Ciężko chorym dzieciom, ich rodzicom i opiekunom trzeba pomagać. Wymaga tego solidarność społeczna, współczucie, ale i świadomość odpowiedzialności za najsłabszych i stykających się z najtrudniejszymi wyzwaniami. Ale pomoc ta nie może oznaczać wykluczenia chorych i upośledzonych, uznania ich za zbędny balast, za którego istnienie płacić trzeba ich rodzicom odszkodowanie, a im samym rentę.
A tak właśnie się stało. Sąd okręgowy w Łomży przyznał niemal 200 tysięczne odszkodowanie państwu Wojnarowskim za to, że szpital odmówił im badań prenatalnych, po których jako że urodziło im się chore dziecko – mogliby zdecydować się na jego aborcję. Dodatkowo zasądzono rentę dla ośmioletniej obecnie dziewczynki. I to nie rentę chorobową, ale będącą odszkodowaniem za sam fakt jej życia. – Urodzenie dziewczynki było bowiem – jak uznał sąd – skutkiem zaniedbania lekarzy. A za zaniedbania trzeba płacić!
Przyznanie renty (nieco ponad 2 tysiące złotych miesięcznie) za sam fakt istnienia, za to, że nie zostało się abortowanym – to ogromny przełom. Oznacza ono bowiem uznanie, że sędziowie uznali się za godnych już nie tylko osądzania kto złamał prawo, a kto nie, ale również do decydowania czyje życie jest, a czyje nie jest godne przeżycia. I ile trzeba wypłacić rodzicom osoby, która urodziła się przez pomyłkę. Trudno nie uznać to za formę eugeniki. Trudno nie dostrzec w tym wyraźnego sygnału, że państwo, którego prawo dopuszcza takie wyroki, traktuje istnienie pewnej grupy obywateli jako szkodę, za którą trzeba płacić.
I – choć wielu może to uznać za histerię – ciężko czuć się bezpiecznie w państwie, które ma wolę decydowania o tym, kto powinien żyć, a kto nie. Jeśli dziś decydujemy, że „jakieś dzieci urodziły się przez pomyłkę”, to dlaczego jutro nie zgodzić się na to, by pomyłkę tą naprawić już po jego urodzinach, a np. przed wypisaniem ze szpitala? Tak będzie taniej, bowiem państwo i szpital nie będzie musiał płacić za swoje „błędy”. A rodzice będą mieli „problem” z głowy. Tylko czy rzeczywiście chcemy żyć w państwie, dla którego dzieci „rodzą się przez zaniechanie aborcji”, a życie dziecka jest wyceniane według cennika trudności, jakie wiążą się z jego wychowaniem?
Tomasz P. Terlikowski



Komentarze
Pokaż komentarze (68)