To nie byle co. To nie jakieś tam wydarzenie małej rangi. To nie to samo co przeturlanie się z kanapy na fotel. To był skok, który może mieć dalekosiężne konsekwencje dla przysłości Polski.
I bynajmniej nie mam na myśli komisji śledczej którą wszyscy hurtowo się zajmują. Dzieją się rzeczy znacznie bardziej dramatyczne! Historia zmienia się na naszych oczach. Meine Damen und Herren, Mesdames et Messieurs, Ladies and Gentlemen! Władysław Frasyniuk porzucił Partię Demokratyczną i przeleciał aż na kanapę Gajowego by wspierać Andrzeja Olechowskiego (oficjalnie niezależnego) w walce o lepsze jutro nasze i Wasze. Zwłaszcza nasze.
Ciekawostką jest, zgodnie ze słowami Frasyniuka Władysława, że kanapa PD "gwałtownie, przypuszczam koniunkturalnie, skręca w lewo, to się kłóci z moim światopoglądem". Taka kanapa. Człowiek siada i nie wiadomo gdzie wstanie. Może nawet w innym światopoglądzie. Nie ma co się dziwić, że wybitni intelektualiści z techinikum samochodowego rozpościerają skrzydła i lądują na najbliższej, przepływającej w pobliżu kanapie. Chwała im za męstwo, odwagę i poświęcenie. Dla nas. Maluczkich.
I proszę nie podejrzewać Frasyniuka Władysława, że to zemsta na kolegach z kanapy. Nie wystawili go do wyborów prezydenckich, a być może w ogóle chcieli go wyślizgać z ciut szerszego fotelika. Nie. Na pewno chodziło o " liberalno-demokratyczny system wartości" który wyznaje i on, i Pan Olechowski, a którego zapewne nie wyznaje Tomasz Nałęcz. Czyli znajdz 3 szczegóły, którymi różnią się te obrazki :)
38
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze