30 obserwujących
58 notek
208k odsłon
  127   0

Światło i mrok

Znów sięgam po starego, dobrego Tacyta. Czytam księgi jego Roczników o panowaniu Nerona Klaudiusza Germanika (ur. 15 grudnia 37 roku, zm. 9 czerwca 68 roku n.e.) cesarza rzymskiego w latach 54 – 68 n.e. Pamiętnym wydarzeniem z czasu panowania Nerona był wielki pożar Rzymu. Pożar zaczął się 19 lipca 64 roku i szalał przez pięć dni. Dopiero szóstego dnia położono kres pożodze… „zwaliwszy na niezmiernej przestrzeni budynki”. Z czternastu dzielnic Rzymu „…cztery trwały nienaruszone, trzy były do gruntu zburzone, a w siedmiu pozostałych zachowały się nieliczne resztki budynków, rozwalone i na poły spalone.” (Tacyt, tłumaczenie Seweryn Hammer) Trzy dzielnice z czternastu; ocalało od pożogi około 20 % zabudowy miasta. Szacunkowo, w wielkim pożarze Rzymu spłonęło ze trzy czwarte miasta. Stolica imperium w czasie pokoju została dotknięta kataklizmem, jaki rzymskie legiony niosły podbijanym miastom. Absolutna katastrofa. Zginęło też mnóstw mieszkańców stolicy. Ile? Nie widomo. Nikt tego nie liczył. Pożar szalał tak gwałtownie i szerzył się tak szybko, że często nie było dokąd uciekać. Mnóstwo spośród plebsu, biedaków, zwyczajnych mieszkańców Rzymu. Bogaci, patrycjusze, czy senatorowie, mieszkający w lepszych dzielnicach, o rzadkiej zabudowie, w willach otoczonych ogrodami mieli czas i możliwość się uratować. Do dziś odczuwamy skutki tego pożaru, bowiem pożar ten pochłonął wielkie skarby sztuki i kultury, w tym cuda greckiej sztuki zrabowane i wywiezione do Rzymu: rzeźby, obrazy, freski, manuskrypty… Prawda, obrazy czy rękopisy płoną. Ale rzeźby? Brązowe rzeźby po przejściu ognia zmieniają się w bezkształtne kupy brązu. Marmur gwałtownie ogrzany i ochłodzony kruszy się i rozpada. Rzeźby nie mogły przetrwać ognia; ocalały tylko tam, gdzie pożar nie dotarł. Wielkie skarby, jakie Rzymianie rabowali od prawie trzech stuleci w całym basenie morza śródziemnego i zwozili do swej stolicy, wszystko to zmieniło się proch i pył. Strata nie do powetowania. Odczuwalna po dziś dzień.

Trzeba przyznać, że cesarz Neron zareagował z energią na tak wielkie nieszczęście. Otworzył ogrody dla ocalonych, rozdzielił miedzy nich zapasy żywności i zapomogi pieniężne. Okręty dowożące zboże Tybrem z powrotem wracały obładowane gruzem ze spalonych domów i zrzucały je w bagna. Neron rozpoczął wielki program odbudowy i przebudowy Rzymu, wprowadzając, jako pierwszy przepisy przeciwpożarowe, które stosuje się praktycznie niezmieniane do dzisiaj. Nie zapomniał o sobie. Na gruzach spalonych kwartałów kazał zbudować dla siebie niesamowity pałac: Złoty Dom (Domus Aurea). Podobno dachówki pałacu były powlekane złotem i lśniły złotym blaskiem w słońcu Italii. Z pałacu przetrwały tylko fragmenty podziemi i fundamentów. W czasach Nerona był to cud świata.

Do dziś toczy się dyskusja o przyczynach pożaru. Tacyt nie rozstrzyga, czy owo „nieszczęście – nie wiadomo, czy z przypadku, czy przez złośliwość cesarza (bo obie wersje podają pisarze).” Wielki pożar Rzymu wybuchł zapewne przypadkiem. Od pięciu wieków miasto było zabudowywane jak kto chciał. Była połowa lipca, środek upalnego lata. Rzym przypominał wielki stos siana. Wystarczyła iskra. Atoli sądzę, że Neron, aktor i pieśniarz, artysta! nie przepuściłby takiej okazji, aby na tle płonącego Rzymu śpiewać i deklamować wiersze o pożarze i upadku Troi, przy aplauzie i ku zachwytowi otaczającej go kliki. Owe śpiewy i zabawny w łunie pożaru wystarczyły, aby przez stulecia szła wieść o tym, że to Neron, albo jego sługusy, jak Tygellin – prefekt pretorianów – kazali podpalić Rzym. Wielki pożar zmienił stosunek zwyczajnych Rzymian do władcy. Do tej pory Rzymianie cenili, czy przynajmniej doceniali wysiłki Nerona: te jego wyścigi, jakie organizował, igrzyska, dostawy darmowego zboża, przedstawienie teatralne, widowiska. Zgładzenie brata, czy matki, egzekucje senatorów niespecjalnie ich obchodziły. Po za tym to całkiem przyjemne oglądać, gdy wszechpotężny imperator robi z siebie małpę na scenie. Po pożarze Rzymianie mieli aż nadto powodów, aby nienawidzić Nerona. A cesarz potrzebował życzliwości Rzymian, bo nadal zamierzał, grać, śpiewać i tańczyć… Potrzebował winnych.

Gdy… „ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn cesarza, ofiar błagalnych na rzecz bogów, nie ustępowała hańbiąca pogłaska i nadal wierzono, że pożar był nakazany” Neron, kazał znaleźć kozły ofiarne. Padło na chrześcijan, których obwiniono za podpalenie Rzymu. Tak zaczęło się przeładownie chrześcijan przez państwo rzymskie trwające, z przerwami, przez następne dwa i pół stulecia, do czasów Konstantyna Wielkiego. „Aby ją więc usunąć [pogłoskę], postawił Neron winowajców i dotknął ich najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazwał. … Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych, i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu. A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów, albo przeznaczeni na pastwę płomieni; gdy zabrakło dnia, palili się służąc za nocne pochodnie. Na to widowisko ofiarował Neron swój park i wydał igrzyska w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał. Stąd, choć ci ludzie byli winni i zasługiwali na najsurowsze kary, budziła się ku nim litość, ponieważ nie dla pożytku państwa, lecz dla zadośćuczynienia okrucieństwu jednego człowieka byli traceni.” (Tacyt, Roczniki, ks. XV). Tacyt pisał te słowa mniej więcej w pół wieku później, a więc opierał się na wspomnieniach ludzi, którzy to pamiętali, i korzystał z obecnie zaginionych źródeł. Sam Tacyt przynależący do rzymskiej arystokracji wcale nie potępia prześladowania chrześcijan. Dla Tacyta chrześcijaństwo to „zgubny zabobon, co znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników.” I zwolenniczki, dodajmy. Według Tacyta, chrześcijanie – wrogowie rodzaju ludzkiego i rzymskiego państwa – winni być łapani, prześladowani, torturowani i traceni, lecz zgodnie z prawem, a nie gwoli satysfakcji jednego człowieka, nawet cesarza. Prześladowania chrześcijan rozeszły się ze stolicy na teren całego imperium. Święty Piotr Apostoł, towarzysz Jezusa, pierwszy biskup Rzymu, został ukrzyżowany w roku 67 jak chce tradycja (lub 64, co bardziej prawdopodobne). W obliczu prześladowań święty Piotr uciekł z Rzymu. Za bramami miasta ukazał mu się Jezus. Na pytanie Piotra: dokąd idziesz, Panie? „Quo vadis, Domine?” Jezus odpowiedział, że idzie do Rzymu, aby dać się ponownie ukrzyżować. Wówczas Piotr zwrócił, by znaleźć swój krzyż. Czwarty raz święty Piotr nie wyparł się Jezusa. Żołdacy ukrzyżowali go głową w dół. Pewnie dla żartu. Żołnierze rzymscy mieli swoiste poczucie humoru; poza tym nudzili się na służbie, nic tylko krzyżowanie i krzyżowanie. Święty Paweł Apostoł, obywatel rzymski z miasta Tarsu, zginął mniej więcej w tym samym czasie ścięty mieczem. Obywateli rzymskich nie krzyżowano, w zasadzie, no chyba, że ktoś miał pecha.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale