33 obserwujących
65 notek
210k odsłon
  291   1

Lepiej już było

Dziś będzie i wulkanach, a szczególnie jednym, nie dość, że leżącym bardzo daleko, na południowym Pacyfiku, to jeszcze jakby go nie było, bo to podwodny wulkan o dziwnej nazwie: Hunga Tonga, Hunga Ha’apai należący do pacyficznego pierścienia ognia. Na powierzchni widać tylko dwie skaliste wysepki, pozostałości kaldery. Najbliżsi sąsiedzi to rajskie wyspy Fidżi – ulubione miejsce bogaczy – i wyspy Tonga, gdzie są głównie tubylcy. Daleko na zachód Australia, na południowy zachód i też daleko Nowa Zelandia. Podwodny wulkan pośrodku oceanicznej pustki. Tyle co nic. Dlatego erupcja tego podwodnego wulkanu z 15 stycznia 2022 prawie nikogo nie zainteresowała, no może poza wulkanologami, czy sejsmologami, których takie zjawiska interesują z obowiązku zawodowego. Nawet fala tsunami, która takiej erupcji zwykle towarzyszy, okazała się nie za groźna. Zginęło w sumie kilka osób, kilka odniosło rany. A była to erupcja nie byle jaka.

Codziennie mamy erupcję kilku, czy kilkunastu wulkanów w różnych miejscach globu, jeden mniej, czy więcej… Nawet wulkanolodzy zlekceważyli erupcja wulkanu Hunga Tonga, nadając mu na skali VEI (Volcanic Explocitivity Index) liczbę 4. Skala eksplozywności erupcji wulkanicznych to skala logarytmiczna. Jest to zbiór liczb od 0 – brak eksplozji, wulkan pluje lawą w sposób ciągły, ale łagodnie, jak wulkany na Hawajach, po liczbę 8 – to erupcja super wulkanu, jak super wulkan w Yellowstone, katastrofa w skali globalnej. Zwiększenie skali o jeden oznacza, że wybuch wulkanu zwiększa moc o rząd wielkości, czyli dziesięć razy więcej!

Nie jestem wulkanologiem. Nie powinno mnie to interesować. Ale, ale. Jako dziecko kochałem filmy wojenne, w tym serial „Czterej pancerni i pies” – najlepszy serial dla dzieci jaki kiedykolwiek i gdziekolwiek nakręcono, i to zainteresowanie wybuchami pozostało. A nic nie wybucha potężniej i bardziej widowiskowo niż wulkan. Straszne to i zdumiewające zjawisko. Ludziom daleko do tej potęgi, na szczęście. Najpotężniejsze głowice termojądrowe to ledwie dziecinne pistoleciki na kapiszony. Oprócz indeksu VEI opisując erupcje wulkanu podaje się wysokość słupa popiołów i objętość wyrzuconych materiałów w km3. W przypadku wulkanu Hunga Tonga satelity zmierzyły wysokość słupa popiołów z erupcji z 15 stycznia na 58 km! Wybuch wyrzucił materiał wulkaniczny ponad stratosferę! Rekordowa wysokość, nigdy wcześniej na notowana. Odgłos eksplozji był słyszany nawet na Alasce, 10 000 kilometrów dalej, a falę uderzeniową, skoki ciśnienia, zanotowano również w Londynie, po drugiej stronie globu. Z oszacowanie ilości wyrzuconej masy jest trudniej, bo to wybuch podwodny. Jednakże ostatnie szacunki dają objętość 14 – 16 km3. Wszystko to razem sprawia, że inkas VEI erupcji wulkanu Hunga Tonga podniesiono z 4 do 6!!! Wybuch wulkanu Hunga Tonga był więcej niż sto razy potężniejszy niż pierwotnie szacowano! Nie jest to zabawa liczbami. Zamiast wybuchu wulkanu gdzieś na końcu świata, zdarzenie lokalne, mamy wydarzenie globalne. Erupcja Hunga Tonga z 15 stycznia to najpotężniejsza erupcja wulkaniczna od ponad stu lat, od 1912 roku, (Novarupta, Alaska, 31 km3, VEI 6). Być może, bo i takie są szacunki, od erupcji wulkanu Krakatau w 1886 roku, (Indonezja, 45 km3, VEI 6). Ostatnia potężna erupcja sprzed 30 lat: wulkan Pinatubo (Filipiny, 1992, 13 km3, VEI 6) była znacznie słabsza.

Kilka słów o erupcjach wulkanicznych. W 1815 roku nastąpiła erupcja wulkanu Tambora (Indonezja, 150 km3, VEI 7). Nam rok 1815 kojarzy się z bitwą pod Waterloo, czy z konferencją Wiedeńską, dla współczesnych ten rok, i następny, był pamiętny z powodu strasznej pogody: zimna, opady deszczu, śniegu, z głodu i śmierci głodowej. Tak, w Europie. W środku lata, w lipcu 1816, we Francji padał śnieg! Był rok bez lata. Skutek erupcji Tambory! Wulkany dają życie, wulkany zabijają. Gigantyczna erupcja wulkaniczna 250 mln. lat temu, tak zwana katastrofa permska, zabiła więcej niż 90 % gatunków zwierząt i roślin. Największe wymieranie w dziejach życia na Ziemi. Erupcja super wulkanu Toba 74 tys. lat temu o mało nie zgładziła ludzi, naszych przodków wędrujących przez sawanny i lasy Afryki. Liczba osobników rasy homo sapiens spadła z około miliona do kilku tysięcy, a może nawet kilku setek. Byliśmy na krawędzi zagłady zanim powstaliśmy! Skąd to wiemy? Z naszego DNA. My także jesteśmy żywą skamieliną. W czasach historycznych erupcje wulkaniczne wielokrotnie zmieniały bieg dziejów. Wędrówkę Ludów (IV – VI wie n. e.) i upadek cesarstwa rzymskiego przypisuje się zmianom klimatycznym wywołanym przez wybuch(y) wulkan(ów). Podobnie plaga Justyniana (541 – 549 r. n.e.), wielka epidemia dżumy, która złamała potęgę odradzającego się cesarstwa wschodnio rzymskiego ze stolicą w Konstantynopolu. Pandemia dżumy była skutkiem głodu wywołanego przez wulkaniczną zimę roku 536 – spadek temperatury o ~2.50 C na półkuli północnej. Mała epoka lodowcowa trwająca po rok 660. Jako winowajcę wskazuje się wulkan Ilopango w Salwadorze. Erupcja wulkanu Laki w 1783 roku na stosunkowo bliskiej nam Islandii, jej skutki klimatyczne, uderzyła w Europę Zachodnią, głownie w Brytanię i Francję, wywołując fatalne zbiory, głód i choroby. Dobrze rządzona Brytania wyszła z tego kryzysu wzmocniona. We Francji wyniszczonej przez przeżartą zgnilizną dynastię Bourbonów, skutkiem była rewolucja francuska i upadek Ancien régime. Tak jak napisano w Biblii: temu kto ma, będzie dane, a temu, kto nie ma i to co ma będzie odjęte (Mat. 13, 12).

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości