i sukcesywne przejmowanie jej wpływów
Kolejnym podmiotem politycznym tego regionu jest Turkmenistan. Pomijając założenia doktrynalne rosyjskiej polityki zagranicznej i oficjalne działania Kremla, znaczenie Turkmenistanu w budowaniu rosyjskiej potęgi określają dwa czynniki – zasobność w surowce energetyczne i położenie Turkmenistanu w basenie Morza Kaspijskiego. To oraz słaba pozycja tego państwa na arenie międzynarodowej sprawia, że Turkmenistan jest traktowany przez Kreml instrumentalnie, wyłącznie jako narzędzie służące umocnieniu wpływów Rosji w Azji Środkowej. Niemniej jednak w ciągu lat dziewięćdziesiątych wypracowano całą bazę prawną. Podpisano traktaty o przyjaźni i współpracy, co nie uchroniło od napięć w stosunkach dwustronnych. Podczas gdy do 1996 roku kooperacja polityczna i gospodarcza przebiegała dość intensywnie, w następnych latach można było zauważyć wyraźnie ochłodzenie. Eksperci, jako powód pogorszenia tych stosunków, podają rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ o statusie wieczystej neutralności Turkmenistanu . Kreml odczytał to jako próbę odizolowania się od procesów integracyjnych w ramach WNP. I rzeczywiście, taki był zamiar Turkmenistanu. Od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Aszchabad nie wykazywał zainteresowania w budowaniu nowego systemu bezpieczeństwa promowanego przez Rosję. Niemniej jednak Turkmenistan zgodził się na wspólną obronę granic. Rosyjscy pogranicznicy stacjonowali w tym kraju aż do roku 1999 . Nie wpłynęło to jednak na poprawę kooperacji gospodarczej. Sytuacja zmieniła się dopiero po przyjściu do władzy Władimira Putina. Wówczas wypracowano nowe zasady współpracy, zadowalające obydwie strony. Z roku na rok Turkmenistan eksportował do Rosji coraz większe ilości gazu . Podobnie, jak w przypadku militarnej neutralności, Turkmenistan stronił od integracji gospodarczej, pozostając poza strukturami Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej i Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej. To wpłynęło na stosunkowo niską wymianę gospodarczą: w 2006 roku jej wartość przekroczyła zaledwie 307 mln USD. Dla porównania wartość wymiany gospodarczej między Rosją i Kazachstanem w tym samy roku zamknęła się w kwocie 12,8 mld USD. Moskwa eksportuje do Turkmenistanu wyroby przemysłu maszynowego i chemicznego, importuje zaś surowce energetyczne . W stosunkach dwustronnych wciąż brakuje solidnych podstaw instytucjonalnych. Dotyczy to przede wszystkim sektora energetycznego. Turkmenistan jest krajem zasobnym w gaz i ropę. Wielkość złóż gazu ziemnego w tym kraju szacuje się na 20 bilionów metrów sześciennych . Te optymistyczne obliczenia studzi pełna zależność od rosyjskiej infrastruktury przesyłowej. Ogranicza to możliwości eksportowe, co skutkowało mniejszymi zyskami, gdyż to Rosja dotychczas dyktowała ceny, a nie na odwrót. Dzięki tej polityce Kreml nie tylko mógł ustanawiać niskie ceny na gaz na rynku krajowym, ale także nieźle zarabiać, reeksportując turkmeński gaz do państw trzecich Turkmenistan, podobnie jak Kazachstan, jest ważnym partnerem dla Rosji w uregulowaniu statusu Morza Kaspijskiego. Początkowo Aszchabad był skłonny uznać promowaną przez Iran koncepcję jeziora, co wyłączałoby Morze Kaspijskiej spod jurysdykcji międzynarodowego prawa morza. Wskutek działań rosyjskiej dyplomacji, udało się przekonać Turkmenistan, że, niezależnie od statusu morza, nie należy go dzielić. Ostry sprzeciw ze strony Azerbejdżanu i Kazachstanu miał wpłynąć na zmianę stanowiska Aszchabadu, który tym razem optował za podziałem akwenu . Spór z Azerbejdżanem, eksploatującym sporne tereny, doprowadził do zaostrzenia stosunków z Turkmenistanem, który znów popiera rosyjską propozycję o podziale tylko dna morza. Obecnie każde z państw basenu Morza Kaspijskiego, w obliczu braku konsensusu, realizuje własną wizję wobec spornych wód. W latach dziewięćdziesiątych między Rosją i Turkmenistanem ciągle toczyły się wojny gazowe. Kreml był głównym pośrednikiem dostaw turkmeńskiego gazu na zachód, w tym na Ukrainę. Kupując ten surowiec za bezcen, następnie odsprzedawał go z zyskiem dalej. Próba zablokowania tego procederu ze strony Turkmenistanu nie udała się, gdyż Rosja zagroziła zakręceniem kurków. Zresztą w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Kreml kilkakrotnie wstrzymywał tranzyt. Brak precyzyjnych zasad współpracy i chęć dyktowania warunków doprowadziła do kolejnego konfliktu w 2009 roku, kiedy to Rosja znów zakręciła kurtki. Okazało się jednak, że wynik polityki szantażu był odwrotnym od oczekiwanego. Moskwa nie tylko utraciła pozycję monopolisty w handlu turkmeńskim gazem, ale także przegrała, jeśli chodzi o taryfy na gaz. Aszchabad bowiem w międzyczasie porozumiał się z Iranem w sprawie budowy drugiego już gazociągu z pominięciem Rosji. W ten sposób wielkość dostaw w kierunku południowym wzrosła prawie trzykrotnie z 8 do 20 miliardów metrów sześciennych. Pod koniec ubiegłego roku otwarto również rurociąg Turkmenistan – Uzbekistan – Kazachstan – Chiny o przepustowości 60 miliardów metrów sześciennych gazu. W ten sposób Turkmenistan zyskał przewagę w stosunkach z Moskwą. Stąd też, podpisując porozumienie w sprawie dalszych dostaw gazu do Rosji, Gazprom musiał zgodzić się na europejskie ceny, bezpowrotnie tracąc uprzywilejowaną pozycję monopolisty . Uzbekistan, podobnie jak Kazachstan, nie miał po dezintegracji ZSRR większego wyboru geopolitycznego, skutecznie jednak przeciwstawiał się rewitalizacji imperium radzieckiego. To właśnie stało się głównym celem uzbeckiej polityki zagranicznej na początku lat dziewięćdziesiątych. Taszkent nie zgadzał się także na tworzenie organizacji międzynarodowych, odbierających chociażby fragment niepodległości państwa, nie zamierzał też powierzać w ręce Kremla swojego bezpieczeństwa. Uzbekistan, mimo deklaracji, nie zaangażował się w tworzenie wspólnej polityki obronnej. Zgodził się jedynie na integracje gospodarczą, głównie z państwami w regionie. W 1993 roku wraz z Kazachstanem, Kirgistanem i Tadżykistanem powołał Związek Państw Środkowoazjatyckich, zaś w 1994 roku – Wspólną Przestrzeń Gospodarczą, członkami której zostali Kazachstan i Kirgistan. Może właśnie dlatego w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych Rosja zwróciła uwagę na Uzbekistan. Dotychczas bowiem głównym partnerem Kremla w Azji Środkowej był Kazachstan . Po 1997 roku Uzbekistan i Rosja podpisały szereg umów dwustronnych, regulujących współpracę gospodarczą. Bez takiej kooperacji gospodarka uzbecka nie miałaby szans na rozwój. Uzbekistan, mimo wszystko, nie poszedł tak daleko w integracji z Rosją jak Kazachstan. Polityka zagraniczna Taszkientu w dużym stopniu przypomina zachowanie Ukrainy, która ciągle balansuje między Rosją a UE, Uzbekistan z kolei chciał zrównoważyć wpływy Moskwy przy pomocy współpracy z Waszyngtonem. W latach 2002-2004 można zauważyć wyraźną przewagę USA. W tym okresie podjęto także symboliczne kroki takiej jak celowe zmniejszanie znaczenia języka rosyjskiego w Uzbekistanie. Oficjalna propaganda nie ustawała w gloryfikowaniu partnerstwa uzbecko-amerykańskiego, które jednak nie potrafiło obronić się przed przebiegłością rosyjskich dyplomatów. Moskwa dała do zrozumienia Waszyngtonowi, że Uzbekistan nigdy nie będzie demokracją w stylu zachodnią. W obliczu braku reform i autorytarnego sprawowania władzy Amerykanie zwątpili w skuteczność swojej polityki wobec Taszkientu, czemu dali wyraz poprzez ograniczenie wsparcia finansowego. Rosja znów odzyskała swoją pozycję w regionie. Rosyjskie firmy przejęły pełną kontrolę nad rynkiem bawełny oraz uzyskały koncesje na wydobycie gazu i nafty. Dzięki rosyjskim inwestycjom Kreml zdobył pozycję monopolisty w handlu uzbeckimi surowcami energetycznymi . W kolejnych latach Rosjanie poczynili szereg inwestycji w budowę nowych gazociągów, spajających byłe republiki radzieckie. W ten sposób zależność od Moskwy stała się faktem dokonanym i niepodważalnym. Prezydent Uzbekistanu Islam Karimow nieraz podkreślał, że Uzbekistan będzie eksportował swój gaz przez Rosję i nie szuka alternatywnych klientów w Europie. Trudno jednak uwierzyć w prawdziwość tych deklaracji. Jest to gra pozorów, mająca na celu odwrócenie uwagi Kremla. Uzbekistan, podobnie jak Kazachstan, rozwija współpracę z Chinami. W 2008 roku została powołana spółka, która do końca 2011 roku ma zbudować dwa gazociągi tranzytowe z Turkmenistanu do Państwa Środka. W spółce o nazwie Asia Trans Gaz po połowie udziałów ma uzbecki państwowy koncern Uzbeknieftiegaz i państwowy chiński koncern CNPC . Jest to posunięcie taktyczne. Umocnienie pozycji Pekinu w Azji Środkowej nie jest na rękę Rosji. Dzięki takim powiązaniom Chiny będą mogły w przyszłości nie tylko być konsumentem surowców energetycznych z Uzbekistanu, Kazachstanu i Turkmenistanu, ale także ich eksporterem. Uzbekistan z kolei będzie mógł równoważyć wpływy rosyjskie w sferze gospodarczej. Jest to bardzo istotne, biorąc pod uwagę, że Moskwa wciąż pozostaje najważniejszym partnerem handlowym Taszkentu. W Uzbekistanie działa ponad 800 firm z rosyjskim kapitałem. W 2009 roku wymiana handlowa między Moskwą a Taszkientem, pomimo kryzysu gospodarczego na świecie, zamknęła się w kwocie 4,5 mld USD. Dla porównania obroty handlowe Polski z Uzbekistanem w 2009 roku wyniosły niecałe 100 mln USD. Do grona głównym partnerów handlowych Uzbekistanu należą kolejno: Rosja, Chiny, Szwajcaria, Ukraina i Kazachstan.W porównaniu do Kazachstanu, Uzbekistan jest mniej atrakcyjnym dla inwestorów zagranicznych. Decyduje o tym struktura gospodarcza tego kraju, jak i przeszkody natury formalnej, chociażby wysokie cło importowe. Polityka zagraniczna Federacji Rosyjskiej wobec państw członkowskich WNP nie odbiega od tendencji panujących na świecie. W ciągu ostatnich lat na pierwsze miejsce wysunęły się sprawy gospodarcze. O ile w okresie zimnej wojny to ideologia była czynnikiem decydującym, obecnie liczy się zasobność portfela. Niekoniecznie musi to się przekładać na poziom życia, tak jak to jest w przypadku Rosji, czy Chin. Konta rządowe zasilane przez petrodolary i dochody z tytułu handlu czarnymi i kolorowymi metalami służą umacnianiu potencjału militarnego. Jest to oczywiście cel pośredni. Celem nadrzędnym jest natomiast przywrócenie statusu supermocarstwa, Moskwa wychodzi bowiem z założenia, że silnemu wolno więcej. Wydarzenia w Czeczenii i Gruzji wydają się potwierdzać skuteczność tej strategii. Ponadto, zacieśniając współpracę z państwami Azji Środkowej, Kreml podważa celowość amerykańskich i europejskich projektów energetycznych. W ten sposób Rosja w najbliższych latach może zdobyć pozycję bezkonkurencyjnego monopolisty na skalę europejską. Jedynym zagrożeniem dla jej mocarstwowej, hegemonistycznej wręcz pozycji w tej części świata są Chiny. W przeciwieństwie do Rosji Pekin nie stosuje szantażu wobec Kazachstanu, Uzbekistanu i Turkmenistanu, co skłania rządy tych państw do większego otwarcia się na wschodniego sąsiada. Działa to na niekorzyść Rosji, która ma coraz mniej instrumentów nacisku gospodarczego i politycznego w regionie. To bardzo poważne wyzwanie geopolityczne, przed którym stoi Kreml. Kazachstan, Turkmenistan i Uzbekistan zajmują pierwsze miejsca, jeśli chodzi o zasoby gazu ziemnego i ropy. Jest to główny powód walki o wpływy mocarstw światowych w tym regionie. Stwarza to nowe możliwości rozwoju gospodarczego dla Kazachstanu, Uzbekistanu i Turkmenistanu – państwa te stają się stopniowo zapleczem energetycznym dla Chin, na czym traci Rosja. Tym razem to Kreml musi zabiegać o kontrakty, przy czym dotychczasowa polityka szantażu z każdym dniem staje się coraz mniej skuteczna. Stąd też w najbliższych latach Rosja będzie musiała odejść od zasady przysłowiowego „kija”, oferując państwom Azji Środkowej trochę więcej „marchewki”. W innym wypadku może ona zostać zepchnięta do roli jednego z głównych, ale nie najważniejszego, dostawców surowców energetycznych do Europy. Skoro Chinom udało się zdobyć pozycję „fabryki świata”, to dlaczego nie miałoby się to udać w sferze handlu surowcami energetycznymi. Zachodzące procesy w Azji Centralnej odbywaja się według różnych filozofii, ale ich skutki są jednoznaczne – ChRL wzmacnia swoja pozycje natomiast Federacja Rosji traci swoje możliwości dyktowania warunków „współpracy”. Jak wspomniano wcześniej, oba państwa łączy obecnie wyłącznie wspólny strategiczny imperatyw (w skali globalnej), w postaci dążenia do osłabienia pozycji USA i przekształcenia dotychczasowego ładu międzynarodowego z jednobiegunowego w multipolarny. Obecnie głównym instrumentem aktywności Chin i Rosji w regionie Azji Centralnej (i jednocześnie instytucjonalnym forum współpracy między Moskwą , a Pekinem) jest Szanghajska Organizacja Współpracy (SCO, Shanghai Cooperation Organization). Dla realizacji zasadniczego strategicznego celu, wszelkie spory i sprzeczności interesów między Chinami, a Moskwą są na razie skrzętnie skrywane i odsuwane na dalszy plan, co nie zmienia jednak faktu, że istnieją nadal i w przyszłości dadzą o sobie znać ze zdwojoną siłą. Mimo to w październiku 2009 roku Chiny podpisały z Rosją umowy handlowe o wartości ponad 3,5 miliarda dolarów. Jest to element strategicznego zbliżenia między Pekinem, a Moskwą, jednak nie ulega wątpliwości, że ma ono charakter tymczasowy. Uwarunkowane jest przede wszystkim taktyczną zbieżnością krótkookresowych interesów politycznych obu państw – zarówno Rosja, jak i Chiny stoją bowiem w opozycji do funkcjonującego od czasu zakończenia Zimnej Wojny globalnego ładu międzynarodowego, opartego o prymat Stanów Zjednoczonych Ameryki. Długookresowe interesy i cele Rosji i Chin, zwłaszcza w regionie Azji Wschodniej, są jednak niewątpliwie rozbieżne, a w wielu aspektach wręcz kolidujące ze sobą. Mimo tego w 2005 roku armie Chin i Rosji przeprowadziły wspólne manewry wojskowe. Scenariusz przewidywał wspólną interwencję (Indie, które również czynią staranie o budowanie swojej strefy wpływów w tym regionie), zbrojną w kraju trzecim, ogarniętym konfliktami etnicznymi. W manewrach wzięło udział kilkanaście tysięcy żołnierzy. ChRL i FR wiele również dzieli. Pomiędzy obiema państwami pojawiają się coraz większe asymetrie. O ile od XIX wieku to Rosja (a potem Związek Sowiecki) był stroną silniejszą, to dzisiaj ta sytuacja zaczyna się z wolna odwracać. Chiny powoli stają się krajem potężniejszym od Rosji. Według danych Banku Światowego PKB w roku 2007 w Chinach wyniósł 7 055,079 M$, zaś w Rosji 2 088,207 M$. Wzrost PKB w ChRL wynosi 11,4 %, a w FR 8,1 %, a ostatnio w okresie kryzysu gospodarka FR maleje. Wspomninana wcześniej Szanghajska Organizacja Współpracy stanowi ugruntowanie dominującej pozycji obu mocarstw w rejonie Azji Środkowej. Należy pamiętać, że przez dziesięciolecia to wyłącznie Rosja dominowała nad tymi terenami. Dziś można mówić o wspólnym kondominium. Pod koniec lipca 2009 roku w Pekinie spotkali się szefowie dyplomacji Rosji oraz ChRL. Siergiej Ławrow i Yang Jiechi podpisali wówczas porozumienie regulujące przebieg granicy wzdłuż rzeki Amur. Szef rosyjskiego MSZ-u przekonywał, że współpraca z Państwem Środka jest dla Rosji priorytetem, a także, iż osiągnięto dobrosąsiedzki kompromis. Podczas tych negocjacji strona rosyjska ustąpiła. W wyniku porozumienia przekazano Chińczykom teren o powierzchni 174 km2 w regionie Chabarowska. Jedna z rosyjskich gazet napisała, iż „To prezent przed olimpiadą w Pekinie”. W Rosji nie brakuje krytyków owego porozumienia. Warto w tym momencie zadać sobie pytanie, jak potoczą się przyszłe relacje obu mocarstw. Czy podpisane w lipcu porozumienie graniczne jest przejawem dobrosąsiedztwa, czy też może oznaczać wstęp do utraty kontroli nad Syberią przez Rosję? Warto tu zwrócić uwagę na potężną chińską niekontrolowaną migracje w rejon Syberii, która w pewnym momencie może stać się nowym powodem do negocjacji terytorialnych. Rosja dzieli się władzą nad regionem z Chinami, ponieważ nie jest w stanie sama tu rządzić. Dla porównania sytuacji obu mocarstw należy przytoczyć dane demograficzne.Wg dany z 2009 roku Chiny zamieszkuje 1 330 044 605 ludzi, natomiast Federacje Rosji 140 mln. W Rosji na 1000 mieszkańców przypada 11,03 urodzin oraz 16.06 zgonów. W przypadku Chin na 1000 występuje 13,71 urodzin i 7,03 zgonów. Wniosek z tego jest prosty - Chińczyków przybywa, a Rosjan ubywa. Rosyjscy demografowie biją na alarm, że przy takim stanie rzeczy w 2050 roku Rosjan będzie 114 mln, a 50 lat później już tylko 80 mln. W Chinach natomiast mimo nawet brutalnej polityki „jednego dziecka” ludności przybywa. Dzieje się tak dlatego, ponieważ w ChRL praktycznie niemal nie funkcjonuje opieka społeczna. Dla Chińczyka jedyną szansą, aby nie umrzeć z głodu na starość jest posiadanie w miarę możliwości licznego potomstwa. W ciągu najbliższego półwiecza populacja Chin ma się powiększyć o około 250 mln ludzi. W świetle stałego wzrostu populacji ChRL należy postawić pod znakiem zapytania przyszłość wschodnich rubieży Rosji. Od lat trwa nielegalne osadnictwo Chińczyków na Syberii. Mająca ujemny przyrost naturalny Rosja nie jest w stanie zasiedlić tak ogromnych terenów. Chiny. pomimo iż są olbrzymim krajem cierpią na przeludnienie. Dla porównania po rosyjskiej stroni granicy żyje ok. 8 mln ludzi, po chińskiej 110 mln. Chińscy gastarbeiterzy są pracowici oraz co ważne - trzeźwi. Stanowią już ok. miliona mieszkańców Syberii, a ich liczba wciąż rośnie. Syberia jest regionem bogatym w surowce naturalne, a Chiny traktują swego północnego sojusznika głównie jako dostawce surowców. Należy sobie zadać pytanie, do czego dojdzie gdy Chińczycy będą stanowić ok. 50% mieszkańców części Syberii? To jest możliwe. Czy nie zechcą kolejnych przyłączeń tych regionów do Chin? Obecnie Rosja to dostawca surowców, dobrowolny dostawca. Ale po co Chińczykom dostawca, skoro sami mogą sobie te surowce wziąć? Nie bez znaczenia jest także fakt, iż wielu Chińczyków osiedla się w Kraju Nadamurskim. Rejonie, który Rosjanie odebrali im w 1860 roku. Przyszłość stosunków Chińskiej Republiki Ludowej i Federacji Rosyjskiej wzbudza emocje wśród analityków stosunków międzynarodowych. Myślę, że na najbliższe 20, 30, 40, 50 lat można wziąć pod uwagę trzy ewentualne scenariusze: Wariant „Kaganowski”, sojuszu chińsko-rosyjskiego. Robert Kagan znany amerykański, neokonserwatywny wykładowca i publicysta w swym tekście „Brutalny powrót ideologii” twierdzi, iż ChRL i Rosja będąc państwami autokratycznymi stworzą antyzachodni sojusz. Wiele te kraje łączy. Kwestia chińskiego osadnictwa na Syberii jest ogromnym problemem w stosunkach obu państw. Myślę, jednak że nie jest nie do rozwiązania. Rosjan jest coraz mniej, a ktoś musi na Syberii żyć i eksploatować jej dobra. Skoro nie mogą tego robić Rosjanie, to muszą Chińczycy. Przy współpracy Chin i Rosji można spróbować jakoś ograniczyć chińską imigracje oraz starać się ją legalizować. Wówczas pracujący na Syberii Chińczycy pracowaliby tam legalnie oraz płaciliby podatki państwu rosyjskiemu. To rzecz bardzo trudna, ale przy współpracy obu państw może się udać. Blok rosyjskochiński może wejść w konflikt zbrojny z USA i ich sojusznikami. Wariant konfliktu chińsko-rosyjskiego. Przez kolejne lata zwiększa się ilość Chińczyków zamieszkujących wschodnią Syberię. We Władywostoku, Chabarowsku, Komsomolsku nad Amurem, a także bardziej na północ w Irkucku i Magadanie rozrastają się chińskie dzielnice. Dochodzi do starć między ludnością miejscową, a Chińczykami. Z czasem ziemie od Amuru do Irkucka, od Jez. Bajkał po Pacyfik są zamieszkiwane w np. 60% przez Chińczyków. Zaczynają oni domagać się połączenia z ChRL. Pojawiają się głosy , że Chinom należą się ziemię utracone po 1860. Część syberyjskich Chińczyków zaczyna tworzyć zbrojne grupy partyzanckie walczące z rosyjską władzą, wspierane przez chiński wywiad. Wojska Federacji Rosyjskiej zwalczają separatystów. Podczas walk z buntownikami nad Amurem oddziały rosyjskie ostrzeliwują niechcący jednostkę chińskich wojska ochrony pogranicza. ChRL stawiają FR ultimatum - mają wycofać wojska za rzekę Uda, terytorium poniżej oddać, sprawców ostrzelania jednostki przykładnie ukarać. Rosja naturalnie nie godzi się na takie warunki. ChALW przekracza rzekę Amur. Chińskie samoloty bojowe dokonują nalotów na rosyjskie lotniska. Wariant „Huntingtonowski”, zmiany sojuszy. Rosja zaniepokojona wzrostem potęgi chińskiej oraz perspektywą utraty wschodniej części Syberii wskutek chińskiego osadnictwa, decyduje się na zmianę sojuszy. Poprawiają swoje stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Ograniczają sprzedaż broni i surowców Chinom. Amerykanie przestają wspierać w akcesji do NATO państwa WNP. Stany Zjednoczone mogą również pomóc w modernizacji armii rosyjskiej. Połączone sojuszem USA i Rosja mogłyby odstraszyć Chiny od podejmowania agresywnych decyzji. Sytuacja taka przypominałaby nieco ocieplenie stosunków między USA, a ChRL w latach 70. Wizje sojuszu amerykańsko-rosyjskiego wobec zagrożenia ze strony Chin opisał w swej książce „Zderzenie cywilizacji” Samuel Huntington. Każdy z tych scenariuszy może się w przyszłości sprawdzić. Osobiście najbardziej prawdopodobne wydają mi się scenariusze drugi i trzeci. Rosję i Chiny wiele rzeczy łączy, ale i nie mało dzieli. Na pewno trwałym spoiwem sojuszu tych państw nie będą podobieństwa ustrojowe, jak widzi to Robert Kagan. W czasach zimnej wojny komunistyczny Wietnam zaatakował komunistyczną Kambodżę. W tym samym czasie w Ameryce Płd. o mało nie doszło do wojny między dwoma autorytarnymi krajami - Chile gen. Augusto Pinocheta i Argentyną gen. Jorge Videli. Starciu zapobiegła dyplomacja Watykanu. Nie mniej podczas wojny o Falklandy/Malwiny autorytarne Chile wspierało demokratyczną Wlk. Brytanię przeciwko niedoszłemu wrogowi. Dynamicznie rozwijające się Chiny potrzebują surowców naturalnych m.in. ropy naftowej i gazu ziemnego, a te znajdują się na Syberii. Zarówno Rosjanie, jak i Chińczycy to ludzie często przekonani o wyjątkowości i misji swych narodów. Wystarczy przypomnieć tutaj koncepcje „III Rzymu” w przypadku Rosji, czy „Państwa Środka” tłumaczącego, jak widzą swój kraj Chińczycy. Te wszystkie elementy mogą spowodować wojnę między obu krajami. Jeśli Rosja za kilka dekad będzie mocno osłabiona, to Chiny mogą próbować zagarnąć wschodnią Syberię. Ewentualny konflikt może powstrzymać fakt, iż oba kraje mają broń jądrową oraz sojusz FR z USA. Obecnie kraje te dzieli projekt budowy przez Amerykę globalnego systemu obrony antybalistycznej (słynna tarcza antyrakietowa) i fakt wspierania przez nią tzw. „kolorowych rewolucji”. Nie mniej w sytuacji, gdy Rosja będzie zagrożona przez Chiny Ameryka będzie bardzo cennym sojusznikiem. Przyszłość pokaże, jak potoczą się relacje Chin i Rosji. Czy ostatni traktat graniczny będzie kontynuacją pokojowych i sojuszniczych stosunków między nimi. Czy może jesteśmy świadkami zataczającego się koła historii - po latach dominacji Rosji, Chiny wracają do przewagi na wzór czasów dynastii Qing. Wyraźne umocnienie się pozycji Chin w ostatnich kilkunastu miesiącach na obszarze postsowieckim (Azja Centralna, państwa Partnerstwa Wschodniego), choć związane ze światowym kryzysem gospodarczym jest przejawem szerszego, trwającego od ponad 20 lat procesu wzrostu potęgi Pekinu (emerging power) w skali globalnej. „Wejście smoka” w obszar postsowiecki - zjawisko, które będzie narastać w najbliższej dekadzie - oznacza trwałą zmianę układu sił w tej części świata polegającą na zmniejszeniu się wpływów Rosji i Zachodu. Ten proces jest poważnym wyzwaniem dla Unii Europejskiej. Może być zarówno szansą, jak i zagrożeniem dla pozycji UE w przestrzeni postsowieckiej. Pierwsze strony gazet na świecie od kilku lat zapełniają artykuły poświęcone rosnącej potędze Chin w skali globalnej i różnych regionach świata. Wiele z nich nawiązuje w tytułach do kultowego filmu Bruce Lee „Wejście smoka”. Biorąc pod uwagę rozwój wydarzeń w ostatnich kilkunastu miesiącach spokojnie można zacząć używać określenia „smok już wszedł”. Z pewnością pasuje on do rozwoju sytuacji na obszarze postsowieckim.
W ostatnich kilkunastu miesiącach aktywność Chin szczególnie w wymiarze ekonomicznym (wzrost udziału w bilansie handlowym państw regionu, kontrakty budowlane, projekty energetyczne i transportowe, kredyty, inwestycje), ale także stricte politycznym (umowy dwustronne, wizyty) w przestrzeni postsowieckiej wzrosła w sposób spektakularny. W efekcie układ sił między mocarstwami na tym obszarze staje się bardziej wielobiegunowy. W przypadku Azji Centralnej, chińskie zaangażowanie ma już długą tradycję. Jednak, to właśnie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy Chiny uzyskały ostatecznie pozycję najważniejszego gracza w regionie. Natomiast, choć w krajach Partnerstwa Wschodniego pozycja Chin jest znacznie słabsza niż w Azji Centralnej, to jednak ostatnie półtora roku było okresem bezprecedensowego wzrostu zaangażowania Pekinu. Turkmenistan chce dostarczać gaz do Europy - oświadczył prezydent tego kraju. Gurbanguly Berdymukhamedow poinformował, że Turkmenistan modernizuje swój przemysł wydobycia gazu i ropy, chce przesyłać te surowce także do krajów Europy.
W Turkmenistanie znajdują się czwarte na świecie co do wielkości złoża gazu - Południowy Jolotan. Według prezydenta, jego kraj dysponuje rezerwą ponad 24 trylionów metrów sześciennych gazu.
Gurbanguly Berdymukhamedow zapowiedział, że do 2030 roku Turkmenistan chce siedmiokrotnie zwiększyć obecny eksport gazu. Turkmenistan wezwał też swoich dotychczasowych odbiorców - Rosję, Chiny i Iran - do kupowania turkmeńskiego gazu po cenach europejskich.
Turkmenistan ma wziąć udział w projekcie gazociągu Nabucco, który będzie transportował gaz z rejonu Morza Kaspijskiego, przez Turcję do Europy. Ma on przełamać monopol Rosji na dostawy tego surowca do Europy.
W konsekwencji Chiny obok Rosji, Unii Europejskiej, USA i Turcji stały się po raz pierwszy stake-holderem w tym regionie. Ugruntowanie chińskiej pierwszoplanowej pozycji w Azji Centralnej oraz zaangażowanie Pekinu w krajach Partnerstwa Wschodniego mają wielkie znaczenie dla UE. Bruksela traktuje te regiony (zwłaszcza drugi z nich) jako istotne obszary Wspólnej Polityki Zagranicznej i Obronnej (CFDP). UE nie może pozostać bierna i reaktywna wobec rosnących wpływów Chin. Warunkiem pozostania przez UE w „wielkiej grze” jest uzyskanie przez nią statusu „kompozytora” w koncercie najważniejszych graczy (poszerzonym w pewnym stopniu na Kaukazie Południowym i Azji Centralnej o Iran oraz Indie w tej ostatniej). Ta rola wymaga od UE:
- dużej zdolności koalicyjnej oraz potencjału koncepcyjnego (inicjatywy, projekty regionalne).
- jednolitego stanowiska i asertywności w promocji własnej agendy
-umiejętności mediowania między głównymi graczami (łagodzenie różnic i poszukiwanie wspólnych interesów)
Konsensus Pekiński
Zaangażowanie Chin w obszarze postsowieckim trzeba umieścić w szerszej kontekście wyraźnego wzrostu wpływów Pekinu w skali globalnej szczególnie w Azji, Afryce i Ameryce Południowej. Bez wątpienia okolicznością sprzyjającą umocnieniu pozycji Pekinu na arenie międzynarodowej jest światowy kryzys gospodarczy, z którego Chiny w odróżnieniu od innych mocarstw wyszły wzmocnione, nie zaś osłabione. W 2009 r. Chiny zanotowały 9% wzrost gospodarczy, podczas gdy np. gospodarka Rosji zmniejszyła się o 8%, zaś UE o 4%. Jednak, światowy kryzys był tylko katalizatorem, który przyspieszył proces zmiany globalnego układu sił trwający już od kilkunastu lat. Ten proces będzie narastał w najbliższych dekadach. Charakter chińskiego zaangażowania na arenie międzynarodowej może ze względu na pewne stałe cechy podobnie jak w przypadku modelu rozwoju gospodarczego zostać ochrzczony mianem pekińskiego konsensusu. Polega on na ekonomizacji polityki zagranicznej i oparciu jej na soft power. Szybko rozwijające się Chiny są szczególnie zainteresowane surowcami energetycznymi oraz rynkami zbytu własnych produktów i technologii w krajach rozwijających się oraz możliwościami inwestycyjnymi zwłaszcza dla swojego największego na świecie sektora budowlanego. Zaangażowanie gospodarcze Pekinu ma także wymiar polityczny. Jego podstawami są nie ingerencja w sprawy wewnętrzne partnerów gospodarczych i odgrywanie na arenie międzynarodowej roli ich protektora w zamian za akceptację stanowiska Chin w kluczowych kwestiach (np. Tybet, Tajwan). Last but not least, to budowanie „miękkiej” strefy wpływów przez Chiny wpisuje się w strategię umocnienia jej geopolitycznej pozycji na arenie międzynarodowej w skali globalnej. Opisana powyżej strategia Chin jest obecnie skutecznie wprowadzana w życie także w obszarze postsowieckim. Zaangażowanie Pekinu w Azji Centralnej wynika przede wszystkim z bogactw złóż surowców oraz kalkulacji geopolitycznych- zabezpieczenia miękkiego podbrzusza Chin (Sinkiang). W przypadku Partnerstwa Wschodniego pewne znaczenie odgrywają względy ekonomiczne (rynki zbytu i inwestycje), jednak ważniejszą kwestią jest wzmocnienie wpływów Chin w regionie buforowym położnym między Rosją i UE - ważnymi graczami w Eurazji.
Na jedwabnym szlaku
Chiny są obecnie najważniejszym partnerem handlowym krajów Azji Centralnej (pierwsze lub drugie miejsce w ich bilansach handlowych i udział procentowy od kilkunastu procent do blisko pięćdziesięciu). Szczególnie duże znaczenie ma fakt, że Chiny są najważniejszym partnerem handlowym Kazachstanu (ponad 20% jego bilansu), którego gospodarka jest znacznie większa od gospodarek pozostałych państw regionu razem wziętych. W zeszłym roku Chiny i Kazachstan rozpoczęły budowę trasy kolejowej o wielkiej przepustowości, która zdecydowanie zwiększy chiński wolumen handlowy z regionem. Warto przypomnieć, że jeszcze 20 lat temu tuż po rozpadzie ZSRR Rosja posiadała niemal całkowitą dominację w bilansach handlowych republik azjatyckich, zaś pozycja Chin była marginalna. W przypadku Azji Centralnej papierkiem lakmusowym pozycji mocarstw globalnych są ich wpływy w sektorze energetycznym. Najbardziej jaskrawym symbolem pozycji Pekinu w tym sektorze było otwarcie pod koniec 2009 r. gazociągu z Turkmenistanu, który docelowo w 2012 r. ma mieć przepustowość 40 mld m3 w 2012 roku. W maju 2010 r. Pekin podpisał także umowy z Kazachstanem i Uzbekistanem, na mocy których tym gazociągiem popłynie do Chin także gaz uzbecki i kazachski. Otwarcie tego gazociągu oznacza, że Kreml utracił dotychczasowy niemal całkowity monopol na import gazu z Azji Centralnej. Rosnące wpływy Chin w sektorze energetycznym pokazało także udzielenie w 2009 r. przez Pekin wielkich kredytów Kazachstanowi (10 mld USD) i Turkmenistanowi (4 mld USD). Kredyt dla Kazachstanowi posłuży do sfinansowania kazachskiego gazociągu łączącego z wspomnianym już gazociągiem z Turkmenistanu do Chin oraz kupna aktywów w kluczowych kazachskich firmach naftowych, o które bezskutecznie starała się rosyjska firma. Fundusze z kredytu przyznanego Turkmenistanowi zostały natomiast przeznaczone do zagospodarowania gigantycznego turkmeńskiego złoża gazowego (Yolat). Chińskie zaangażowanie w sektorze energetycznym nie ogranicza się wyłącznie do „tradycyjnych” surowców. W czerwcu 2010 r. Kazachstan i Chiny zawarły porozumienie o współpracy w dziedzinie pokojowego wykorzystania energii atomowej oraz podpisały kontrakt ws. zakupu na dużą skalę kazachskiego uranu. (W Kazachstanie znajdują się jedne z największych na świecie złóż uranu – ok. 15% złóż światowych).
Przedsionek Europy
Nowym zjawiskiem jest wyraźny wzrost aktywności Chin w krajach Partnerstwa Wschodniego. Chiny nie odgrywają w tym regionie tak znaczącej roli jak w Azji Centralnej. Uwarunkowania geopolityczne powodują, że pozycja Pekinu w Europie Wschodniej i Kaukazie Południowym nigdy nie będzie tak silna jak w środkowoazjatyckim „bezpośrednim sąsiedztwie”. Jednak, ostatnie kilkanaście miesięcy pokazały, że Chiny posiadają duży potencjał do odgrywania ważnej roli gospodarczej i w konsekwencji politycznej w tej części świata. Obecnie Chiny są co najmniej dość ważnym partnerem wszystkich państw Partnerstwa Wschodniego oprócz Azerbejdżanu (udział w bilansie handlowym od blisko 4% do niemal 10%). W przypadku Ukrainy zdecydowanie największego państwa w regionie udział Chin w bilansie handlowym wynosi ok. 5%. W przypadku niektórych państw (Armenia, Białoruś, Gruzja) udział Chin w ich wymianie handlowej wzrósł radykalnie w ostatnich kilkunastu miesiącach. Chiny nie tylko zwiększyły swój eksport do tych krajów, lecz także otworzyły swoje rynki dla nich. Na przykład w pierwszym półroczu 2010 r. eksport białoruski do Chin wzrósł aż o blisko 300%. Przejawem nowej pozycji Chin w krajach Partnerstwa Wschodniego jest udzielenie przez Pekin wielkich kredytów Białorusi (kilka mld USD) i Mołdawii (1 mld USD). W przypadku tej ostatniej kredyt ten stanowi aż 1/8 PKB tego kraju. Kredyty mają zostać przede wszystkim przeznaczone na modernizację infrastruktury transportowej i energetycznej w tych krajach. Chińskie firmy mają także w najbliższych latach zrealizować ważne projekty transportowe na Ukrainie. Pekin prowadzi także rozmowy z Armenią na temat budowy przez chińskie firmy strategicznej trasy kolejowej łączącej Erewań przez Iran z Zatoką Perską. Wyraźna intensyfikacja relacji między krajami Partnerstwa Wschodniego i Chinami nastąpiła także w wymiarze stricte politycznym. Szczególnie spektakularne jest zacieśnienie relacji między Chinami i Ukrainą w 2010 r. W maju po raz pierwszy od 9 lat odwiedził Ukrainę chiński szef MSZ. Już w lipcu z rewizytą przybył do Chin minister spraw zagranicznych Ukrainy. Na jesieni Chiny ma odwiedzić prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Będzie to pierwsza wizyta prezydenta Ukrainy w Pekinie od 2003 r. W jej trakcie mają zostać podpisane ważne umowy dwustronne, które są obecnie negocjowane. Aktywność Chin w obszarze Partnerstwa Wschodniego pada na podatny grunt, gdyż wśród lokalnych elit politycznych robi obecnie furorę polityka wielobiegunowości polegającą na lawirowaniu pomiędzy mocarstwami i rozgrywaniu różnic między nimi dla własnych korzyści. Popularność tej koncepcji wynika z asertywnej czasami wręcz agresywnej postawy Rosji (np. wojna w Gruzji), pasywności Zachodu (fiasko idei akcesji Gruzji i Ukrainy do NATO, niechęć UE do przyznania krajom PW długoterminowej perspektywy członkostwa), bardzo bolesnego przebiegu kryzysu gospodarczego w niektórych krajach (np. spadek PKB o 15% w Armenii i Ukrainie) oraz zmianach politycznych w krajach regionu (zwycięstwo niebieskich na Ukrainie). Chiny są szczególnie atrakcyjnym „wektorem” dla elit miejscowych, gdyż nie są tak wymagające jak UE (brak warunkowości), ani „zaborcze” jak Moskwa.
Spolegliwy rosyjski niedźwiedź
Rosja mimo osłabnięcia jej wpływów na obszarze postsowieckim w ciągu ostatnich 20 lat pozostaje bardzo ważnym graczem w tej części świata. Moskwa wprost uznaje WNP za „własną, uprzywilejowaną strefą wpływów” i reaguje alergicznie na zachodnią aktywność w krajach tego regionu. W ostatnich miesiącach Rosja starała się także utrzymać wpływy w krajach byłego ZSRR min. poprzez utworzenie unii celnej z Białorusią i Kazachstanem oraz podpisanie kilku ważnych umów z Ukrainą. Te działania Rosji są spektakularne, ale nie przynoszą wymiernych korzyści porównywalnych z sukcesami Chin. Twarda postawa Rosji wobec aktywności Zachodu szczególnie Unii Europejskiej w byłym ZSRR stoi w rażącym kontraście do rosyjskiej spolegliwości wobec zaangażowania Chin. Ta sytuacja wynika z wyraźnej i pogłębiającej się asymetrii potencjałów między Rosją i Chinami (chińska gospodarka już dziś jest ponad czterokrotnie większa od rosyjskiej) oraz znacznie większej asertywności Pekinu niż Brukseli. Dysproporcja sił jest bardzo widoczna w rosyjsko-chińskich relacjach handlowych. W ostatniej dekadzie udział procentowy Chin w wymianie handlowej Rosji wzrósł blisko dwukrotnie, jednak w imporcie blisko czterokrotnie. Chiny są obecnie drugim partnerem Rosji (blisko 10% rosyjskiego bilansu handlowego, w tym 15% w ramach importu – pierwsze miejsce). Pekin jest jedynym poważnym partnerem handlowym Rosji, z którym Moskwa ma duży i systematycznie rosnący deficyt. Moskwa mogłaby odwrócić negatywny trend w wymianie handlowej gdyby rozbudowała infrastrukturę energetyczną do Chin i zaczęła do nich eksportować gaz. Elity rosyjskie obawiają się jednak degradacji Rosji do roli energetycznego zaplecza „chińskiego smoka”. Sytuacja Rosji jest nie do pozazdroszczenia. Asymetria potencjałów będzie się pogłębiać. Chiny w najbliższej dekadzie będą rozwijać się w tempie nawet do 10% rocznie, blisko 2,5 krotnie szybciej niż Rosja.
Praca domowa dla Unii Europejskiej
Wzrost wpływów Pekinu w przestrzeni postsowieckiej w najbliższej dekadzie jest nieunikniony, jednak zaangażowanie kilku ważnych aktorów (UE, USA, Rosja, Turcja) powoduje, że nie należy spodziewać się pełnej dominacji chińskiej nie tylko w krajach Partnerstwa Wschodniego, ale nawet w regionie Azji Centralnej. Rosnące wpływy Chiny są dla UE zarówno szansą jaki i zagrożeniem. Pekin jest twardym graczem, ale w odróżnieniu od Rosji bardziej pragmatycznym i częściej myślącym w kategoriach „win-win”. W efekcie UE może być łatwiej przekonać Pekin do współpracy przy wspólnych projektach korzystnych dla obu stron. Przykładem takiego projektu jest wspomniana linia kolejowa między Chinami z Kazachstanem, której budowę rozpoczęto w zeszłym roku. Ma ona być częścią korytarza transportowego „Europa – Chiny”. Jego powstanie będzie sprzyjać rozwojowi relacji handlowych między wszystkimi krajami położonymi na tym szlaku. Istnieje szansa, że polityka zagraniczna Rosji pod wpływem zaangażowania Chin ulegnie „sinizacji” i stanie się bardziej pragmatyczna. Jeszcze bardziej korzystnym scenariuszem z perspektywy Brukseli byłoby przekonanie się Rosji do tezy, że strategiczne partnerstwo z UE, z którą łączy ją znacznie więcej niż z Chinami jest najlepszą szansą dla realizacji rosyjskich interesów na obszarze postsowieckim. Ewentualna współpraca UE z Rosją nie powinna się jednak przerodzić w antychiński sojusz. Strategicznym celem UE nie może być bowiem powstrzymywanie Chin na obszarze postsowieckim, lecz wręcz przeciwnie jej strategicznym celem musi stać się ich włączanie w unijne projekty i inicjatywy. Dlatego Chiny powinny zostać jako nowy stake holder zaproszone do grupy przyjaciół Partnerstwa Wschodniego. Współpraca regionalna UE z Chinami powinna stać się także motywem przewodnim nowej unijnej strategii dla Azji Centralnej na lata 2014-2020, która zostanie przyjęta w najbliższych latach. Jednak, Chiny będą liczyły się z UE jedynie pod warunkiem, że ta ostatnia będzie mówiła jednym głosem i asertywnie promowała swoje interesy. W Azji Centralnej „egzaminem dojrzałości” UE będzie jej zdolność do budowy gazociągu Nabucco, którym miałby popłynąć do Europy gaz z regionu. Uwarunkowania projektu Nabucco pokazują, że pozycja UE w obszarze postsowieckim zależy także w dużym stopniu od zdolności Brukseli do zacieśnienia współpracy z USA i Turcją.
Najważniejszą negatywną konsekwencją dla unijnych interesów w obszarze postsowieckim wynikającą z perspektywy dalszego wzrostu wpływów Chin może być zmniejszenie się możliwości wywierania przez UE „reformatorskiej” presji na miejscowe elity polityczne. Szczególnie duże wyzwanie ta sytuacja może stanowić na obszarze Partnerstwa Wschodniego. Agenda UE w tym regionie jest bowiem znacznie bardziej pro-modernizacyjna niż w Azji Centralnej. Najlepszą metodą przeciwdziałania temu zagrożeniu byłoby skupienie się przez UE na oddolnej, społecznej europeizacji państw PW (wsparcie dla NGO’s, mediów, ułatwienia wizowe, stypendia). Wówczas elity polityczne krajów regionu znajdą się pod najskuteczniejszą oddolną presją „proeuropejską”. Ich nastawienie do UE będzie miało wówczas solidniejsze podstawy będzie bardziej zinterioryzowane nie zaś wyłącznie czysto merkantylistyczne, czyli oparte na filozofii życiowej wyrażonej najlepiej mottem ”kto da więcej?” Bruksela, Moskwa czy Pekin?). UE musi być jednak świadoma, że atrakcyjność jej modelu na poziomie społecznym jest silnie powiązana z zdolnością do przyznania niektórym krajom regionu długoterminowej perspektywy członkostwa. Z drugiej strony koncepcja wielowektorowej polityki zagranicznej krajów byłego ZSRR nie musi być a priori niekorzystna dla UE. Szczególnie w Azji Centralnej -gdzie pozycja Chin jest szczególnie mocna, zaś Rosja w hierarchii kluczowych graczy zajmuje miejsce tuż za Pekinem- wśród państw regionu potrzeba poszerzenia pola manewru poprzez zaangażowanie innych graczy jest całkowicie zrozumiała. Zapobiegnięcie zdominowania regionu przez dwubiegunowy układ Moskwa-Pekin stwarza szansę dla trzeciego gracza, którym w najbliższych latach jeśli wykaże się wystarczająca determinacją może stać się właśnie UE.
Zdecydowano o zmianach w organizacji MFW. Zwiększyła się rola Chin, zmieniono sposób powoływania członków rady MFW. Nie podjęto decyzji w sprawach międzynarodowego ładu walutowego.
Nie ulega wątpliwości, że światowy system finansowy już od dłuższego czasu wymagał gruntownej przebudowy. Jego struktura i system powiązań, a także wpływy poszczególnych krajów w światowych instytucjach finansowych zostały zdefiniowane kilka dekad temu, odpowiadając ówczesnemu układowi sił tak w sensie gospodarczym, jak i politycznym. Jednak od tamtych czasów wiele się zmieniło. Dynamiczny rozwój Chin, Indii, czy Brazylii, powstanie pod chińskim parasolem największej strefy wolnego handlu krajów ASEAN, ale także poważne osłabienie gospodarki amerykańskiej w ostatnim okresie spowodowało, że utrzymanie ustalonego kiedyś porządku na rynkach finansowych i w tak kluczowej instytucji finansowej współczesnego świata jaką jest MFW stało się niemożliwe, a reform w tej instytucji nie można było już przesuwać na dalsze lata. O zakresie tych zmian w strukturze władz i w sposobie działania MFW mówiło się od dłuższego czasu, ale do oficjalnych rozmów doszło dopiero w trakcie pierwszego szczytu przywódców G20, a dopiero ostatnio podjęto pierwsze decyzje w tym zakresie. W tym komentarzu zamierzam zwrócić uwagę na treść tych postanowień...
Mówiąc o ostatnich decyzjach i zmianach organizacyjnych w MFW w pierwszej kolejności chcę zwrócić uwagę na to, że w opinii ekspertów jak dotąd nie można mówić o znaczącym postępie w rozmowach dotyczących międzynarodowego ładu walutowego. W końcowym komunikacie ministrów finansów i szefów centralnych banków krajów G20 mówi się co prawda o "dążeniu do systemu wymiany walut opartego mocniej niż obecnie na mechanizmach rynkowych oraz powstrzymywaniu się od zaniżania kursów walut w celach konkurencyjnych", jednak nie przedstawiono konkretnych sposobów, które mają zapobiec niebezpieczeństwu wojny walutowej. Stąd nie należy liczyć się z tym, że kraje, które dotąd interweniowały na rynkach walutowych nie przestaną to robić (a mam tu na myśli Chiny, USA i Japonię).
Rozwiązania przyjęte w trakcie koreańskiego spotkania ministrów finansów i szefów banków państwo grupy G20 dotyczą tylko spraw organizacyjnych w zarządzie MFW. Idą one w kierunku zwiększenia roli państw dynamicznie rozwijających się (będą miały teraz o 6% więcej głosów). Może nie do końca, ale po tych zmianach w sposobie kierowania MFW można powiedzieć, że teraz lepiej odpowiada on układowi sił w globalnym układzie sił ekonomicznych. Zmiany te umożliwiły Chinom zajęcie trzeciego miejsca co do wielkości udziałów w Funduszu. Po zmianach w 24-osobowej radzie MFW straty roli Europy poszły na konto Chin, jednak dominującą pozycję zachowały Stany Zjednoczone (17,7%), które zachowały też dotychczasowe prawo veta, chociaż nie wiadomo, na jak długo...
Większe zmiany dotyczą spraw związanych ze sposobem wybierania członków rady MFW. Swoje dotychczasowe miejsca zachowały Stany Zjednoczone, Japonia, Wielka Brytania, Francja i Niemcy, jednak teraz kraje te „nie będą miały już pełnej swobody w powoływaniu reprezentujących ich dyrektorów” i będzie ich powoływać cała rada na podobnych zasadach jak dyrektorów reprezentujących Chiny, Rosję i Arabię Saudyjską. Reszta członków będzie powoływana kolektywnie. Trzeba jednak zaznaczyć, że przeprowadzone zmiany zostały uzgodnione przed rokiem przez G20.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)