Jeżeli potwierdzą się informacje, że Rosja obiecała wznowić import polskiego mięsa, to będzie można odtrąbić pierwszy niepodważalny i niepolegający wyłącznie na miłej atmosferze sukces międzynarodowy nowego rządu. Skuteczne okazałoby się wykonanie niewielkiego w sumie gestu — odblokowanie czegoś, o czego blokowaniu nikt nie wiedział.
Wszystko wskazuje na to, że to właśnie zdjęcie przez Tuska blokady na negocjacje Rosji z OECD zaowocowało zapowiedzią Moskwy, że wycofa się z embarga na polskie mięso. Embargo stało się już przykrym symbolem polityki Kremla wobec naszego kraju, głównie za politykę wschodnią i energetyczną. Symbolem politycznym, ideologicznym, bo ekonomicznie coraz mniej uderzało w polskich producentów żywności. Zawsze mięso na rynek rosyjski może trafić z etykietką białoruską czy łotewską.
To, że prześladowania polskiego mięsa i innych produktów rolnych miało charakter wyłącznie polityczny, a nie sanitarny widać po sposobie odwoływania embarga — to jest gest za gest (a wcześnie wet za wet, oczywiście zaczął Kreml). Odbywa się to z udziałem Unii, bo w tej sprawie stała polskiej stronie. W tym Niemiec — jak pisze dzisiejsza „Rz” Merkel dzwoniła do Putina. I już wczoraj miała powiedzieć Tuskowi: koniec z embargiem. Swoją drogą ciekawe, że nikt się wczoraj tym sukcesem w Berlinie nie chwalił. Widać do końca zaufania do rosyjskich władz nie ma.
Czyli na razie nadal 1:0 dla Polski w meczu z Rosją. Z tym że optycznie Polacy przeważają na boisku, bramka padła z nietypowej sytuacji, może nawet trochę przypadkowo. Teraz nie można spocząć na laurach. I nie można pozwolić, by Rosjanie wbili nam jakiegoś przypadkowego gola, na przykład dodatkową piłką.
A że są zdolni do nieoczekiwanych posunięć przekonali się Brytyjczycy. Rosja przegania oddziały British Council. To efekt zdecydowanej postawy Wielkiej Brytanii w sprawie dokonanego na ich terenie zabójstwa zdrajcy Kremla Aleksandra Litwinienki.
Rosja — nawet w chwili gdy pokazuje światu swoje liberalne oblicze (Miedwiediew na prezydenta) — potrafi zaskoczyć. I tym się różnią stosunki polsko-rosyjskie od polsko-niemieckich. Z Niemcami przynajmniej wiadomo, co nas dzieli i co jest prawdziwym problemem. Rosja w każdej chwili może dojść do wniosku, że trzeba otworzyć nowy front, zamącić na boisku.
Rosjanom dziś życzę smacznego (polska parówka dla każdego albo i kiełbasa krakowska, najbardziej chyba tam znana).



Komentarze
Pokaż komentarze (28)