej wojny. MAEA ( International Atomic Energy Agency, IAEA) – to organizacja pracująca na rzecz bezpiecznego i pokojowego wykorzystania energii jądrowej. W 1967 gen. De Gaulle zamroził dostawy, wycofał specjalistów. Ale Żydzi byli na to przygotowani. Mieli już własnych fachowców i inne źródło dostaw. Posumujmy darczyńców: 1. Niemcy, RFN, sfinansowały projekt, wykonano go za niemieckie pieniądze, 2. Francja dostarczyła technologię i gotowy reaktor, 3. Norwegia ofiarowała ciężką wodę, 3. usa dostarcza finanse, technologie po wycofaniu Francji i zapewne (nielegalnie) paliwo do reaktora. Usa to główny sponsor izraelskiego programu jądrowego. Dostarczył na przykład także serwery i oprogramowanie dzięki któremu Izrael nie musi przeprowadzać wybuchów jądrowych Program jądrowy Izraela powstał zbiorowym wysiłkiem największych państw Zachodu a obecnie jest utrzymywany przez usa. Tylko tzw. Wielka Brytania się wyłamała.
W latach 70-tych Izrael przeprowadził modernizacje reaktora w Dimona. Moc wzrosła z pierwotnych 25 MW do 40–70 MW, a według niektórych źródeł nawet do 150 MW. Proporcjonalnie wzrosła ilość produkowanego plutonu Pu-239. Szacuje się, że do dziś Dimona wyprodukowała od 400 do nawet 900 kg plutonu o czystości militarnej. Masa krytyczna Pu-239 to ok 10 kg, w starej wersji, w nowej 4-5 kg. Taka ilość surowca pozwala na zbudowanie od 80 do 200 głowic nuklearnych, co łatwo policzyć. Pamiętajmy, że Izrael opanował technikę termojądrowej fuzji. Miał (ma?) dostęp do innych źródeł materiałów rozszczepialnych. Ale o tym, kiedy indziej. Tyle o potędze jądrowej państwa Izrael, potędze darowanej. Jak wiadomo, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.
Na koniec wniosek, potwierdzenie starej prawdy: pieniądze nie śmierdzą! Pecunia non olet, jak powiedział cesarz Wespazjan nakładają podatek na publiczne toalety. Żydzi nadali tej maksymie nowoczesna formę. Pieniądze nie śmierdzą, a pluton cudnie błyszczy. Pomijając reakcje rozszczepienia, pluton to jedna z najstraszniejszych trucizn znanych ludzkości. Innym zabronione im podane na tacy w darze. Są ludzie, ci wybrani, których nic nie zbrzydzi ani nie odstraszy. Krew się obmyje i złoto czyste, czyściutkie, nieskalane, jak nowe. Nawet pomordowanych bliskich i krewnych można sprzedać, byle za mnóstwo złota, za które można kupić wiele cudownych rzeczy. Jak ten niesamowity, srebrzystobiały, z wyglądu przypominający nikiel, ciepły w dotyku metal, Pluton, Pu-239.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)