Czyli słów kilka na temat paserstwa. Nie wdając się w szczegóły prawne, kodeksy i artykuły, czyn paserstwa popełniany jest w momencie zbycia (lub ogólnie przeniesienia własności). Paserstwo dzieli się na umyślne i nieumyślne. Generalizując – paser wie lub nie wie czy dana rzecz została uzyskana drogą kradzieży lub innego czynu zabronionego, ale jednocześnie biorąc pod uwagę okoliczności towarzyszące całej operacji może i powinien przypuszczać, ża dana rzecz została uzyskana nielegalnie.
Czytając takie różne definicje, opisy i kodeksy dochodzę do wniosku, że znajomy znajomego brata mojego znajomego, Albert, ma rację - może zostać oskarżony o paserstwo! Spróbuję krótko opisać jego problem.
Ów znajomy ma fundację która zajmuje się pomocą ubogim. Szczytny cel. W związku z różnymi zmianami i zaszłościami z czasów komuny inny znajomy miał mu zrekompensować kawałek ziemi w okolicach Krakowa. Ot, jakieś 65 ha. Wycenione na 100 milionów, więc na tyle znajomy liczył w rekompensacie. Póki co dostał działkę w Zabrzu wartą według rzeczoznawcy 7 milionów pln. Problem w tym, że rzeczoznawcę zwinęło CBA a prokuratura wyceniła działkę na 40 milionów. Znajomy znajomego brata mojego znajomego, Albert, na wszelki wypadek, zdając sobie sprawę z kruchej podstawy wyceny na poziomie 10 mieszkań w Warszawie, działki od razu sprzedał. 33 miliony piechotą nie chodzi. Tylko teraz jest w strachu, bo coraz bardziej mu się wydaje, że jest zwykłym paserem. Do tego prokuratura już bada 157 ha gruntów rolnych które przejął w Świerklańcu. Po 2 złote i jakieś grosze za metr, a prokuratura twierdzi że są warte 30!
Niby jest w potężnej organizacji i nic mu nie zrobią, ale boi się o reputację. I co Ty na to, drogie Bravo? ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)