Fajerwerki na granicy z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą nie rozgrzały Ukraińców, Białorusinów i Rosjan. W związku z wejściem Polski do strefy Schengen, miłego niewątpliwie dla nas wydarzenia, chciałbym zadać kilka pytań.
Zacznę od zacytowania niedawnej wypowiedzi profesora Bohdana Osadczuka, Ukraińca mieszkającego w Berlinie, nestora pojednania polsko-ukraińskiego: „To będzie wielka bolączka. Wejście Polski do strefy Schengen znacznie utrudni kontakty między naszymi narodami. W Brukseli to nikogo nie obchodzi, oni tam nic nie wiedzą o naszych sprawach. I to do Brukseli trzeba będzie kołatać, a czasami bić pięściami, by zmniejszyć negatywne skutki Schengen.”
Zastanawiam się, czy da się coś w tej Brukseli wywalczyć. Na przykład zniesienie wiz dla Ukraińców, co według polskiego ambasadora w Kijowie może być omawiane w 2009 czy 2010 roku, po roku, dwóch praktyki z wizami schengeńskimi (już płatnymi).
A pytania? Czy Polacy nie nabiorą jeszcze większego przekonania, że są kimś lepszym niż odcięci szczelniejszą granicą sąsiedzi ze Wschodu? Czy przekraczający granicę Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, a także Polacy z Ukrainy, Białorusi, Rosji będą traktowani z nieufnością czy wręcz niechęcią? Ilu z nich usłyszy gniewne określenie „Rusku”? Do ilu Polacy (posługując się łamanym rosyjskim) będą się zwracali pogardliwie per ty, choć do Niemca czy Czecha się tak nie zwrócą?
Premier Tusk mówił dziś, po całkowitym otwarciu granicy w Porajowie-Hradku, o dawnych czasach, gdy „naszym doświadczeniem było wieloletnie czekanie na paszport”, a „wyjazd za granicę graniczył z cudem”. Wspominał o Europie „przez którą biegła granica wydawało się przez lata nieprzekraczalna. Musiało minąć dużo czasu, żeby nasze pokolenie pokonało wpierw granicę być może najtrudniejszą - granicę strachu”. To sympatyczna opowieść, jak wiele wspomnień z czasów, gdy byliśmy młodzi i ładni. Jednak obawiam się, że dla Ukraińców i Białorusinów nie jest to miła historia z zapomnianej epoki. Że brzmi dla nich bardzo współcześnie.
Obywatele Polski nie pamiętają już tego strachu, poczucia poniżenia, prawie nie pamiętają wiz do krajów Europy Zachodniej. Do Niemiec jeździli bez nich już kilkanaście lat temu, 10 lat przed wstąpieniem naszego kraju do Unii. Trudno nam zrozumieć, z jakimi problemami borykają się nasi sąsiedzi ze Wschodu. O to zrozumienie teraz będzie jeszcze trudniej. Jedne drzwi się otworzyły na oścież, drugie się zatrzasnęły. Przed nosem Ukraińców, Rosjan, Białorusinów. Oby było to dla nich jak najmniej bolesne.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)