Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej
824
BLOG

Terlikowski: Kilka pytań do Magdaleny Środy

Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej Polityka Obserwuj notkę 118

Co robić, żeby Polki miały więcej dzieci - zastanawia się Magdalena Środa w "Gazecie Świątecznej" i odpowiada, że trzeba wprowadzić pełną dostępność aborcji (czyli właśnie likwidowanie dzieci, które miały być chciane), refundację środków antykoncepcyjnych, rozbudowanie sieci przedszkoli i żłobków (tak żeby dzieci, które przecież miały być chciane nie przeszkadzały mamusiom i tatusiom w robieniu tego, co rzeczywiście ważne - czyli kariery) i dostosowanie czasu pracy tych placówek do mobilnych warunków współczesnych rodziców (to może od razu wprowadzić tygodniowe przedszkola, żeby dzieci widziały rodziców tylko w soboty i niedziele, a w innych momentach zwyczajnie nie zabierały czasu rodzicielom?). Niezwykle istotne jest również, o czym zapomniałbym napisać, sprawienie, żeby dzieci nie wychowywały się w rodzinach, ale były wychowywane przez państwo wspomagające samotne matki i samotnych ojców, którzy nie są w stanie wejść w stabilny związek, ale chcieliby mieć zamiast pieska czy kotka, co wymaga przecież odpowiedzialności, dziecko, którego wychowanie można powierzyć państwu i jego placówkom.

Ale mniejsza już o naśmiewanie się z pomysłów pani profesor. To trochę tak, jak to ujął ks. Richard Neuhaus, jakby łowić ryby w beczce za pomocą dubeltówki, nie ma w tym śladu radości a zwyczajne rzeź. W tekście Magdaleny Środy zainteresowało mnie, co innego niż jej "znakomite pomysły" zbudowania polityki pronatalistycznej za pomocą zabijania nienarodzonych i rozbijania rodziny. Najbardziej fascynujące jest zawarta w nim wizja Polski, w jakiej żyjemy. Wizja, która z rzeczywistością ma mniej więcej tyle wspólnego, ile Dziadek Mróz ze świętym Mikołajem. Oto bowiem Magdalena Środa przekonuje nas, że w Polsce utrudniany jest zakup środków antykoncepcyjnych. Ja tam nie wiem, bo nie kupuje i nie używam, ale czasem bywam na stacjach benzynowych, gdzie nie sposób nie zapłacić za benzynę bez rzucających się w oczy opakowań prezerwatyw z wyeksponowanymi paniami. W aptekach też nie brakuje rozmaitych pigułek, a bojówki państwowe czy kościelne - nie pikietują farmaceutów, którzy antykoncepcję sprzedają. Jedynym utrudnieniem jakie widzę jest zatem fakt, że specyfiki te nie są  dofinansowane z budżetu. Ale ten zarzut trudno traktować poważnie, bowiem podobnie nie jest dofinansowywany alkohol (a nawet jest obłożony akcyzą), a nikt nie twierdzi, że istnieją jakieś utrudnienia w jego sprzedaży. Podobnie jest z papierosami i wieloma innymi używkami. I nikt nie twierdzi, że istnieją jakieś utrudnienia. A w przypadku antykoncepcji istnieją?

Innych uwag profesor Środy komentować nawet się nie chce. I to nie z powodu braku szacunku dla światłej luminarki postępu, ale dlatego, że nie da się rozmawiać z kimś, kto nie widzi rzeczywistości, komu lewicowe fantazmaty na tyle przesłoniły rzeczywistość, że nie jest w stanie dostrzec on, że celem polityki państwa nie powinno być regulowanie płodności, ale sprawienie, by podstawowa komórka społeczna jaką jest rodzina chciała mieć dzieci. Podmiotem polityki społecznej nie jest bowiem jednostka, ale rodzina. I to jej obronie i umacnianiu, a nie osłabianiu podporządkowane powinny być instrumenty polityczne.

Tomasz P. Terlikowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (118)

Inne tematy w dziale Polityka