Dawno takiej lipnej konferencji prasowej szefa Ministerstwa Sprawiedliwości nie widziałem. A oglądałem wiele wystrzałów przed kamerami Zbigniewa Ziobro. Huczek był cały dzień, huczało i huczało, aż wreszcie pojawił się sam Wszechmogący - zanim usiadł pokazał gwóźdź do trumny Andrzeja Leppera. Tym gwoździem ma być dyktafon, który zarejestrował rozmowę Leppera z Ziobro z dnia, w którym Lepper ponoć dowiedział się od Ziobro o operacji CBA przeciwko niemu.
I co z tego, że taki dyktafon istnieje, co z tego, że taki dyktafon został zaprezentowany opinii społecznej, co z tego, że wszyscy z zaciśniętymi zębami czekali na prezentację taśmy z dyktafonu. Oprócz nudnawego monologu na tej samej konferencji Ziobro rzucił mięsem w stronę Janusza Kaczmarka. Widać również, iż powoli ale systematycznie swoimi trikami dorównuje jednemu z lewicowych guru gospodarczych, Grzegorzowi Kołodko. U Kołodko były nożyce, nóż i bochen chleba. U Ziobro są gwoździe, dyktafony i taśmy. Poza tym mnóstwo ściemy, arogancji i pełnej świadomości tego, że jest zupełnie poza prawem, ma silne poparcie Jarosława Kaczyńskiego i włos mu z głowy nie spadnie.
Niebawem swoją konferencję prasową ma zorganizować Andrzej Lepper. Ciekawe, o której godzinie na naszych telewizorach pojawi się jeszcze w poniedziałek Zbigniew Ziobro. Na którą stawiacie?



Komentarze
Pokaż komentarze (10)