Jak donosi Gazeta.pl w Chorzowie MOPS uznał, iż dwa mężczyźni mieszkający razem mają wobec siebie takie same obowiązki jak małżonkowie. I z tego tytułu nie przyznał jednemu z nich zasiłku.
Oczywiście dyrektorka MOPS tłumaczy: Nie interesuje mnie, jakie uczucie łączy tych panów. Sprawdzaliśmy, czy prowadzą wspólne gospodarstwo domowe i jaki jest ich dochód
Tłumaczenie naprawdę kuriozalne. Załóżmy, że jestem typowym polskim studentem - wynajmuję mieszkanie z kolegą lub nawet kilkoma kolegami i staram się o stypendium socjalne na uczelni. Podążając sposobem myślenia dyrektorki MOPS można przyjąć , że prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe i na tej podstawie uczelnia może uzależnić moje stypendium od dochodów kolegów.
Ciekawa sprawa, że prawo pozwala dyrektorce MOPS prowadzić takie dochodzenie zanim zdecyduje komu się należy zasiłek, a komu nie.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)