Erika Steinbach to baba z tupetem! Ma też swoją bardzo ciekawą, choć pewnie dla większości Polaków, raczej mroczną historię rodzinną. Przewodzi Związkowi Wypędzonych. Odkąd pojawiła się na horyzoncie publicznym sprawy wysiedlonych po 1945 r. Niemców z ziem odzyskanych przez Polskę nabrały rozmachu. W sobotę swoim autorytetem wsparł to bardzo wpływowe postnazistowskie środowisko szef Parlamentu Europejskiego, Poettering. Nie dziwi mnie to absolutnie, wszak to Niemiec z krwi i kości. LPR natychmiast zaznaczyła, że Pottering powinien mieć zakaz wjazdu do Rzeczpospolitej. I słusznie. Ale jak mówi się A, to należy powiedzieć i B.
Okazało się, że specjalne błogosławieństwo dla uczestników tego zlotu wystosował Benedykt XVI. I co teraz? Czy LPR się do tego faktu jakoś odniesie? Problem gigantyczny. Sam nie wiem, co na miejscu posłów Ligi bym zrobił... Okazało się, że Steinbach starając się o to błogosławieństwo wie co robi. Benedykt XVI nie mógł odmówić. Wszak podobnie jak Poettering jest Niemcem. Nie da się też ukryć, że zapewne na berlińskim zlocie było mnóstwo katolików, których błogosławieństwo Papieża po pierwsze ucieszyło ucieszyło, a po drugie dało nadzieję, że Benedykt XVI jest po prostu z nimi. Tym bardziej, że Benedykt XVI wspomina o "duchowej bliskości" z uczestnikami zlotu.
Dla mnie to całe zamieszanie nie zmienia faktu, że w sobotę w Berlinie spotkała się zdecydowanie większa i bardziej niebezpieczna zgraja postnazistów, niż te rozkrzyczane łebki, które zebrały się nad grobem Rudolfa Hessa. Cieszę się z pomysłowości Powiernictwa Polskiego i dziękuję za ulotkę, w której wpisano Erikę Steinbach tuż obok SSmana i niemieckiego rycerza wczesnośredniowiecznego. Taki materiał budzi sumienie. Przynajmniej powinien. Moje pobudzone zostało maksymalnie...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)