Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej
211
BLOG

Terlikowski:Odczepcie się od relikwii

Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej Polityka Obserwuj notkę 89

Wyśmiewanie się z rzeczy świętych dla innych to jeden ze znaków rozpoznawczych głoszących tolerancję, otwartość i wolność europejskich lewicowych liberałów.  Skarykaturyzowanie Mahometa, określenie relikwii świętego „lalką nadziewaną kośćmi” dowodzi przecież, że jest się otwartym, racjonalnym i nowoczesnym, w odróżnieniu od ciemnych, ludowych, niewykształconych i głupawych ludowych katolików. Kpina z tego, że wierzący modlą się za wstawiennictwem świętych o dzieci zamiast udać się do kliniki in vitro – ma być świadectwem, że jest się prawdziwie nowoczesnym, wykształconym inteligentem, który z zacofanym ciemnogrodem katolickim nie chce mieć nic wspólnego, i który wstydzi się za dziwacznych Polaków-katolików, którzy masowo klękają przed „szklaną trumienka”.

Ostatnim przykładem takiej postawy jest głupawy tekścik w „Dużym Formacie” GW (cytaty powyżej pochodzą właśnie z niego). Jego autor obśmiewa kult, z jakim spotkały się relikwie św. Dominika Savio. Aby umocnić wrażenie głupoty i prostactwa osób, które przed relikwiarzem się modliły i prosiły o wsparcie autor cytuje grupę katolickich autorytetów (ks. Jana Kracika czy niezawodną w takich sytuacjach Halinę Bortnowską). Jednym inteligenckim głosem wstydzą się za katolików, którzy modlą się przed „czymś takim” i dystansują się od kultu kości, który może dobry jest dla prostaków, ale nie dla inteligencji katolickiej. Z chóru zniesmaczonych (co notuje z dużą przyjemnością) wyłamał się Szymon Hołownia i ks. Adam Boniecki.

I ja, podobnie jak dwa wyżej wymienieni, od kultu relikwi się nie dystansuje. Jestem filozofem, mam doktorat, kilka książek w życiu przeczytałem - i wierzę w cuda. Wierzę też w „świętych obcowanie”. Bo wiem z własnego życia, że modlitwa za wstawiennictwem świętych, przed ich relikwiami może być skuteczna. Moja córka jest tego najlepszym dowodem (a innych tego typu historii można przytaczać miliony). Wybłagaliśmy ją – po kilku latach starań – z żoną przed relikwiami św. Katarzyny Sienneńskiej i św. Josemarii Escrivy podczas pielgrzymki do Włoch. I muszę przyznać, że choć estetyka relikwiarzy czasem mnie raziła, to w modlitwie mi to nie przeszkadzało. Bo wiedziałem, że proszę o modlitewne wsparcie nie lalkę, nie kości czy nie nieestetyczne opakowanie, ale do żywą osobę, wiarę w działanie której wyrażam w „Credo” mówiąc o „świętych obcowaniu”. Wiedziałem też, że stykając się ze świętymi mogę zobaczyć „ikonę” Ducha Świętego. Ta niewidzialna i najbardziej tajemnicza Osoba Trójcy Świętej objawia się nam bowiem właśnie poprzez świętych, pokazując, co łaska może zdziałać w naturze.

Dlatego byłbym wdzięczny „katolickim intelektualistom”, żeby zamiast ubolewać nad stanem estetyki ludowego katolicyzmu, zajęli się zgłębianiem prawdy o świętych obcowaniu i przypomnieli sobie i innym, dlaczego jeszcze całkiem niedawno w każdym ołtarzu musiały znajdować się relikwie? A do laickich żartownisiów, którzy w czczących relikwie widzą ciemnogród mam prośbę – w imię świętej dla was tolerancji – dajcie innym prawo do modlitwy i kultu i odczepcie się od relikwii. A po śmierci zobaczymy, kto miał rację. I kto będzie się cieszył, a komu będzie zwyczajnie głupio.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (89)

Inne tematy w dziale Polityka