Członkowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Prawie i Sprawiedliwości dzielą się na dobrych i złych. Dobrymi są ci z członków PZPR, którzy są bliskimi współpracownikami lub nawet przyjaciółmi Lecha i Jarosława Kaczyńskiego. Tacy to mają dobrze. Mogą być posłami na Sejm RP, a nawet mogą kierować polskim skarbem narodowym. Tym dobrym komunistą jest oczywiście Wojciech Jasiński.
Są też źli członkowie PZPR, nawet, gdy w PZPR nie byli, bo przecież o tym do końca nie wiemy. Trudno wierzyć wtorkowym "Wiadomościom" z TVP 1, bo przecież ich redagowanie przeszło z gabinetu szefa SLD do gabinetu szefa PiS. Tym złym PZPRowcem ma być Janusz Kaczmarek, człowiek "w kręgu podejrzanych" i mocno osadzony, a nawet podrzucony przez "układ". Ubolewam, że Kaczmarek zgodził się na wystawienie swojej osoby jako nowego szefa rządu, bo proces ten, majstrowany przez LiS, jest skazany na porażkę. Przez to Kaczmarek traci wiarygodność, choć do sprawy podchodzi autentycznie i ideowo. PiS wypowiedział byłemu szefowi wojnę na totalne wyniszczenie. Teraz prokuratura, różne ABW i CBA będą go gnębić, sprzedawać materiały na jego temat mediom, co chwilę wypuszczać szczury o powiązaniach, związkach, układzie i innych urojeniach dawnych działaczy PC, z którymi dzisiaj walczą dzięki strukturom państwa.
Jasiński to fenomen. Stary komunista w strukturach PiS, które buduje nowe państwo. Od wtorku Kaczmarek na zawsze przestaje być przyjacielem rodziny, bo według Zbigniewa Ziobro "oszukał PiS" będąc członkiem PZPR. Ponoć był członkiem PZPR. Ale naplute i zamazane. Propagandyści PiS są wybitnymi uczniami Lenina. Jak by to powiedział Janusz Kaczmarek - jak przystało na budowniczych totalitarnego państwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)