32 obserwujących
61 notek
209k odsłon
  340   1

Czarodziej z Ghetto Litzmannstadt

O żydowskiej kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami podczas II wojny światowej, na przykładzie Chaima Rumkowskiego i łódzkiego getta.

Niedawana rocznica początku wysiedleń warszawskich Żydów do obozu zagłady w Treblince przywiodła mi na myśl inną postać i inne miasto, getto. Osobę i wydarzenie mocno już zapomniane, czy też celowo spychane w cień, bo nie pasują do bieżących interesów, do na nowo pisanej historii i nowej mitologii. Chaim Mordechaj Rumkowski (1877 - 1944) żydowski przedsiębiorca, filantrop. Od lutego 1940 „przewodniczący Starszeństwa Żydów w Łodzi” (Der Ältester der Juden in Litzmannstadt), czyli przewodniczący Gminy Żydowskiej, zwany też królem Chaimem, lub królem getta.

To co zdarzyło się w warszawskim getcie było powtórzeniem tego, co wcześniej wykonano w wielu innych gettach, m. in. łódzkim (Ghetto Litzmannstadt). Polecam książkę Arnolda Mostowicza: „Żółta gwiazda, czerwony krzyż”. Arnold Mostowicz  (1914 - 2002) jako młodym lekarz w łódzkim getcie pracował w szpitalu i w pogotowiu ratunkowym. Swoje wstrząsające wspomnienia spisał w tej książce oraz  film dokumentalny z 1998 roku: Fotoamator. Dla tych co nie lubią czytać. 

Chaim Rumkowski: Dzisiaj getto to miasto produkcji, z miesiąca na miesiąc powiększa się produkcyjne koło. Tu nie pracuje się z zegarkiem w ręku, więc efekty są wielkie. Coraz bardziej się z nami liczą, coraz bardziej konferują.

W łódzkim getcie Niemcy zamknęli około 320 tysięcy ludzi. Drugie co do wielkości, po warszawskim, żydowskie getto w okupowanie Europie. Wysiedlenia, czyli transporty do komór gazowych w Sonderkommando Kulmhof (obóz zagłady w Chełmnie nad Nerem) zaczęły się w styczniu 1941 roku. Akcja odbywał się według planu i przemyślanej kolejności, 16 - 26 stycznia 1941, ilość ofiar, około 10 tysięcy. Pierwsi do zagłady to więźniowie z więzienia w getcie, niezależnie od ich „przewinień”, dalej pobierający zasiłki, osoby niepracujące. Kto nie pracuje, nie ma prawa jeść niemieckiego chleba. Niemcy trzymali się zasady: „ein tag – ein tausend” (jeden dzień, jeden tysiąc). Tysiąc osób dziennie to maksymalna wydajność mordowania w SK Kulmhof). Potem z getta w Litzmannstadt wysiedlono „obcych”, w tym Żydów niemieckich, przesiedlonych z Rzeszy (ok. 20 tysięcy), każdego kto podpadł, albo biedaków, co nie mieli się czym wykupić – około 45 tysięcy ofiar. Wreszcie kolejna akcja, zwana „wielką szperą” od zakazu opuszczania mieszkań, w dniach 5 -12 września 1942 roku objęła dzieci do 10-tego roku życia i starsi po 65- tym roku. Liczba ofiar: od 15 do 20 tysięcy, i to w tydzień. Niemcy złamali zasadę: „ein tag – ein tausend”. Esesmani i Żydzi pracujący w Sonderkommado Kulmhof musieli sobie poradzić z nawałem roboty: normy gazowania i palenia przekroczone dwa, czy nawet trzy razy! Ale dali radę. Co znaczy zaangażowanie w pracy, motywacja i niemiecka organizacja! Co prawda tam było dużo dzieci, a dzieci więcej się upcha w samochodach – komorach gazowych na kołach, zamiast jednego dorosłego do pieca można wcisnąć ciała dwóch, czy trojga dzieci. Niemieckie dane statystyczne z getta, od 1 stycznia do 30 czerwca 1942 roku: „wywieziono” łącznie 54 990 Żydów, w tym 4 132 dzieci do lat 7.

Chaim Rumkowski: Naszym jedynym wyjściem jest praca.

Chaim Mordechaj Rumkowski, z przemówienia wygłoszonego 4 września 1942 roku: „Na getto spadło ogromne nieszczęście. Żądają od nas abyśmy zrezygnowali z tego co mamy najlepszego – naszych dzieci i starszych. Nie mogłem mieć własnych dzieci, więc oddałem swoje najlepsze lata dzieciom. Żyłem i oddychałem z dziećmi, nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę musiał uczynić tę ofiarę na ołtarzu własnymi dłońmi. W moim wieku, muszę rozłożyć ręce i błagać: Bracia i siostry! Oddajcie mi je! Ojcowie i matki – dajcie mi swoje dzieci!… Pytanie jakie powstało to czy powinniśmy to wziąć na siebie, zrobić to sami, czy zostawić to innym do zrobienia? Z myślą o tym, ilu potrafimy uratować, ja i moi najbliżsi współpracownicy doszliśmy do wniosku, że jakkolwiek jest to straszne, musimy wziąć na siebie odpowiedzialność za wypełnienie tego dekretu. Ja muszę przeprowadzić tę ciężką i krwawą operację, musze amputować członki, żeby ratować ciało! Ja musze odebrać dzieci, bo inaczej – niech Bóg strzeże – inni pójdą za nimi.…Ponieważ starców i dzieci jest tylko 13 000, musimy dopełnić kwoty, wydając ludzi chorych. Co wolicie: żeby przeżyło 80–90 tys. Żydów, czy żeby wszyscy zostali unicestwieni?”

Słowa przejmujące, ale decyzje, czy słuszne? To nie było tylko szaleństwo jednego człowieka. Wybór, decyzję Rumkowskiego popierała znakomita większość żydowskich lekarzy, rabinów, uczonych, i innych elit żydowskich, o czym jasno pisze Mostowicz. To nie było tylko osobista decyzja Chaima Rumkowskiego, ale powszechnie panujące przekonanie pośród Żydów w getcie, że tak należy uczynić! Że trzeba przeżyć. Doczekać wyzwolenia. Doczekać klęski Niemiec. Przeżyć! Przeżyć za wszelką, za każdą cenę.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale