Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej
89
BLOG

Terlikowski: I nie wódź nas na pokuszenie

Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej Polityka Obserwuj notkę 44

"Ojcze nasz" ludzie wierzący odmawiają wiele razy codziennie. I w ramach tej modlitwy powtarzają "i nie wódź nas na pokuszenie" (nie chcę rozważać teraz na ile jest to odpowiadające oryginałowi tłumaczenie), błagając Boga, by nie dopuścił na nich pokusy, z którą nie będą w stanie się zmierzyć. Przypomniałem sobie te słowa, gdy czytałem historię posłanki Beaty Sawickiej. Jej zachowanie było skandaliczne. Przyjęła ona łapówkę, żaliła się oficerom, że czasy ciężkie, bo wszędzie węszy CBA, więc z braniem pieniążków trzeba uważać. A potem próbowała przesłonić swoje grzechy płaczem.

Wszystko to prawda. Przestępstwo zostało popełnione i musi być rozliczone. Ale jakoś trudno mi się pogodzić z sytuacją, gdy służby państwowe wystawiają nas na pokuszenie, zastawiają na nas pułapkę, uwodzą nas (dosłownie i w przenośni), by potem z triumfem (i niestety dla politycznego wykorzystania, niezależnie od innych celów) obwieścić, że byliśmy zbyt słabi i skorumpowani. Trudno mi w takiej sytuacji nie zgodzić się z Romanem Giertychem (z którym zwykle mi nie po drodze), który ostro i jednoznacznie przypominał, że państwo nie może namawiać do popełnienia przestępstwa. Ono ma mu raczej zapobiegać, chronić przed nim, ale nie skłaniać do niego, wodząc ludzi (nie bezgrzesznych, bo takich nie ma) na pokuszenie.

I piszę to, choć rozumiem, że liczne prowokacje CBA mają swoją korzystną stronę. Coraz częściej bowiem przedsiębiorcy, politycy, samorządowcy, urzędnicy a nawet lekarze najzwyczajniej w świecie zaczynają się bać przyjmować łapówki. I to jest korzyść niewątpliwa. Problem polega tylko na tym, że sam strach nie wystarczy. Wyplenienie korupcji wymaga również zmian prawnych, a tych jak na razie się nie podejmuje. Uderzając w środowisko lekarskie nie spróbowano nawet zdecydowanie rozdzielić prywatnej i publicznej służby zdrowia, tak by uniemożliwić lub przynajmniej zdecydowanie utrudnić korupcjogenne zjawiska związane z przyjmowaniem bez kolejki prywatnych pacjentów w państwowych placówkach.

Taka sytuacja, niezależnie od intencji, sprawia wrażenie jakby politykom zależało nie tyle na jej zwalczeniu, ile na prowadzeniu walki. Nie tyle na ograniczeniu, ile na igrzyskach. I wcale nie chodzi mi o to, by zanegować w ogóle działania medialne, widowiska, które mają ostrzec innych przed pewnymi działaniami. To jest istotne w walce, ale nie sposób ograniczyć jej do tego jednego aspektu. Tak samo trudno byłoby zresztą prowadzić walkę z korupcją bez spektakularnych akcji, tylko za pomocą norm prawnych - nie wspieranych działaniami odpowiednich służb.

Te służby mają oczywiście prawo do rozmaitych technik operacyjnych. Ale w związku z tym - ujawnienia efektów ich działania w postaci nagrań, filmików czy innych materiałów - powinno (jeśli w ogóle) następować po procesach, które nie tylko oceniłyby ich treść, ale również orzekły, czy informacje uzyskane w ten sposób mogą być wykorzystane oraz na ile pewne czyny były skutkiem... kuszenia przed odpowiednie służby. Jeśli tak nie będzie - trudno będzie obronić tezę, że CBA pozostaje apolitycznym narzędziem do walki z korupcją.

Trudno też szanować i cenić państwo (a bez tych uczuć również trudno walczyć z korupcją), którego stosowne służby nie tyle bronią obywateli przed przestępstwami, ile "sprawdzają ich prawość" za pomocą prowokacji. Do takich działań ma prawo, co najwyżej pełen miłosierdzia Ojciec Niebieski, a nie jak najbardziej ziemskie służby. Chyba, że teraz do państwa zanosić będziemy modlitwę "i nie wódź nas na pokuszenie".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (44)

Inne tematy w dziale Polityka