Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej
289
BLOG

Terlikowski: Biblia wygrywa z Koranem

Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej Polityka Obserwuj notkę 29

Dwie największe religie misyjne nie mogą ze sobą nie rywalizować. Dialog międzyreligijny - choć istotny i ważny, choćby dlatego, że wytrąca dłoń z rąk radykałów - nie może przesłaniać faktu, że te dwie religie walczą często o ludzi mieszkających w tych samych miejscach, i obie uznają, że to w nich trwa pełnia Bożego Objawienia. A jeśli tak jest to działalność misyjna musi trwać, i musi doprowadzać do rywalizacji. I prowadzi. Muzułmanie i chrześcijanie rywalizują np. w rozprzestrzenianiu swoich świętych ksiąg na całym świecie. Na razie Biblia wygrywa w dostępności dla zwykłych odbiorców z Koranem. Ale kto wie, czy owo "na razie" nie oddaje rzeczywistości.

Biblia jest obecnie - jak podaje "The Economist" (w całości lub częściowo) przetłumaczona na 2.426 języków, a prace nad kolejnymi tłumaczeniami (w tym nad tłumaczeniami na rozmaite slangi) wciąż trwają. Z Koranem jest inaczej. Jako Święta Księga objawiona - jak wierzą muzułmanie - bezpośrednio i w niezmienionym stanie przez Boga - zachowuje ona świętość tylko, w oryginale zapisanym w "świętym" języku arabskim. Tłumaczenie byłoby poprawianiem i zmienianiem Boga, a zatem przez wieki nie było wskazane. Powoli zaczyna się to zmianiać. Istnieją już tłumaczenia Koranu na języki narodowe (w tym dwa podstawowe tłumaczenia na język polski), ale nie są one uznawane za Koran w sensie ścisłym. I właśnie dlatego, gdy Biblia została przetłumaczona na język angielski ponad 1000 razy, to Koran zaledwie 20. Koran przegrywa jednak nie tylko w ilości tłumaczeń, ale także w dostępności. Każdego roku 100 milionów Biblii jest sprzedawanych lub przekazywanych za darmo. Arabia Saudyjska - czyli główmny dystrybutor literatury religijnej - w ciągu roku rozpowszechnia za pośrednictwem rozmaitych organizacji - 30 milionów sztuk Koranu. Biblia sprzedaje się zresztą nie tylko za pośrednictwem tradycyjnych metod jej drukowania, ale także w internecie, na iPodach, telefonach, a nawet w nagrana w formacie mp3. Muzułmanie także podejmują takie próby, ale są one zdecydowanie gorzej przygotowane.

Chrześcijanie, i o tym nie należy zapominać, są też o wiele bardziej dynamiczni w wysiłkach misyjnych. Misjonarze różnych wyznań i Kościołów wciąż docierają do nowych plemion, narodów, a często jednostek, które nie słyszały o Ewangelii. I - w ich języku, bo często tłumaczenie Pisma Świętego jest jednym z pierwszych działań - starają się przekazać im Dobrą Nowinę o zbawieniu przez Jezusa Chrystusa. Muzułmanie, choć również prowadzą działalność misyjną, są w niej o wiele gorzej zorganizowani, nie tak często jak chrześcijanie trafiają do regionów, w których islam nie był wcześniej znany, koncentrując się na pozyskiwaniu wiernych w krajach tradycyjnie muzułmańskich lub takich, w których istnieje duża diaspora islamska (czyli np. w Europie). Wszystko to sprawia, że choć muzułmanie rozwijają się liczebnie szybciej niż chrześcijanie - to dzieje się tak raczej z przyczyn demograficznych niż misyjnych.

Na razie nic nie wskazuje na to, by coś miało się w tej kwestii zmienić. Chrześcijan jest na świecie prawie 2 miliardy, muzułmanów półtora. Obie religie rozwijają się w tempie błyskawicznym. I niczego nie zmienia tu fakt, że Europejczycy chętnie religii się wyrzekają. Nie Europa stanowi bowiem obecnie centrum świata, i nie w niej decyduje się jego przyszłość. Czas się z tym pogodzić, rozmyślając nad księgą Koheleta. )olecam zresztą niezwykle interesujące nowe tłumaczenie żydowskie z komentarzem, w którym zamiast słów "marność nad marnościami" mamy inne tłumaczenie owego "havel havelim", czyli "ulotna daremność. Mniej to pesymistyczne, ale nie mniej prawdziwe.

Tomasz P. Terlikowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka