Nie jestem tak stary aby pamiętać Rewolucję Październikową 1917 roku, a tym bardziej żywe wspomnienie zjeżdżającego po odeskich schodach niemowlaka bardziej zawdzięczam Siergiejowi Eisensteinowi niż zapisowi pamięciowego realnych wspomnień z 1905 roku. Dlatego z taką radością przyjąłem wystąpienie naszego proletariatu w sprawie "Pracy i Chleba". Łza się w oku kręci.
Na marginesie to ciekawa kontynuacja oglądanych w niedzielę parodii stanu wojennego i działań Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej. Tym razem robotnicy postanowili zrewanżować się studentom i pokazać im wcześniejszy rozdział z podręcznika historii. Czy się udało? Trudno powiedzieć tak na gorąco. Ale temperatura okrzyków i haseł znacznie przewyższyła moc internacjonalistycznego sloganu o pracy i chlebie. Błyskotliwe zdanie "Zbrodniarze - za dewstację kraju i narodu - szubienica", albo okrzyk nawołujący do wyżynania frajerów z PO napawa dumą. "Okradli nas, okradli zakłady". W każdym razie polecam zabrać dzieciaki na wiec robotniczy, bo nic tak dobrze nie oddaje realności wydarzeń jak uczestnictwo w czymś podobnym.
Od strony merytorycznej wygląda to już gorzej. Manifestacja pod hasłem ratowania przemysłu stoczniowego i zbrojeniowego oraz regionalnego transportu kolejowego zorganizowana została przez NSZZ Solidarność. Pominę fakt że AWS (ktoś jeszcze pamięta ten skrót?) rządziła cztery lata. Również rząd PiS z przystawkami miał pełne poparcie NSZZ i jakoś nie zreformował wspomnianych wyżej enklaw socjalizmu. Sytuacja jest jaka jest i nie ma sensu rozwodzić co było, co można było zrobić a co zaniechano i przez kogo. W tej materii pewnie wielu blogerów i dziennikarzy się wykaże. Ale mam inne pytanie. Co jest celem tej manifestacji?
Nie jest łatwo prowadzić firmę w ustroju kapitalistycznym. Jak to ujął jeden z projektantów mody, nie sztuka zaprojektować piękną suknię - sztuka ją sprzedać. Bronimy ostatnich kolebek socjalizmu? Pochłonie to ogromne środki finansowe! Jeśli komuś będzie się chciało zsumować pomoc z budżetu jaką dostały zakłady z tych gałęzi przemysłu, będę wdzięczny (najlepiej z linkami do źródeł). Dodajmy do tego górnictwo. Dodajmy jeszcze do tego akcje które otrzymują tylko i wyłącznie pracownicy państwowych spółek, chociaż spółki są własnością całego społeczeństwa. Abstrahując od kryzysu i marnej sytuacji budżetu. Jeśli firmy nie będą w stanie się utrzymać samodzielnie i zaczniemy do nich dopłacać to: a. proszę dopisać moją do listy dopłat; b. zmieńmy nazwę kraju na Rzeczypospolita Szlachecka; c. uznajmy związkowców za szlachtę (realizacja postulatu już w toku); d. w sumie nieistotne - i tak za parę lat zbankrutujemy.
Czy w tym świetle istnieje jakieś twierdzenie moralne uzadniające zamknięcie przedszkola na moim osiedlu i przekazanie tak zaoszczędzonych środków stoczniowcom? Osobiście nie znam, ale jak już mówiłem na wstępie, z pamięcią u mnie krucho.
39
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)