Dzisiejsza Rzeczpospolita (7.III.11) jak zwykle, w dziale Opinie, stara się nie wychylić za bardzo na prawo. Jak zwykle, stosuje ograne już uniki: jeżeli odważniejszy Zaremba – to przed nim (stronicowo!) Kuczyński, jeżeli Wildstein, to przed nim Wołek. Ta założona równowaga jest zabójcza dla gazety i nie do zniesienia dla czytelnika obdarzonego minimum zmysłu krytycznego. Czytelnik by połknął (choć może nie strawił) wypowiedzi autora o poglądach mu obcych, ale nie może pogodzić się z jawnymi kłamstwami, insynuacjami lub obraźliwymi sformułowaniami (a także obelgami). Redakcja jakby nie czytała tego, co do druku dopuszcza i kieruje się jedynie ustaloną zasadą: jeden za PiS, drugi przeciw. A tymczasem ten „za PiS” (nie wiem czy własnej woli, czy też z poduszczenia redakcji) pisze raczej ostrożnie, stara się podpierać faktami, a w sporze z PO -jeżeli ostrzej – to częściej w odpowiedzi na brutalną zaczepkę lub głosy wołające o pomstę do nieba.
557
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)