0 obserwujących
12 notek
26k odsłon
  1048   0

Gang Olsena na tropie, czyli przygody gamoni w mundurach

 

Czym jeszcze rozbawią nas do łez gamonie z NPW? Odstrzeleniem sobie przez kolejnego prokuratora tym razem ucha czy może spektakularną próbą  wysadzenia się w powietrze kiełbasą-trotylówką? Myśli te naszły mnie po przeczytaniu ostatniego komunikatu Naczelnej Prokuratury Wojskowej z 11.2.2013, podpisanego przez płk. Zbigniewa Rzepę, w którym czytamy (podkr. moje):

”Jednocześnie do dalszych badań laboratoryjnych odcięto dwa fragmenty brzozy: z głównego pnia - od górnej części złamania w dół na odcinku o długości 156 cm. (...)Wysokość pnia brzozy, liczona od poziomu podłoża, po odcięciu odcinka o długości 156 cm, wynosi 510 cm. (...) Jak wynika z powyższego, brzoza została przełamana na wysokości ok. 666 cm, licząc od poziomu podłoża, a nie jak wcześniej podano omyłkowo – ok. 770 cm. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie przeprasza za błędne podanie danych, będące niezamierzonym efektem oczywistej omyłki rachunkowej.”

Ustalenia te stoją jednak w sprzeczności zarówno z raportem MAK, mówiącym o złamaniu brzozy na wysokości ok. 5 m, jak też dokumentacją fotograficzną (zob. np. Wikipedia, skąd poniższe zdjęcie) wizyty ministra Zdrojewskiego w Smoleńsku w drugą rocznicę katastrofy. Otóż ze zdjęć tych, przedstawiających dekorowanie przez Ministra (wzrost 177 cm) Pancernej Brzozy różą, łatwo można wyliczyć, że miejsce złamania pnia przed ostatnią wizytą polskich prokuratorów z piłami znajdowało się na wysokości ok. 500 cm nad gruntem, a więc – jeśli wierzyć płk. Rzepie – w przybliżeniu na tej samej, co po niedawnym skróceniu pnia o przeszło półtora metra... ;-) 

Minister Zdrojewski dekoruje Pancerną Brzozę, 10.4.2012

Zabawa nie byłaby pełna, gdyby na zasadzie mechanicznego odruchu zwalczania wszelkich wątpliwości co do rzetelności badania katastrofy smoleńskiej, nie włączyli się do niej prof. Senyszyn i red. Żakowski swymi wypowiedziami na temat dużych rocznych przyrostów brzóz, znakomicie tłumaczących ich zdaniem rozbieżności pomiędzy raportem Millera a ostatnimi ustaleniami NPW.

Nie mogę się wprost doczekać dalszych przygód gamoni z Gangu Olsena w roli śledczych Naczelnej Prokuratury Wojskowej! I co teraz: komunikat Prokuratury prostujący kolejne jej sprostowanie, a po nim następny? Odstrzelenie sobie przez kolejnego prokuratora na konferencji prasowej tym razem ucha czy może równie spektakularna próba samobójczego wysadzenia się w powietrze kiełbasą-trotylówką? Inicjatywa ustawodawcza ws. zakazu wstępu na lotniska w wypastowanych butach? Wniosek do władz USA o wpuszczenie polskich prokuratorów z wykrywaczami kiełbas na pokład Air Force One? A może zdemaskowanie współpracy Sztabu Generalnego z grupą obcych mocarstw zrzeszonych w NATO? Co dalej, panowie prokuratorzy, co dalej? Czekamy!
 
Od siebie proponuję spektakularną akcję saperską wysadzania, na wniosek i pod nadzorem NPW, zatorów lodowych na Wiśle kiełbasą-trotylówką. Bez tego śmiałego eksperymentu zamknięcie śledztwa smoleńskiego wydaje mi się wprost niemożliwe, wszak wykluczyć niczego nie wolno, nieprawdaż?  :-)

 

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale