A dziś nurkuje premier Kaczyński. Niestety, żeby zdobyć poparcie elektoratu niejednej osobie "wątpliwej reputacji" rękę trzeba uścisnąć. Nie sądzę, żeby Jarosław Kaczyński rzeczywiście był - jak twierdzi - pełen podziwu dla dzieła o. Rydzyka.
Jak słusznie zauważył w TVN24 Szymon Hołownia: To jest klasyczny taniec godowy polityków tego kraju, którzy wykonują go wokół kościołów i różnych wspólnot religijnych od dłuższego czasu.
Te kilka procent poparcia, jakie PiS może zdobyć dzięki poparciu o. Rydzyka jest bardzo ważne, dlatego w kieszeń trzeba schować braterską solidarność i zapomnieć o obrazie żony swojego brata.
Zresztą, sam Prezydent jest w krytyce dyrektora Radia Maryja dość wstrzemięźliwy. Deklaracja o oczekiwaniu przeprosin i zagrożeniem nieudzieleniem wywiadu to sankcja niezbyt wielka za nazwanie spotkania organizowanego przez żonę "szambem". Szczególnie, gdy porówna się to do zakończenia znajomości z Pawłem Zalewskim, który nie obraził - a tylko niepokoił pytaniami i nie prezydentową - a panią minister Fotygę.
No ale cóż, jeśli się (prawie) codziennie podaje rękę Andrzejowi Lepperowi i Romanowi Giertychowi, to się zapewne człowiek przyzwyczaja.



Komentarze
Pokaż komentarze