Nie ma pokoju bez rodziny. Tam, gdzie zostanie ona zniszczona nie będzie i nie może być trwałego pokoju. Takie przesłanie skierował do całego świata w Nowy Rok Benedykt XVI w swoim orędziu na Światowy Dzień Modlitw o Pokój. "Kto zatem nawet nieświadomie działa na szkodę instytucji rodziny i ją osłabia, naraża na szwank pokój całej wspólnoty narodowej i międzynarodowej, gdyż osłabia instytucję, która jest faktycznie główną szkołą pokoju" - podkreślił papież.
Co to oznacza? Ano mniej więcej tyle, że wszystkie te procesy, często świadomie kreowane, ale też niekiedy niezależne od woli kogokolwiek, które osłabiają normalne, a to znaczy, heteroseksualne małżeństwo, będące podstawą rodziny - szkodzą nie tylko społeczności, ale także pokojowi nie tylko wewnętrznemu, ale i zewnętrznemu. Bez rodziny nie ma bowiem miejsca, w którym uczymy się języka miłości, poznajemy czym jest braterstwo i miłość, ale także - co nie mniej ważne - odpowiedzialność za drugiego. "Faktycznie, żyjąc w «zdrowej» rodzinie, poznaje się niektóre podstawowe komponenty pokoju: sprawiedliwość i miłość pomiędzy braćmi i siostrami, władzę, jaką sprawują rodzice, pełne miłości posługiwanie najsłabszym członkom - małym, chorym, albo starszym, wzajemną pomoc w życiowych potrzebach, gotowość do akceptacji drugiego człowieka i, gdy zachodzi taka potrzeba, do przebaczenia. Dlatego rodzina jest pierwszą i niezastąpioną wychowawczynią do życia w pokoju" - napisał Benedykt XVI.
A o rodzinie mówił także papież dziękując 2 milionom uczestników marszu pro-rodzinnego w Madrycie. Benedykt XVI, dziękując im za świadectwo piękna ludzkiej miłości, przypomniał, że to nierozerwalny związek kobiety i mężczyzny tworzy uprzywilejowane środowisko dla rozwoju każdego ludzkiego życia, miejsce gdzie powinno być ono chronione od poczęcia do naturalnej śmierci. Papież zaznaczył również, że rodzice mają fundamentalny obowiązek wychowania swoich dzieci w wierze i w przekonaniu o wartości i godności życia ludzkiego. - To jest podstawowe zadanie dla rodzin - zaznaczył papież.
Promowanie rodziny, świadectwo o jej fundamentalnej wartości musi zatem pozostać kluczowym zadaniem chrześcijan. Od tego, jak wypełnią oni swoje powołanie, na ile ich rodziny będą rzeczywiście świadkami pokoju, miłości, ale i porozumienia - zależy bowiem przyszłość nie tylko Kościoła, ale i Europy. Rodzina bowiem nie tylko stanowi naturalne środowisko, w którym przekazywane i chronione jest życie, ale również miejsce, gdzie przekazuje się wiarę i tradycję. Zerwanie tego etycznego, społecznego, kulturowego pasa transmisyjnego - oznaczać będzie zerwanie ciągłości kultury europejskiej, a ostatecznie także koniec tejże cywilizacji w formie jaką znamy. Dlatego nie wystarczy świadectwo własnego życia rodzinnego, ale niezbędne jest również działanie na rzecz takich zmian prawnych, które rzeczywiście promowałyby rodzinę. Nie związek dwóch osób tej samej płci, nie dwoje singli z podwójnymi dochodami, ale rodziny. To one budują bowiem przyszłość. I do nich ona należy.
Tomasz P. Terlikowski



Komentarze
Pokaż komentarze (25)