Komisja hazardowa działa. Jak zawsze Komisja zajęła się przewalankami w swoim gronie celem ustalenia czyja jest ta pisakownica i kto ma uprawnienia do obsługi foremek. Jak zawsze dzieci się pokłóciły i porzucały w siebie piaskiem. I jak zawsze sprawiło to, że szacunek jaki ma Komisja w otaczającym piaskownicę społeczeństwie szoruje po bruku. I jak zawsze - nikogo to nie dziwi.
Przy okazji prac Komisji mających na celu ustalenie prac Komisji, czyli coś w rodzaju maślanego masła, dowiedzieliśmy się, iż stara mądrość prawnicza mówi: świadkiem i sędzią jednocześnie być nie można. Co podobno nawet wiedzą tajemną nie jest a w niektórych środowiskach jest wiedzą popularną. Na wydziale prawa na przykład. W każdym razie część dzieciaków z piaskownicy uznała że nie będzie się bawić z drugą częścią bo oni już się w tą grę bawili! A zgodnie z opinią biegłej w zasadach rządzących piaskownicą opiekunki drugi raz nie można i już. Dzieci się popłakały i naskarżyły w ukochanej (ostatnio) stacji telewizyjnej. Słodko nawet było, pomimo oskarżeń opiekunki, że ukartowała pozbycie się dwójki niekochanych, aczkolwiek pełnych uroku, milusińskich.
A skoro już zawitaliśmy na Uniwersytet. Na wydziałach prawa pokutuje jeszcze jeden przesąd, zgodnie z którym nie można być sędzią we własnej sprawie. Ach, te szklane domy. Jak nie można? Można! A będąc politykiem to trzeba nawet. Zwłaszcza w roku wyborczym. Dlaczego naszych z PO, PiS czy SLD ma ścigać jakiś prokurator i konstytucyjnie niezależny sąd, skoro można pobawić się we własnym, bezpiecznym gronie. Po co nadstawiać karku na niewygodne pytania wymiaru sprwaiedliwości skoro można wykorzytać czas na przepychanki i nic nie wnoszące głosowania? Po co tłumaczyć się z oryginalnego tworzenia ustaw i dwuznacznych decyzji? Drogie Posłanki i Drodzy Posłowie! Przecież wszyscy jesteśmy parlamentarzystami. Jedną, wielką rodziną. Byle do wyborów! Później Komisja rozwiąże się automatycznie, a sprawa umrze śmiercią naturalną. Nie dajmy się!
Dlatego twierdzę, że sejmowa Komisja śledcza prowadząca prace związane z działalnością polityków narusza zasadę "nie bycia sędzią we własnej sprawie". A tym samym jest z gruntu niewiarygodna.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)