Nowy rozdział, nowe otwarcie, zachwycona Europa. Oklaski, oklaski, oklaski. Tak są przyjmowane międzynarodowe posunięcia nowego polskiego rządu przez znaczną część opinii publicznej i mediów. Pojawiło się nawet określenie: Tusk i Sikorski dokonali przewrotu kopernikańskiego. Entuzjazm miła rzecz. Ale im więcej oczekiwań, tym większy może być zawód, zwłaszcza w polityce wschodniej.
Przyznaję, w rozgrywkach polsko-rosyjskich, bo na nich się skupię, pierwszy od dawna mecz zaczął się obiecująco. Moskwa przyjęła zaproszenie do gry i to na naszych warunkach. Cena była zadziwiająco niska. Tusk zapowiedział, że nie będziemy dalej blokowali rosyjskich rozmów o przystąpieniu do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Gdy to ogłosił, byłem właśnie na spotkaniu z rosyjskimi dziennikarzami. Jeden z nich otrzymał telefonicznie wiadomość na temat tego, że Polska przestała coś blokować. Jak „coś”, to zapewne nowe porozumienie rosyjsko-unijne. I prosi mnie o szybki komentarz. Ponieważ mnie nikt telefonicznie nie poinformował, wstrzymałem się na chwilę od komentarza i poszedłem przejrzeć depesze. Wracam do rosyjskich kolegów: Nie chodzi o Unię, ale OECD. Czyli o co? — spytali zdziwieni Rosjanie.
Niestety, podobną wiedzę o OECD miało wielu polskich polityków, łącznie z dwoma wiceszefami MSZ w rządzie, który blokował rosyjskie aspiracje w tej sprawie. Tak przynajmniej wynika z dziennikarskiej sondy TVN24 przed drzwiami sejmowej komisji spraw zagranicznych. Dwaj byli wiceministrowie nie wiedzieli, co to jest OECD. Czyli nawet oni nie byli świadomi, że ich rząd coś blokował. Trudno wyobrazić sobie mniejszą cenę, niż odblokowanie czegoś, o czym nikt nie wiedział, że było blokowane. (No może ktoś wiedział, ale kto?)
Mecz trwa, jesteśmy po pierwszych dziesięciu minutach, pierwszy kontakt z piłką mieli już Sikorski i Ławrow, a wcześniej wymienili uściski dłoni i proporczyki. Wiadomo, że niedługo na boisko wejdą Tusk, Pawlak, Sawicki, a po drugiej stronie boiska ma się pojawić sam Putin. W przerwie obie drużyny dostaną kanapki z polską wędliną (ale raczej nie indykiem).
Mimo wszystko mam jednak obawy, że druga połowa meczu będzie bardzo trudna. Może nawet zostać przerwana. Bo rosyjska drużyna niestety chce wygrać, wygrać za wszelką cenę. Chwyci się oręża gazowego, połamie tarczę, sobie tylko znanymi sposobami przekona inne drużyny z naszej grupy, że Polskę to trzeba po kostkach kopać, szarpać za koszulkę, gdy sędzia nie widzi, ignorować oraz prowokować jak Materazzi Zidane'a, bo ona do najważniejszych rozgrywek się nie nadaje.
Tego doświadczyliśmy nawet w czasach lubianego przez światowe media byłego gwiazdora i kapitana polskiej reprezentacji Kwaśniewskiego. Po polskiej mediacji w czasie meczu drużyn ukraińskich na kijowskim Majdanie Putin zerwał rozgrywki z Polską. I przekonywał, że to nasza wina.
Na razie 1:0 dla Polski. Czekam na dalszą wymianę piłek. Czy uda się wywalczyć remis?
PS
O tym przewrocie kopernikańskim napisał Jacek Pawlicki w najnowszej „Gazecie Wyborczej”: „Nie świat ma się kręcić wokół Polski (jak chcieli Lech i Jarosław Kaczyńscy), ale Polska zaczyna się kręcić wokół świata”. Delikatnie mówiąc: nie brzmi to zręcznie, zbyt kojarzy się z kręceniem się wokół wielkich tego świata, a od tego już blisko do ubiegania się o ich względy. A nie o to powinno chodzić w polskiej polityce zagranicznej.



Komentarze
Pokaż komentarze (33)