w dn.27 b.m. Kataryna w notatce "Kiedy polityk kłamie" kaja się, że uwierzyła politykowi Poncyliuszowi i jego wspólniczce co do dobrych intencji i starała się bronić to towarzystwo w poprzednich swoich wypowiedziach. Jej notatka, uzasadniona odpowiednimi odnośnikami (jak zwykle!) została oczywiście zaatakowana przez "dyżurnych komentatorów", których celnym reprezentantem jest "Zen-Over".
Tendencyjnych, głupich wypowiedzi jest oczywiście w blogach pełno i raczej nikt już tak bardzo się tym nie przejmuje, a te beznadziejne agitki i opluwania określonej partii i osób zostały uznane za autorstwo tzw "lemingów" to jest albo komentatorów tzw "zawodowych" lub zboczonych umysłowo - i lekceważone.
Czasami jednak granice toleracji bywają przekroczone, albo ostatnia kropla przepełnia puchar. Jeżeli jeszcze do bezsensownych wywodów dołącza się człowiek o wysokim wykształceniu i stanowisku naukowym, a ponadto w kierunku tematycznie zbieżnym, wtedy sytuacja staje się nie do zniesienia. Takim małym, ale klasycznym przykładem jest wypowiedź powyższego Zenover, którego "rewelacji" inni komentatorzy nawet by nie zauważyli, gdyby nie ... - Wtedy włącza się autorytet profesorski i następuje "kazanie dla prostego ludu". Celem jest podważenie rzeczywistego autorytetu jakim jest blogerka "Kataryna" i jej celnych komentarzy politycznych.
Dlatego, nie wytrzymując nerwowo napisałem w inkryminowanej notatce komentarz:



- Wszystkie wypowiedzi w/w są oparte na bezgranicznej nienawiści do JK i PiS i to całkowicie bez względu na fakty i okoliczności.
Takiej agitki nikt rozsądny nie kupi i tu przychodzi mu w sukurs "autorytet naukowy i moralny" p. Sadurski. Jest takie morskie zwierzątko, które - gdy sytuacja wobec niego staje się niebezpieczna - mąci wodę wypuszczając czarną, wstrętną ciecz.
Rozumiem kałamarnicę i inne morskie mątwy - działają w obronie życia. Mają takie prawo. Ale aby dla nędznych celów politycznych, aby tylko "dowalić" nielubianemu konkurentowi idei oraz obiektywnym uczestnikom dyskusji (Katarynie i inn.) mącić brudną już wodę? Fe.. wstyd!"