Dziś marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu na Uniwersytecie Wileńskim im. Michała Romera przyznano doktorat honoris causa. Marszałek przyznał, że Michał Romer to jego cioteczny pradziadek, który swego czasu był ściśle związany z marszałkiem Piłsudskim i marzył o federacji polsko-litewskiej.
""Wybierając tę drogę polityczną (Romer) - myślę, że chyba trochę czuł się Polakiem (...) i gdyby żył, to by chyba cieszył się, że wspólnie z Litwą jesteśmy na tej drodze - poprzez Sojusz Północnoatlantycki, poprzez Unię Europejską - do normalności w wydaniu zachodnioeuropejskim" - powiedział marszałek Komorowski." --> Rzepa
O święta normalności zachodnioeuropejska! Czują cię tylko umysły poczciwe - chciałoby się rzec. Komorowski zdaje się jednym zdaniem przekreślać wypracowane przez Koronę i Litwę doświadczenie współistnienia dwóch narodów w jednym państwie. Trochę wygląda to na farsę. Piękne tradycje polsko-litewskie, współpraca, zostaje przekreślona zdaniem że niby zachodnioeuropejska normalność jest tym do czego dążymy. Jest tym o co warto teraz zabiegać jak najusilniej w Brukseli.
To wygląda już śmiesznie. Uniwersytety zachodnioeuropejskie przyznawały jeszcze jakiś czas temu polskim politykom, opozycjonistom doktoraty za umacnianie demokracji. Dziś z kolei "dostaliśmy" laurkę za umacnianie demokracji tylko z kraju, który bezpośrednio czuje na plecach oddech Rosji. Ciekawym kiedy dostaniemy honora od Japończyków. Przeca każdy w miarę obiektywnie myślący człowiek wie, że w Polsce nie ma demokracji, są jej co najwyżej peryferie. Brak realnego wpływu na to co się dzieje. Brak realnych nacisków na dziennikarzy i polityków, którzy przez cztery lata, dosłownie, zamieniają się miejscami i robią kariery. To jest jakaś kpina.
Takich doktorów w Polsce jest bez liku. Tylko demokracja jakoś tak dziwnie nie jest w stanie nabrać realnych barw. Czerwony kolor, częściowo wybielony liberalizmem z domieszką "opozycyjności" rządzi. Tak! Młodzież chodzi na wybory i świadomie głosuje za formacją, która proponuje postpolitykę! To jest polska demokracja, która jeszcze by nie była taka zła, gdyby próbowała czerpać pełnymi garściami z 3 maja, z Sejmu Wielkiego, ale jak Komorowski "zapatrzony jest ślepo" na Zachód (tak zwany "bezkrytycyzm brukselski") to ja dziękuję. Te wszystkie doktoraty chyba zaczynają przypominać osiągnięcia niejakiego Andrew na Białorusi.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)