Oburza Panią sposób potraktowania Dominiki Wielowieyskiej przez portal Prawy.pl i przez LPR. Nie odniosła się Pani do treści korespondencji mejlowej, co więcej nie widzi Pani w niej nic złego. Czy rzeczywiście nie ma w niej nic złego? No to trzeba mieć problemy ze wzrokiem, albo tak bardzo kochać Gazetę Wyborczą i jej klimat, że traci się poczucie własnej oceny sytuacji i obiektywizmu. Dochnal pisze do Wielowieyskiej, że jest gotowy się spotkać i podziękować osobiście za przychylne teksty w GW o jego działaniach na rzecz prywatyzacji PHS SA w ręce hinduskiego potentata. Jak ta prywatyzacja wyglądała widać z zeznań Dochnala, a dzięki nowej komisji śledczej zobaczyć będzie można jeszcze więcej.
"Wyborcza" pani redaktor Lichocka nie pierwszy raz włączyła się w proces prywatyzacyjny narodowego majątku. Taśmy Gudzowaty-Michnik pokazały jakimi metodami ulubiona przez panią redaktor gazeta postępowała. Nie ma sensu ich przypominać. Dochnal pomógł sprzedać 4 największe polskie huty za grosze, wziął za to kupę forsy, skorumpował polityków i podbijał dziennikarzy. I w tym nie ma nic złego według pani? Ciekawe. Jedna z tych hut stanęła na nogi w czasie prywatyzacji. Przyduszał ją cały koncern. Teraz już pozamiatane.
Zapewne mejle Dochnal-Wielowieyska to pewnie kropla w morzu tego co opinia publiczna będzie mogła dzięki tej komisji poznać. Ta komisja powinna powstać i rozpocząć swoją pracę jak najszybciej. Na przekór spadkobiercom III RP, na przekór opozycji, na przekór GW.
A na sam koniec malutka refleksja. Widzę panią czasem w telewizji publicznej. Stara się pani prowadzić program Forum w TVP 1. I gdy czytam pani teksty i poznaję dzięki temu panią bliżej, to chciałbym dożyć czasów, kiedy w "publicznej" będą pracować dziennikarze bez ideologicznego zacietrzewienia, bez stronniczych tendencji tylko dlatego, że ktoś kogoś zna i się z nim lubi, a kogoś innego nie lubi i nie szanuje... Solidarność dziennikarska jest wstrętna i fałszywa, obleśna i obrzydliwa. Najgorszy jest fałsz względem czytelników. To pani właśnie uprawia.



Komentarze
Pokaż komentarze