0 obserwujących
89 notek
26k odsłon
  176   0

Długie ręce urzędników

Zdaniem urzędu skarbowego i NSA, nie możemy swobodnie przelewać pieniędzy na swoje konta nawet jeśli dotyczy to najbliższej rodziny. Bo skarbówka uraczy nas 2-procentowym podatkiem. - Tak wygląda przyjazne państwo premiera Tuska - komentuje dr Bartosz Józwiak, prezes UPR.

Problem ujawiła publikacja "Rzeczpospolitej". Jeśli ojciec zrobi przelew synowi, a ten nie skorzysta z przelanych pieniędzy - podatku nie zapłaci. Ale gdy tylko kupi sobie płacąc kartą książkę lub wypłaci 20 zł w bankomacie: od całej przelanej przez ojca sumy będzie musiał zapłacić 2 procent. Zdaniem urzędu skarbowego i NSA jest to opisany w kodeksie cywilnym tzw. depozyt nieprawidłowy. Żeby nie zapłacić podatku, ojciec z synem powinni podpisać umowę pożyczki, która w pewnych okolicznościach jest zwolniona z podatku lub umowę darowizny. Jeśli tego nie zrobią, urząd za nich zdecyduje o charakterze przelewu i obciąży podatkiem.

- Tak właśnie w praktyce wygląda państwo totalitarne. Jeśli urzędnik zmusza do biurokracji nawet wewnątrz rodzin, to nie można już mówić o wolnym państwie wolnych obywateli. To zupełnie naturalne, że w dobie bankowości elektronicznej przekazuje się w ten sposób pieniądze najbliższej rodzinie. Państwo powoli zmusza nas do zejścia do podziemia, jeśli przelew na konto syna lub córki jest uznawany za szarą strefę, bo tak należy chyba rozumieć wyrok NSA - komentuje dr Bartosz Józwiak, prezes Unii Polityki Realnej. 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale