Analizując biblijne wygnanie z Raju przyjmujemy zawarte w nim przesłanie wprost i bez jakiejkolwiek głębszej refleksji. On, Ona, Wąż, Dobro, Zło i metoda odróżniania dobra od zła. Jeśli zastanowimy się nad całą sytuacją opisaną w Biblii, otrzymamy sielankowy krajobraz w którym Kobieta i Mężczyzna żyją razem, kompletnie się nie wstydząc swojej nagości. Zgadza się, prawda?
I oto Kobieta za podszeptem Zła pożera owoc z drzewa poznania dobra i zła. Dopiero od tej chwili wiedziała, że źle czyni dając ogryzek swojemu kompanowi. Który dobra od zła nie odróżniając łapczywie go pożarł. I wtedy następuje kluczowa scena dramatu: oboje konkludują że są nadzy! Co więcej – wstydzą się swojej nagości! Dlaczego dopiero teraz? Odpowiedz jest banalnie prosta – ich wcześniejsze relacje nie miały nic wspólnego z cielesnością. Czyli albo pociąg fizyczny i stosunek seksualny między kobietą i mężczyzną pojawił się po skonsumowaniu owocu, albo przed konsumpcją oboje byli homoseksualni!
Jest coś więcej. Bóg stworzył mężczyznę na swoje podobieństwo. A skąd pomysł aby stworzyć kobietę? Oto jest pytanie – ale odpowiedz daje sam Bóg. Stworzył kobietę aby mężczyzna nie był samotny! Dlaczego nie stworzył drugiego mężczyzny? To proste – nie chciał konkurencji. Dopiero po zjedzeniu owocu z drzewa poznania dobrego i złego zmieniła się orientacja seksualna pierwszych ludzi – nie wnikając czy na dobre czy na złe ;) Bóg się wkurzył i przeklął całe towarzystwo, raj zburzył a sam wyniósł się do galaktyki Andromedy. Ale to już moja nadinterpretacja.
Przypominam również, że Bóg nie miał żony! A do zapłodnienia ziemskiej kobiety niezbędny okazał się pośrednik – dziś nazywany in vitro, wtedy anioł. Bez względu na terminologię teza że Bóg jest homoseksualny da się udowodnić. Twierdzenie biskupa Pieronka o wykluczeniu homoseksualistów z Królestwa Niebieskiego jest równie idiotyczne jak wiara w to, że Biblia przyszła faksem z nieba. Prawda, drogie Bravo?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)