Minister Ćwiąkalski idzie w ślady Tuska. Jest nadal spięty. Każdy jego uśmiech wydaje się jeszcze nienaturalny jak Tuska sprzed kilku lat. Ale to można wyćwiczyć. I będzie coraz lepiej. Wprost jak zwykle w niedzielę ujawnia kawałek wywiadu, tym razem z prof. Ćwiąkalskim z poniedziałkowego numeru.
Otóż Ćwiąkalski jak przystało na chłopca z ferajny wytyka chęć rewanżyzmu Ziobrze, za jego brata, którego profesor oblał na egzaminie. Widać nauka nie idzie w las. Chwyty proponowane przez media przez ostatnie dwa lata doskonale sprawdzają się w marketingu politycznym ("Minister krytykuje swojego poprzednika, który – jego zdaniem – zajmował się głównie kontaktami z mediami. Zaprzecza jednak, że jest anty-Ziobrą. - To raczej minister Ziobro jest anty-Ćwiąkalskim – tłumaczy.") A dyktafony dla Owsiaka są zdaniem pierwszego egzaminu z populizmu i przypodobania się. Miłość Tuska + miłość Owsiaka = europejska Polska.
Przy niedzieli zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa. Kościół Rzymskokatolicki w licznych pismach i dokumentach zabiega o miłość i pokój w sercach, także poszanowanie dla praw człowieka acz nie są one fetyszem. Jak to jest, że Tusk potrafi porwać miliony, zachęcić do zaufania, wlać w Polaków nadzieję a księża, którzy mówią o miłości i nadziei nie mogą tego w prosty sposób podać wiernym? Proste zabiegi marketingu politycznego okazują się skuteczniejsze niż Tradycja i nauczanie Kościoła?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)