135 obserwujących
166 notek
1278k odsłon
  14145   0

Zaradna rodzina Lempartów czyli od głuchoniemych i murarki do rewolucji bluzgów

Pani Marta Lempart jest osobą ciekawą ale rodzina Lempartów  jest znacznie ciekawsza.

Przede wszystkim  mama pani Lidia Bronisława Lempart, słynna od lat terapeutka mowy i słuchu  w Polsce( a podobno i na Ukrainie), prezeska Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci z Wadą Słuchu Orator z siedzibą we Wrocławiu ul. Kołłątaja 32/9 KRS 0000160724 (od 2003 r.)  oraz  od 17 lutego  2011 r. prezeska Fundacji Europejski Dom Spotkań we Lwowie z siedzibą we Wrocławiu Kołłątaja 32/9 KRS 0000378697.

Ta fundacja to ciekawa sprawa, bowiem jej idea miała się zrodzić już w roku 2003, kiedy pani Lidia Lempart odwiedzała we Lwowie Szkołę dla Dzieci Głuchych i Niedosłyszących przy ul. Łyczakowskiej 35. I to tam w latach 2003-2008 pani Lidia „miała swój dom spotkań”, cokolwiek to znaczy.

W roku 2007 powstać miała „grupa inicjatywna” w Krzyżowej ,Lwowie i we Wrocławiu, nie bez związku z pomocą samorządów Wrocławia i Lwowa. Czy Berlina, nie wiemy,ale wiemy, że pani Lidia Lempart w latach 2003 – 2005 była na stażu w Centrum für Cochlear Implant Rehabilitation w Berlinie.  Dyrektorem  d.s  terapii  był tam wówczas „światowej sławy specjalista od implantów ślimakowych Klaus Berger” ,który „bardzo zaistniał w życiu Lidii Lempart i Stowarzyszenia Orator”.

W roku 2008 r. miały miejsce ważne wydarzenia w życiu pani Lidii i jej rodziny. Zapewne w uznaniu jej wybitnych zasług na polu walki o integrację i ogólny dobrostan dzieci głuchych i niedosłyszących została ona zaproszona jako ekspert  na posiedzenie wyjazdowe Komisji  Polityki Społecznej i Rodziny  Sejmu RP w dniu 18 czerwca (Nr 808/VI) pod przewodnictwem posła PO pana Sławomira Piechoty.

Posiedzenie Komisji odbywało się we Wrocławiu i był na nim obecny prezydent miasta Rafał Dutkiewicz . Wziął też w nim udział pan Jarosław Duda w latach 2004-2007 poseł na Sejm RP z województwa dolnośląskiego a od 21 listopada 2007  sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej i jednocześnie pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.

No i tak się złożyło, że w tymże roku 2008 córeczka pani Lidii pana Marta Lempart lat 29  rozpoczęła urzędowanie w Ministerstwie  Pracy i Polityki Społecznej a  także otrzymała posadę dyrektora Wydziału  Programowania i Realizacji Zadań w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych czyli PFRON. No co za zbieg okoliczności.

Historia milczy, czym się pani Marta Lempart zajmowała zawodowo PRZED rokiem 2008.

Może się kształciła, jakkolwiek historia milczy również, w jakiej szkole wyższej ukończyła studia prawnicze i kiedy. A wszak przedstawiana jest często jako „prawniczka”.Za to miała zdać egzamin w Krajowej Szkole Administracji Publicznej.

Jest to o tyle ciekawe, że PFRON to potężny państwowy fundusz rozdający wielkie i małe pieniądze licznym organizacjom wspierającym ludzi  z różnymi rodzajami i stopniami kalectwa.

Wg ustaleń http://www.watchdogpfron.pl w latach 2008 – 2015 czyli przez 8 lat wydał na 955 organizacji pozarządowych pomocowych na rzecz inwalidów  kwotę 1.315.678.733,69 zł. Daje to średnio w roku w omawianym okresie 164,5 mln zł czyli plus minus  między 150 a 200 mln zł rocznie.

I jakby było mało tych wszystkich zbiegów okoliczności, to w dzień po wyjazdowym posiedzeniu Komisji Sejmu ds. Pracy i Polityki Społecznej we Wrocławiu  czyli w dniu  19 czerwca 2008 r. (wg docenta wiki) nowym prezesem PFRON został pan dr Wojciech Skiba tak jakby związany z Wrocławiem.

Nowy pan prezes PFRON żył podobno kolorowo. W każdym razie kolorowo opisał jego obyczaje (i jego następcy z PSL Jacka Brzezińskiego) w 2014 r. dziennik FAKT:”… Fakt dotarł do wykazu wydatków m.in. na służbowe kolacyjki dla prezesów PFRON. W sumie w zeszłym roku urzędnicy funduszu za biesiadowanie w restauracjach zapłacili z pieniędzy podatników prawie 30 tysięcy złotych! (…)Sam prezes i dwaj jego zastępcy gościli się w knajpach aż 15 razy! Za syte i wyszukane posiłki w restauracjach nie płacili swoimi, tylko publicznymi pieniędzmi. Wydali na to niemal 10 tysięcy złotych. Biesiadowanie za nasze zaczęło się za rządów byłych prezesów Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – Wojciecha Skiby i związanego z PSL Jacka Brzezińskiego. Zarząd włóczył się po knajpach, choć PFRON ma siedzibę w samym centrum Warszawy. Co omawiano podczas drogich kolacji? W pokoju dla ważnych gości w restauracji Sowa i Przyjaciele  dyskutowali o założeniach do nowej ustawy o rehabilitacji. Za 900 zł. Trzy razy debatowali w Studio Buffo (w sumie za 769 zł), byli także w modnej knajpie z japońskim jedzeniem sushi (wydali 375 zł). Z tego wniosek, że to tam zarząd miał posiedzenia...”.

Skoro w tym czasie w Warszawie nad niedolą niepełnosprawnych trudzili się głównie dobrzy ludzie z Wrocławia , w tym pani Marta Lempart, to czy może dziwić, iż w zestawieniu 955 organizacji pozarządowych  dofinansowywanych przez PFRON w latach 2008 – 2015 opublikowanym przez portal www.watchdogpfron.pl  w dniu 29.02.2016 r. pojawiły się na wysokich pozycjach takie podmioty jak : Dolnośląskie  Stowarzyszenie  Pomocy  Dzieciom i Młodzieży z  MPDZ „Ostoja”- 11.411.721,09 zł czy Wrocławski Sejmik Niepełnosprawnych -7.137.575,00 zł oraz na dalekiej 284 pozycji  Stowarzyszenie  Rodziców i Przyjaciół Dzieci z   Wadą  Słuchu  „ORATOR”  - 1. 127. 174,50 zł kierowane przez panią Lidię Lempart dla ok. 100 dzieci?

Dla porównania Polski Związek Niewidomych zrzeszający ok. 65 tysięcy członków otrzymał w tym czasie 25 790 462,86 zł, co daje 397 zł na osobę na 8 lat.

W Stowarzyszeniu Rodziców i Przyjaciół Dzieci z   Wadą  Słuchu  „ORATOR dotacja z PFRON na osobę objętą rehabilitacją (przyjmujemy maksymalną liczbę ze sprawozdania z 2015 r. – 301 osób) wyniosła  odpowiednio 3.744,76 zł.

 Pani Marta Lempart córka urzędowała w Ministerstwie i PFRON do roku 2010. Od roku 2011 objęła funkcję wiceprezesa organizacji pozarządowej  - Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym z siedzibą w Warszawie ul. Deotymy 41 KRS 000010989.

Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym działało już od roku 1991, miało placówki w wielu miastach  i prowadziło szeroko zakrojoną działalność, zaczynając od pomocy w zakupie sprzętu dla głuchoniewidomych i badań słuchu i wzroku a kończąc na warsztatach rzeźbiarskich i wydawaniu książek specjalistycznych.

Kiedy pani Marta Lempart została wiceprezesem w 2011 dało się tam zauważyć duże zmiany, zwłaszcza w rachunku zysków i strat. Mianowicie przychody TPG w roku 2011 wzrosły do 4.951.055,95 zł z 2.929.228,47 zł czyli aż o 69%. W roku 2012 było jeszcze lepiej bo 5.181.915,39 zł.

Pani Marta Lempart zakończyła pracę w  zarządzie TPG w roku 2013 (w 2014 nie ma jej nazwiska w sprawozdaniu) i dziwnym trafem przychody spadły wtedy do 3.613.721,84 zł czyli o 30,3 %.

Wśród wielu możliwych przyczyn tych dramatycznych wzlotów i spadków przychodów tej wielce pożytecznej organizacji warto zwrócić uwagę na dofinansowanie z PFRON, które wg wspomnianego portalu www.watchdogpfron.pl   w latach 2008-2015 wyniosło  dla Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym łącznie 18 759 226,55 zł. Niestety nie są dostępne sprawozdania finansowe za rok 2009 oraz za 2015. Łączna suma przychodów za okres 2010-2014 plus 2008 wynosi 23.306.467 zł. Przyjmując prawdopodobne kwoty przychodów za rok 2009 – 3,0 mln zł i za rok 2015 – 5,0 mln zł otrzymujemy szacunkowy łączny przychód za okres 2008-2015 – 31,3 mln zł.

Oznacza to, że dofinansowanie z PFRON mogło stanowić ok. 60 % całych dochodów Towarzystwa. Mogło być więc tak, że urzędniczka z ministerstwa i dyrektor wydziału z PFRON przyszła na posadę wiceprezesa Towarzystwa „z posagiem” czyli z radykalnym zwiększeniem dofinansowania z PFRON, co byłoby chwalebne choć dwuznaczne.

Niestety nie możemy się dowiedzieć ,jakie były koleje losu Towarzystwa po odejściu pani Marty Lempart z zarządu, bowiem na stronie internetowej tej organizacji  widnieje tylko następujące zawiadomienie: „…Likwidator stowarzyszenia Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym z siedzibą w Warszawie przy ulicy Deotymy 41 o numerze NIP 525-15-70-654 i wpisie w KRS 00000109895 podaje do publicznej wiadomości, iż uchwałą nr 1 Walnego Zebrania z dnia 28.09.2019 podjęto decyzję o likwidacji Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym. Likwidatorem został powołany pan Piotr Celmer-Domański. Postępowanie likwidacyjne trwa do momentu wykreślenia Stowarzyszenia z KRS…”

Przykre, że stowarzyszenie Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym działające nieprzerwanie od 1991 r. przestało istnieć w 2019 r. czyli po  po 5 latach od "przejścia fali gwałtownego rozwoju” za czasów wiceprezes Lempart.

Grupa ludzi z trwałym jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu to w Polsce ok. 5-7 tysięcy ludzi (wg danych z 2016 r.), głównie starszych. Jak widać w krainie PESELA nikt ich nie policzył, nie zarejestrował i nie objął kompleksowym wsparciem Państwa, na jakie zasługują.

Rzecznik Praw Obywatelskich rozgrzewa się tylko w sprawach homofonii i antysemityzmu. Brak kompleksowej  pomocy dla grupy obywateli wymagających specjalnej troski nie spędza mu snu z powiek.

A w biurze RPO powinny być jakieś kwity o głuchoniewidomych, bowiem w dniu 10 marca 2011 r. prof. Irena Lipowicz powołała Martę Mirosławę Lempart na członka Komisji Ekspertów przy Rzeczniku Praw Obywatelskich RP. Długo tam nie była, bo w 2012 w grudniu już nie ma jej na liście.

Kiedy jeszcze pełniła funkcję wiceprezesa w Towarzystwie Pomocy Głuchoniewidomym w roku 2012 ,na drugą nóżkę przenosiła się do firm swojego ojca Andrzeja Lamperta, który właśnie wykonywał operację pozbywania się swojego wspólnika mniejszościowego – Piotra Wiesława Grochockiego, który w firmie Art. Budownictwo sp z o o z siedzibą Bielany Wrocławskie ul. Szwedzka 5a  KRS 0000242698- był do dnia 3 marca 2012 r. prezesem spółki.

Jak można poczytać sobie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym 62/2012 poz.39359 , w dniu 3 marca 2012 r. Piotr Wiesław Grochowski został wykreślony z funkcji prezesa a na jego miejsce prezesem obwołał się wspólnik większościowy Andrzej Lampert.

I tak zakończyła się owocna współpraca budowlano -dewelopersko-finansowa obu panów trwająca od roku 2006. Kiedy Piotr Grochowski przystąpił do spółki.

Do chwili objęcia funkcji prezesa Art. Budownictwo Andrzej Lampert nie mógł już być prokurentem spółki, więc się wykreślił i wezwał na pomoc z Warszawy swe  dziecię, którego błyskotliwa kariera okazała się krótka i właśnie obumierała.
Pani Marta pomogła się pozbyć tatusiowi niewygodnego wspólnika ze spółki zależnej od Art. Budownictwo czyli ze słynnej Diamond Properties   sp. z o o. z siedzibą na Grabiszyńskiej 241 A KRS  0000405442 w ten sposób, że tatuś prezes Art. Budownictwo od 3 marca 2012 – pozbawił w dniu 11 kwietnia 2012 r. Piotra Grochockiego z funkcji prokurenta, to pani Marta Lampert dała się powołać na tę funkcję.

Dodatkowo 22 maja 2012 r. tatuś powołał ją na funkcję prokurenta w Art. Budownictwo, gdzie sam przestał być prokurentem 3 marca.

Była to prawdziwa wojna między wspólnikami, w której rodzina Lempartów pozbawiła mniejszościowego dostępu do dokumentów i informacji i pozbawiła realnej władzy w firmach, których bogactwo współtworzył.

O wiele ciekawiej opisał tę aferę pan Jacek Międlar w artykule z dnia 29 października 2020 r. pt.”Marta Lempart i jej biznesy. Kim jest liderka wulgarnych strajków?” na portalu www.wprawo.pl.  W dniu 3 listopada 2020 r. dołożył felieton o okolicznościach pozyskania od miasta Wrocław kamienicy przy ul. Prusa 38/40 pt. „Za bezcen kupiła wrocławską kamienicę i szuka szczęścia w polityce. Kim jest awanturnica Marta Lempart?”.

Ale o tym za chwilę.

W chwili kiedy Andrzej Lempart przy pomocy córki bez pardonu pozbywał się wspólnika, firma miała być jakoby  wyceniana na ok. 30 mln zł. Jak na 6 lat działalności, to całkiem przyjemnie.

Samych dużych zleconych inwestycji  było 6 czy 7, niektóre polegały jedynie na nadzorze nad realizacją czyli zapewne na podzleceniu:

- w latach 2005 -2006 budynek mieszkalny wielorodzinny przy ul. Zwycięskiej 56-64,

-w latach 2005 -2008 budynek mieszkalno-usługowy przy placu Powstańców Śląskich 15-19,

-w latach 2005-2008 budynek mieszkalny wielorodzinny przy ul. Chopina 32-36,

-w latach 2006-2007 budynki mieszkalne przy ul. Zwycięskiej 44-48 i 50-54,

-w latach 2006-2009  budynek mieszkalny wielorodzinny Zwycięska 12 a-h,

- rok 2008 budynek mieszkalny wielorodzinny ul. Małopolska 23 a-f,

-w latach 2011 -2012 budynek mieszkalno-usługowy ul.Wełniana 31.

 

W latach 2011-2013 firma Art. Budownictwo dokonała rewitalizacji okazałej kamienicy przy ul. Prusa 38-40 we Wrocławiu , której właścicielem była spółka Diamond Properties czyli spółka będąca własnością Art. Budownictwo sp. z o o.

Wg pana Jacka Międlara miasto Wrocław w 2010 ogłosiło przetarg na kamienicę z ceną wywoławczą 590.000,00 zł za który „spółka Lempartów” zapłaciła 1.010.000.00 zł. Źli ludzie mówią,że miasto przy wycenie do sprzedaży zakwalifikowało ją jako „w stanie do wyburzenia”.  A jeszcze w 2005 mieszkali w niej ludzie, są w internecie zdjęcia tego obiektu.

Za kilka dni od transakcji kamienicę podobno wprowadzono na stan majątku spółki Diamond Properties po wycenie na wartość 1,35 mln zł. W wycenie dla banku, kiedy jeszcze nikt nie ruszył młotkiem na placu budowy niezależny rzeczoznawca wycenił obiekt na 3,745 mln zł. Czyli kupujący był do przodu na transakcji z miastem na 2 mln 735 tys zł. Czyli 271%. Każdy by tak chciał.

Ale mogli wówczas tylko Lempartowie. Łatwy sukces w 2010 r. rozzuchwalił i w 2012, kiedy prace nad rewitalizacją były w toku, postanowili się pozbyć wspólnika.

Pan Międlar o „sukces przetargowy” oskarża córeczkę Martę, która była wtedy w ministerstwie i we władzach PFRON. Warto jednak zwrócić uwagę na jakże przyjazne kontakty z władzami miasta i posłami PO pani Lidii Lempart na przykład  na „odcinku wspólnych domów europejskich we Lwowie”w 2011 a wcześniej „wyjazdowego posiedzenia komisji sejmowej”.

Na uroczystym otwarciu Europejskiego Domu Spotkań we Lwowie, które miało miejsce w marcu 2011 obecni byli nie tylko przedstawiciele władz Lwowa ale też delegacja władz miasta Wrocławia i posłowie na Sejm RP : z PO Sławomir Piechota i słynny  Miron Sycz a z PiS Jan Bury. No i,jak należy rozumieć, pomysłodawczyni pani Lidia Lempart.

Tak więc widać, że wpływy „w mieście” miały wtedy obie panie.

W każdym razie kamienica przy ul. Prusa 38-40 we Wrocławiu jest teraz najsłynniejsza w Polsce wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Na początek ze strony internetowej Art. Budownictwo (aktualnie w likwidacji) wykasowano wczoraj lub dziś o poranku informację o liderach firmy  pod linkiem „nasi specjaliści” , gdzie cieszyło nie tylko zdjęcie prezesa Andrzeja Lemparta ale i Marty Lempart wystylizowanej na pracownicę korpo średniego szczebla.

Po wyrzuceniu wspólnika w okresie 2013-2014 firma Diamond Properties czyli rodzina Lempartów już samodzielnie  realizowała swoją ostatnią inwestycję mieszkaniową:  projekt pod nazwą „6.Dzielnica – Domy energooszczędne NF 40” na ulicy Rumiankowej we Wrocławiu.

Jest to faktycznie szeregowiec przypominający na pierwszy rzut oka przebudowaną stajnię, ale niestety nią nie jest, o czym świadczą zdjęcia zrobione przez ciekawskich w różnych fazach budowy.

W lutym 2014 r. był reklamowany na portalu www.rynekpierwotny.pl następująco w artykule pod tytułem „6. Dzielnica - inspirowana jazzem i ekologią”: „…6.Dzielnica będzie także pierwszą we Wrocławiu inwestycją, która umożliwi ubieganie się o dopłatę z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach programu dotacji dla budownictwa energooszczędnego.

Lubię to! Skomentuj223 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo