Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej
103
BLOG

Jerzy Haszczyński: Bush, Palestyna, getto

Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej Polityka Obserwuj notkę 14

George Bush przebudził się ze swoim planem pokojowym dla Ziemi Świętej bardzo późno. Miejmy nadzieję, że tym razem naprawdę lepiej późno niż wcale.

Miejmy też nadzieję, że na słowach o konieczności zakończenia izraelskiej okupacji i obietnicy zawarcia do końca roku porozumienia, które doprowadzi do niepodległej Palestyny, się nie skończy. Silną stroną wizyty Busha w Jerozolimie, Ramalli i Betlejem jest wskazanie sposobu na rozwiązanie problemu uchodźców palestyńskich z terenów Izraela (rekompensat dla nich zamiast nierealnego prawa do powrotu). Pozytywne są też sygnały, że część polityków izraelskich pogodziła się już z koniecznością podziału Jerozolimy, łącznie ze Starym Miastem.
Słabą stroną przyszłych porozumień izraelsko-palestyńskich jest to, że obejmą one tylko Palestyńczyków uznających zwierzchność prezydenta Abbasa, a nie  zwolenników radykalnego Hamasu, panującego nad Strefą Gazy.
Diabeł tkwi też w szczegółach przebiegu przyszłej granicy. Ale to wszystko nie znaczy, że szans na pokój nie ma. Nie znaczy, że najlepiej nie robić nic i czekać na kolejne palestyńskie zamachy i budowę kolejnych osiedli żydowskich.
Komentowałem bliskowschodnią podróż Busha dla jednej z telewizji. Oprócz mnie wypowiadał się też wykładowca warszawskiej uczelni, polski muzułmanin. Ze swadą porównał los Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu do losu Żydów z warszawskiego getta.
Takie porównania czynią czasem lewicowi publicyści czy pacyfiści z krajów, w których o drugiej wojnie światowej wie się niewiele lub nic. Pozwolili sobie na nie rok temu także biskupi niemieccy, którzy odwiedzili Ramallę. Było to szczególnie szokujące — w ustach wykształconych duchownych i na dodatek Niemców. Ale przyznam się, że nigdy się nie spodziewałem, że coś takiego usłyszę w Warszawie, może ze dwa kilometry od terenów dawnego getta.
Owszem, tysiące Palestyńczyków przeżyły tragedię, kilka tysięcy zginęło w ciągu kilku lat, wielu cierpi upokorzenia. Ale porównywanie Ramalli, która jest jednym z bogatszych i barwniejszych miast regionu, do Warszawy w czasie drugiej wojny, a w szczególności do getta, jest wielkim nadużyciem. Wydawało mi się, że każdy wykształcony człowiek w Polsce wie, jakie szanse na przeżycie mieli Żydzi zamknięci w getcie i w jaki sposób umierali. Jednak się pomyliłem.
Porównanie Zachodniego Brzegu do getta warszawskiego wyjątkowo absurdalnie brzmi w dniu, w którym tamtejszych Palestyńczyków odwiedza prezydent USA i dwa dni po spotkaniu prezydenta Izraela z palestyńskim prezydentem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka