32 obserwujących
61 notek
209k odsłon
  126   1

Wybór ciszy

Od zawsze, czyli od dzieciństwa, słucham radia. Cokolwiek robię włączam radio. Jeśli to możliwe, zajmuję się swoimi zajęciami, a radio sobie gra. Przyzwyczajenie, które weszło w zwyczaj. Podobnie w samochodzie. Włączam silnik i radio, radio gra przez całą drogę. Najczęściej słucham tzw. muzyki poważnej, ale jest jej mało, nawet na kanałach jej przeznaczonych, słucham więc co bądź. Nie zwracając uwagi na to, co leci: piosenki polskie, czy angielskie, co gadają. o co się kłócą. Byle grało. Byle nie było cicho. Jak znudzony barman, co przyzwyczajony do hałasu nie słuchając nawet wynurzeń pijaczków polewa im pilnując własnego zysku i biznesu. Ale ostatnio to się zmienia. Kilka piosenek, dokładnie ich słowa. Jest wiele piosenek, których słowa nic nie znaczą. Piosenkarz, czy piosenkarka cały czas coś tam wyśpiewuje, ale gdyby tekst zebrać i ścisnąć, to nic nie zostaje poza pustką. Najczęściej to opowieści o tzw. miłości. Oto przykład, jeden z modnych przebojów pt. Nie mamy nic.

Nie mamy nic

Bez siebie

Bez siebie

Nie mamy nic

Nie chcemy żyć

Bez siebie

Bez siebie

Nie chcemy żyć!

I tak dalej. Rzeczywiście nie mają nic. Ani głosu, ani tekstu, ani muzyki. Ciekawe, że takie nic całkiem dobrze się sprzedaje. Są inne piosenki. Nowa gwiazda na firmamencie naszej muzyki popularnej, niejaka Sanah. Młoda, ładna kobieta, o ciekawym i charakterystycznym, jakby okrągłym, i jednocześnie bardzo kobiecym głosie. Kobieta śpiewa kobiecym głosem? Co w tym dziwnego? Niby nic, ale niektóre piosenkarki mają taki głos, że na „pierwszy rzut ucha” nie wiadomo: mężczyzna to, czy kobieta. Oto przebój piosenkarki Sanah pt. Ostatnia nadzieja. Piosenka śpiewana w duecie z męską gwiazdą naszej muzyki, panem Podsiadło.  Ponad 20 milionów wyświetleń na popularnym serwisie streamingowym. Kto jest autorem, czy autorką tego tekstu, tego nie znalazłem. Pewnie sama piosenkarka. Oto fragment:

Miał pod nosem czarny wąs

Rozdawał koniaki

Liczył na drobniaki

Ten błagający wzrok

Chciałby uciec stąd

Biegł a wszystko to co miał

To w kieszeni pyszny trunek

Wszystko jasne: gość z wąsem, i koniakiem, który nosi w kieszeni. Spodni? Współczesna moda na obcisłe spodnie wyklucza noszenie w kieszeni flaszki koniaku. Nawet chustkę do nosa trudno tam wcisnąć. Niech nosi tę flaszkę w kieszeni marynarki, albo garsonki. Czemu ten wąsaty typ nie miałby nosić garsonki i żakietu? Zgodne to z duchem czasów, w jakich żyjemy. Pospolity prostak zadowoliłby się flaszką wódki, a ten proszę, nosi flaszkę koniaku. Widać, że to jakiś lepszy gość o szerszych aspiracjach, wolny, czy wyzwolony, tym samym godny piosenki popularnej. Choć żłopie koniak zamiast wódy, ten lepszy typ, jednakże nie rozdaje, lecz wymienia trunek na… drobniaki. Kilka łyków z gwinta,  w zamian szybkie bzykanko. Tyle co nic, takie drobniaki. Jeszcze ten błagający wzrok. No i pyszny trunek. Dalej leci refren:

Wszystko to co mam

To ta nadzieja że życie mnie poskleja

Poskleja życie, poskleja, byle byś się nie włóczyła z byle kim, kto ma flaszkę w kieszeni, i nie (sprze)dawała dupy za łyk gorzały. Ale czym poskleja? Butaprenem? Klejem epoksydowym? A może zespawa? Zespoli? Zabetonuje? Ale czy to nie za wysokie wymagania? Refren kończy się głęboką mądrością (sic!):

Po co zwlekać czekać

Gdy się nic nie zmienia

Moja mama mówiła

Ostatnia umiera nadzieja

Mądrość jak mądrość, nie wiem, czy mamusi, bardziej z zeszytów szkolnych i to maksymalnie trzecioklasisty. Warto zwrócić uwagę na rymy w tej piosence. Piosenka to wiersz, tyle że śpiewany, więc to dalej poezja, a stąd i rymy. Tu mamy: ptak – tak, kot – wzrok, zwlekać – czekać, koniaki – drobniaki, itd. Kiedyś podobne rymy nosiły nazwę rymów częstochowskich. Ale autorce (?) tych wierszy nie starczyło weny nawet na rymy częstochowskiego pochodzenia i stosuje powtórzenia: mam – mam, sam – sam. Układanie wierszy, szukanie rymów, porównań wymaga niejakiego wysiłku. Pisanie tekstu piosenki popularnej to łatwizna. Nie ma się co męczyć, gdy można powtórzyć to samo kilka razy! W piosence nawet to lepiej brzmi. Naprawdę? Ta sam piosenkarka, Sanah, jest autorką innego przeboju, pt. Szampan:

Pod górkę mam

Ale na to się pisałam tak czy siak

Do biegu start

Sama drogę te wybrałam

Chciałam tak

Szampan wylewa się

Toast mogę wznieść

A ten gość mówi coś

O co mu chodzi

Ktoś tu disuje mnie

Niech gada co chce

A ten gość mówi coś

Spoko nie szkodzi

Zamykam oczy

Byłeś uroczy

Będę udawać, że już nie boli

Co znaczy disować? W Internecie – zagłębiu wiedzy wszelakiej – znalazłem znacznie: obrażać kogoś, często w zabawny, oryginalny sposób. Historia układa się w całość. Panienka spod okienka poszła z gościem do hotelu. Nie za darmo. W tekście nie ma o tym mowy, ale to rozumie się samo przez się: za usługę należy się zapłata. Facet przeleciał ją w tę i we w tę – płaci to i wymaga. Po wszystkim trochę boli, ale było miło. Facet postawił szampana, chociaż nie musiał, starał się jak mógł. Ktoś z personelu: kelner, czy pokojowa disuje ją, czyli obraża: jakie te ku…wy nachalne są i zuchwałe? Przyszła taka, owaka i siedzi! Ale fajnie było, spoko, czy okej! Był szampan, była frajda, facet okazał się całkiem miłym klientem, jest kasa w torebce. Sama wybrała te drogę. Nie ma co rozpamiętywać. Sama tego chciała. Ta piosenka to kur…wska opowieść. Prawdziwie kur…ski song. Albo kur…ski hymn! Ta piosenka zyskała ponad 80 mln. wyświetleń i ponad 600 tysięcy polubień. Świetne, klasyczne piosenki innych, znacznie lepszych wykonawców, mają po kilka, góra kilkanaście milionów wyświetleń. W Internecie ludzie są szczerzy. Wyświetlają i słuchają tego, co im się podoba, a nie to, co im powinno się podobać. Przytoczę jeden komentarz (Zuzanna):

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale