pink panther pink panther
116
BLOG

Errata do „Orlego Gniazda” Józefa Orła czyli Biuletyn Ziemi Puławskiej, niedźwiedź i Leoni

pink panther pink panther Społeczeństwo Obserwuj notkę 12
wspomnienia, elity, plebs , Biuletyn Ziemi Puławskiej NSZZ "S", Leonid Breżniew, stary niedźwiedź

Tyle się dzieje na tym świecie że powrót do wspomnień wydanych prawie 2 lata temu może wydać się zupełnie nie na miejscu. Kogo w końcu obchodzi to, co się działo w gazetce NSZZ „Solidarność” na głębokiej prowincji czyli w Puławach 49 lat temu.

Ale skoro profesor Sadurski Wojciech syn Franciszka wyraził swój żal do Jarosława Kaczyńskiego o „dopuszczenie plebsu do władzy” to widać, że skutki rzezi polskich elit w latach 1944-1956 są bardzo daleko idące i ktoś nawet teraz pilnuje, aby „niepowołani do elit” w tamtych latach i ich potomkowie nie przedarli się do władzy teraz. Nawet jeśli to tylko władza nad wyobraźnią, władza nad prawdą historyczną czy władza nad duszami Polaków. A nie „zasiadanie na stolcach” czy w ministerstwach.

Wojciech Sadurski profesor jest żywym dowodem wybicia się plebsu do władzy dzięki stworzeniu pustki po wyrżnięciu 99% polskich elit w latach 1939-1956, więc nie rozumiem jego lamentów.

 Jego ojciec Franciszek urodził się w Końskowoli w rodzinie zdecydowanie nie arystokratycznej. Ukończył liceum w Puławach i studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Lublinie w sposób dość skomplikowany, bowiem niby ukończył studia w 1938 r. i „rozpoczął” aplikację sądową i adwokacką ale w następnym akapicie jego życiorysu u docenta wiki studia prawnicze na KUL ukończył w 1945 i wtedy zrobił aplikacje adwokacką.

A już w 1944 r. kiedy w Lublinie siedział PKWN i dwie dywizje NKWD, załapał się na posadę szefa Oddziału Naczelnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie aby w 1945 zająć podobną posadę w Oddziale Naczelnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi. I aby marszowym krokiem przejść w lipcu 1945 r. na stanowisko Dyrektora Departamentu w Ministerstwie Leśnictwa. A od maja 1946 do marca 1951 r. był w kierownictwie Departamentu Prawnego Ministerstwa Leśnictwa.

Od marca 1951 przeszedł na stanowisko Sekretarza Naczelnej Rady Adwokackiej, której Prezesem został w 1959 r. i tak mu zostało do 1969 r. A na drugą nóżkę był posłem na Sejm PRL w czterech kadencjach aż do 1985 r.

Mówimy o człowieku, który w latach 1941-1944 był komendantem obwodu powiatu Lublin Batalionów Chłopskich okręgu Lublin a w 1944 powrócił w rodzinne strony i został „członkiem komendy obwodu Puławy BCh”. Jakoby uczestniczył w napadzie BCh na pociągi niemieckie pod Gołębiem koło Puław, który miał miejsce 13 września 1943, kiedy formalnie był komendantem obwodu Lublin. Podobnie było z „potyczką pod wsią Barłogi pod Kurowem”, kiedy to 9 lipca 1943 r. oddział BCh wspólnie  z Gwardią Ludową napadł na niemiecką ekspedycje karną. Poległo 2 żołnierzy BCh a wieś Barłogi Niemcy spalili do fundamentów. Formalnie Franciszek Sadurski był wtedy komendantem obwodu lubelskiego BCh i miał stopień majora.

Może chodziło o zwykłe ludzkie szczęście. Franciszek Sadurski je miał i w 1951 r. ożenił się z panną Anną Lenkiewicz , zwaną też Hanią Lewkowicz z nieznanych rodziców przyjaciółką Aliny Margolis -Edelman z Żydowskiej Szkoły Pielęgniarskiej z warszawskiego Getta. Panna Anna Lenkiewicz/Lewkowicz ukończyła w roku 1949 r. elitarny wydział filologii klasycznej i archeologii Uniwersytetu Warszawskiego a od 1951 r. wykładała na Wydziale Archeologii Śródziemnomorskiej, gdzie rządził sam rektor Kazimierz Michałowski, w którego ekspedycjach do Egiptu jak najbardziej uczestniczyła.

Jak więc widać, major BCh Franciszek Sadurski był skazany w PRL na więcej niż sukces a jego synek Wojtuś – tym bardziej.

Warto jednak napomknąć że kiedy major Franciszek Sadurski rozpoczynał w 1944 r. swoją niezwykle błyskotliwą karierę w charakterze „elity PRL” kilku jego kolegów z Batalionów Chłopskich Okręgu Lubelskiego miało zdecydowanie mniej szczęścia.

I tak: Jan Adach szef organizacyjny Okręgu BCh Lublin i zastępca komendanta obwodu Puławy – z wykształcenia nauczyciel (wykształcenie wyższe)  18 listopada 1944 r. został aresztowany w Lublinie i tego samego dnia wysłany na „białe niedźwiedzie” czyli do ZSRR , skąd powrócił w 1947 r. i nie został elitą,

Stefan Górnisiewicz – przedwojenny dyplomowany podpułkownik piechoty Zastępca Komendanta Okręgu Lublin BCh do spraw wyszkolenia bojowego i uczestnik Powstania Warszawskiego , po powrocie z obozu niemieckiego w Woldenbergu został zamknięty w obozie filtracyjnym NKWD w Rembertowie i w lutym 1945 r. wysłany do ZSRR. Powrócił w grudniu 1947 r. i „pracował w spółdzielczości” aby zejść z tego świata w 1954 r. w wieku lat 57.

Takich przypadków w BCh było znacznie więcej. Oczywiście obozy filtracyjne NKWD i wywózki do ZSRR od 1944 r. objęły głównie partyzantów z Armii Krajowej (przykładowo obóz NKWD w Skrobowie k. Lubartowa - 513 więźniów , obóz NKWD na Majdanku – 250 więźniów, obóz NKWD w Borowiczach w ZSRR – 5800 więźniów z AK, NSZ i BCh. A takich obozów było więcej.

 To jest chyba też dobry przykład jak następowała owa „wymiana elit” w Polsce po zakończeniu II WW.

 

Po tym nieco zbyt długim wstępie powróćmy do historii znacznie nowszej i znacznie mniej bolesnej.

Sprawa dotyczy dwóch a właściwie trzech bohaterów pierwszej „Solidarności” oraz jednego rysunku satyrycznego, który wstrząsnął może nie światem ale relacjami PRL z ZSRR raczej tak.

Treścią rysunku satyrycznego był znany z dziecięcej piosenki „stary niedźwiedź” co to „mocno śpi” a „my cichutko chodzimy, bo się go boimy – jak się zbudzi, to nas zje”.

Stary niedźwiedź w rysunku satyrycznym miał twarz samego Leonida Breżniewa, który od października 1964 r. był sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i miał nim pozostać do 10 listopada 1982 r.

Na rysunku satyrycznym składającym się z dwóch  wersji: w pierwszej wersji (starej) miał się obudzić i „nas zjeść” a w drugiej (współczesnej) miał się obudzić i „… nam pomóc”.

Więc PRL zatrząsnął się był w posadach , od KC PZPR, towarzysza Cioska po Prokuraturę Generalną PRL.

Historia  tego satyrycznego rysunku została poruszona we wspomnieniach pana Józefa Orła pt. „Orle Gniazdo” wydanej w roku 2025 przez Wydawnictwo Zona Zero na stronach 369-373 w rozdziale pt. ”Miś Breżniew Staszka Łaskiego”.

Na stronie 369 napisał on tak:”…W „Wolnym Związkowcu”, gazetce „Solidarności” Huty Katowice , w 1981 r. ukazywały się rysunki Staszka Łaskiego, hutnika i członka redakcji przedstawiające Breżniewa jako Misiowatego Niedźwiedzia. Staszek pochodził z biednej wiejskiej podlaskiej rodziny. Z biedy przyjechał do huty do pracy. W roku 1980, jak większość , zapisał się do „Solidarności”, a chłopcy w redakcji wypatrzyli jego rysunki i wzięli go do siebie, Jego misie przedrukowywały różne gazety związkowe , w tym „Solidarność Ziemi Puławskiej”, której redaktorem naczelnym był mój przyjaciel Wołodia Zbiniewicz. Przed samym stanem wojennym prokuratura postawiła Wołodię przed sądem za obrazę bratniego przywódcy. Bronili go świetni adwokaci, Stanisław Szczuka (niestety ojciec Kazimiery) i Andrzej Grabiński (….) Wydawało mi się, że sędzia idzie na skazanie Wołodii, może jeszcze nie na śmierć , ale na dożywocie na pewno i to pomimo świetnych przemówień obrońców. Szczuka mnie uspokajał , że proces idzie jak trzeba, ale mu nie wierzyłem, do momentu ogłoszenia wyroku – uniewinnienie!!!,,,”.

No to teraz czas na sprostowania:

1.     Staszek Łaski NIE był autorem „rysunku przedstawiającego Breżniewa jako Misiowatego Niedźwiedzia”.

2.     Staszek Łaski NIE był hutnikiem. Wg opracowania „Staszek Łaski niepokorny rysownik „Solidarności” autorstwa Łukasza Kobieli, wydanego w roku 2015 w Katowicach przez Porozumienie Katowickie 1980 -Stowarzyszenie na Rzecz Pamięci, Stanisław Łaski ur. w 1944 r. w Białej Podlaskiej a  w roku 1960 rozpoczął edukację w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Lublinie, ale go nie ukończył. Pracował w różnych firmach na terenie Białej Podlaskiej a w roku 1975 i wg informacji na str. 11 wyjechał do Dąbrowy Górniczej i zatrudnił się jako malarz w grupie remontowej Przedsiębiorstwa Usług Socjalnych „BUDO-STAL-2”. Dorabial sobie pracami plastycznymi w innych firmach.

3.     Biuletyn Solidarności Ziemi Puławskiej być może przedrukował jakieś „misie Staszka Łaskiego” ale z całą pewnością NIE przedrukował rysunku przedstawiającego Breżniewa jako niedźwiedzia. Ten rysunek został opublikowany przez Biuletyn Ziemi Puławskiej NSZZ „Solidarność” w numerze 34 (42) z 11 czerwca 1981 r. jako oryginalne dzieło stałego  rysownika i członka zespołu  Biuletynu Ziemi Puławskiej NSZZ „S”  –  Krzysztofa Małagockiego, absolwenta Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im J. Chełmońskiego w Nałęczowie i w owym czasie pracownika -projektanta Zakładów Futrzarskich w Kurowie. Autora wielu rysunków satyrycznych tego Biuletynu.

4.     Wołodia Zbiniewicz NIE był redaktorem naczelnym Biuletynu Ziemi Puławskiej NSZZ „S”. Biuletyn Ziemi Puławskiej NSZZ „S” nie miał formalnego redaktora naczelnego, natomiast uznawanym przez wszystkich za faktycznego redaktora naczelnego tegoż Biuletynu był Ireneusz Ostrokólski pracownik naukowy Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, współzałożyciel Biuletynu,  reprezentujący stale ten Biuletyn przed władzami Instytutu w sprawach jego drukowania  (5 tysięcy sztuk nakładu) jak i przed władzami administracyjnymi.

5.     Natomiast Wołodia Zbiniewicz w związku z rysunkami satyrycznymi o
starym niedźwiedziu, co to śpi” napisał do Wolnego Związkowca list, którego fragment został opublikowany na str. 37 opracowania Łukasza Kobieli „Staszek Łaski niepokorny rysownik” :”… (...) W naszym przypadku prokuraturze formalnie chodzi o rysunki na okładkach numerów  34 i 35 (dwa niedźwiedzie i robotnik z krzyżem).Sprawa ta byłaby śmieszna, gdyby nie była żałosna (...). Nasze niedźwiedzie przedrukował już Informator wydawany przez Zarząd regionu. Jak najszersze ich rozpowszechnianie ośmiesza doszczętnie całą sprawę. Mamy do Was prośbę: jeżeli możecie, przedrukujcie te rysunki w Wolnym Związkowcu – może z jakimś komentarzem…”. I w tym faksie do Wolnego Związkowca podpisał się jako „redaktor naczelny” . Był to faks  opublikowany w Wiadomościach nr 261 z dnia 07.08.1981 r.

6.     Wołodia Zbiniewicz NIE został postawiony przed sądem przez Prokuraturę za obrazę przywódcy ZSRR i nie miał procesu. A zatem nie został „uniewinniony”. Prokuratura w dniu 08 października 1981 r. skierowała oskarżenie do sądu o znieważenie i wyszydzenie przywódcy ZSRR poprzez publikacje w Biuletynie rysunków satyrycznych przeciwko Ireneuszowi Ostrokólskiemu. Wg Encyklopedii Solidarności rozprawa rozpoczęła się  7 grudnia 1981 r. przed Sądem Rejonowym w Puławach a kolejny termin tj. 10 stycznia 1982 r. został odroczony w związku z internowaniem Ireneusza Ostrokólskiego w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Ireneusz Ostrokólski został skazany w dniu 24 listopada 1983 r. na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu. I rzeczywiście, wśród obrońcow Ireneusza Ostrokólskiego był mecenas Szczuka. A konsultantami od „sztuki i interpretacji” byli Andrzej Mleczko i Szymon Kobyliński.

7.     W numerze Wolnego Związkowca z sierpnia 1981 r. pojawił się rysunek małego niedźwiadka Stanisława Łaskiego opatrzony podpisem: „…Od dziś cenzura zabrania jakichkolwiek publikacji na temat tego zwierzęcia.. Agencja Solidarnościowa z dnia 17.08.1981 r. zamieściła  artykuł pt. ”Sprawa  „Wolnego Związkowca” przebieg wydarzeń”, w którym przedstawiony został harmonogram prób kolportowania  numeru Wolnego Związkowca nr 30 z  przedrukowanym   satyrycznym rysunkiem  z numeru 34(42)  Biuletynu Ziemi Puławskiej NSZZ „S”. Okazuje się, że w dniu 10.08 81.r Dyrektor Naczelny Huty Katowice NIE wyraził zgody na druk Wolnego Związkowca nr 30, w którym redakcja przedrukowała rysunek z Biuletynu Ziemi Puławskiej.

8.     W dniu 13 sierpnia 1981 r. rozpoczęty został kolportaż Biuletynu nr 30 ale Straż Przemysłowa Huty Katowice oraz SB rewidowały pracowników wychodzących z zakładów i konfiskowały pisemko. Jednocześnie 13 sierpnia 1981 r.  w siedzibie Urzędu Wojewódzkiego odbyło się spotkanie komendanta wojewódzkiego MO oraz jakiegoś prokuratora z przedstawicielami Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, którym wręczyli oni redaktorowi „Wolnego Związkowca” postanowienie o zakazie druku  i nakaz o wydaniu numeru nr 30 tego pisma. Redaktor oddał jeden egzemplarz i powiedział, że to ostatni, bo reszta już została rozprowadzona.

9.     W dniu 14 sierpnia 1981 r. Minister Hutnictwa polecił dyrektorowi Huty Katowice wyegzekwowanie zarządzenia o zakazie druku biuletynu a prokuratura wojewódzka w Katowicach nakazała unieruchomienie maszyn drukarskich.

10. W dniu 15 sierpnia 1981 r. Straż Przemysłowa Huty oraz SB weszły na teren poligrafii i „unieruchomiły maszyny drukarskie” tj. powyrywały kable, zdemontowały drobne części maszyn itd. A pomieszczenie drukarni zaplombowano.

11. W tym czasie wg Wolnego Związkowca pisemka „Solidarności” przedrukowały satyryczny rysunek Biuletynu Ziemi Puławskiej NSZZ „:S” w ilości 17.000.

12. Po tych wszystkich wydarzeniach Stanisław Łaski wyjechał z Dąbrowy Górniczej i udał się w rodzinne strony, odwiedzając przy okazji III Ogólnopolski Zjazd Prasy Związkowej w Zakładach Azotowych w Puławach.

13. Stanisław Łaski został 27 grudnia 1981 r. internowany w Białej Podlaskiej i przewieziony do więzienia w Strzelcach Opolskich. W lutym 1982 r. został oskarżony przez Garnizonowy Sąd Wojskowy w Katowicach o to, że :”…w miesiącach letnich 1981 r. wykonywał dla czasopisma Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „S” projekty dwóch plakatów o treściach znieważających Sekretarza Generalnego KPZR Leonida Breżniewa, które następnie zostały rozplakatowane na terenie Dąbrowy Górniczej i Huty „Katowice” tj. przestępstwo z art.283 par. 3 k .k…”. W dniu 6 kwietnia 1982 r. tenże Sąd skazał Stanisława Łaskiego na 1 rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata plus koszty sądowe.

 

W dniu 13 grudnia 1981 r. Ireneusz Ostrokólski i Krzysztof Malagocki zostali internowani we Włodawie i w Załężu  natomiast Wołodia Zbiniewicz został internowany później i był przetrzymywany w innym miejscu.Chyba w więzieniu na ulicy Południowej w Lublinie. Zostal tez wcześniej wypuszczony niż koledzy. W roku 1983 wyjechał do Szwecji. Wrócił do zawodu wyuczonego i został Senior Veterinary Inspector w National Food Administration w Uppsala Sweden. A nawet w Komisji Europejskiej.

I zapomnielibyśmy o nim w tych prowincjonalnych Puławach , gdyby nie wspomnienia „Orle Gniazdo” pana Józefa Orła.

Do napisania tej notki zmobilizował mnie  komentarz Wołodii Zbiniewicza zamieszczony w roku 2025 pod wpisem pani Joanny Szczepkowskiej skierowanym do Prezydenta RP Karola Nawrockiego w „Sympatykach Piotra Kraśki, Radomira Wita TVN24 i wszystkich Wolnych Mediów na Facebooku.

Wpis miał treść następującą:”….Chamem Pan jesteś, panie Nawrocki. Nie żadnym tam człowiekiem z dołów, który poszedł do góry, tylko chamem. Mnie nie obowiązują dyplomatyczne zachowania. Jestem zwykłą obywatelką tego kraju. Cham na stanowisku prezydenta jest nieszczęściem , ale też ujmą dla państwa. Nie masz nic wspólnego z kultura i tradycją naszej ojczyzny. Jestem pełna podziwu dla premiera. Wybitna lekcja klasy i cierpliwości. Kordian i cham…”.

I pod tym wytworem „kultury i sztuki” pan Wołodia Zbiniewicz  z dalekiej Szwecji  umieścił komentarz następującej treści :”Kto tego chama wybrał?”.

Usiłując zrozumieć, jak to było możliwe, żeby dawny redaktor słynnego i szanowanego Biuletynu NSZZ „S” mógł nazwać Prezydenta wolnej Polski „chamem” i jeszcze pytać „kto tego chama wybrał” rzuciłam okiem na genealogię Włodzimierza Zbiniewicza.

No i nie trzeba było daleko szukać. Kilka podstawowych informacji o ojcu Fryderyku Zbiniewiczu na podstawie opracowania Tomasza Siewierskiego pt. Fryderyk Zbiniewicz. Szkic do portretu historyka z Wojskowego Instytutu Historycznego” artykuł w książce z 20223 r. pt. Różne barwy historiografii. Księga z okazji jubileuszu 65 urodzin profesora Jerzego Maronia : Fryderyk Zbiniewicz urodzony w 1922 w Moskwie w rodzinie polskich komunistów, w czasie wojny powołany do Armii Czerwonej i skierowany na szkolenie dla oficerów politycznych do szkoły NKWD  w Kujbyszewie. Po przybyciu do Polski pracował jakiś czas w MBP a następnie rozpoczął karierę akademicką w Instytucie Szkolenia Kadr przy Komitecie Centralnym PZPR. Od 1956 r. pracował w Biurze Historycznym Armii Polskiej a następnie przeszedł do Wojskowego Instytutu Historycznego, gdzie pracował do emerytury.

Autor tego opracowania nie zamieścił ważnej informacji, iż w listopadzie 1937 r. Fryderyk Zbiniewicz lat 15 uczeń został aresztowany jako syn wroga ludu  i zabrany do domu dziecka a następnie skazany w 1938 r. na 5 lat kolonii karnej. Odbywanie kary przerwała operacja „Barbarossa”.

Kim był ojciec Fryderyka Zbiniewicza a dziadek Wołodii Zbiniewicza „wróg ludu z 1937 r.”?

Jakow Osipowicz Zysman urodził się w roku 1894 r. w rodzinie urzędniczej w Warszawie w Królestwie Polskim. W latach 1910-1914 studiował we Francji na wydziale prawa Uniwersytetu Paryskiego  i w Wyższej Szkole Nauk Politycznych. Już wtedy był rewolucjonistą rosyjskim. W czasie I WW przebywał w Moskwie , gdzie studiował na Moskiewskim Uniwersytecie Ludowym a od maja  roku 1917 zostal członkiem Komitetu Centralnego Polskiej Sekcji RSDLP(b) czyli przyłaczyl się do bolszewików a następnie został członkiem zarządu Polskiego Komisariatu Narkomunizmu  czyli Narodowego Komisariatu na rzecz Narodowości , istniejący w latach 1917-1924. Narodowym Komisarzem tego interesu był Josif Stalin.
Jakow Zysman zajmował się w tych strukturach głównie prasą i propagandą i tak mu zostało do roku 1920, kiedy w jechał wraz z Armią Sowiecką na Warszawę jako Szef Polskiego Działu Litizdatu Zachodniego Frontu. Wojna została przegrana, trzeba się było cofnąć do Moskwy, gdzie początkowo zajmował się działalnością w strukturach politycznych ale z czasem skupił się na pracy w gazetach. Oczywiście na najwyższym szczeblu. W latach 1929-1930 był wiceszefem Agencji TASS -sprawy zagraniczne. W latach 1930-1931 był korespondentem TASS we Włoszech.

Nie wiem, kiedy zmienił dodał nazwisko Zbiniewicz. Podobno mógł być to pseudonim rewolucyjny albo też nazwisko żony Lidii Zbiniewicz.

W latach 30 sprawy zaczęły iść gorzej a posady były w coraz mniej ważnych gazetach. Krach przyszedł w 1935 kiedy został wydalony z partii bolszewickiej ale jeszcze dostał posadę kierownika działu zagranicznego gazety „Transport wodny”.
Koniec przyszedł standardowy w tamtym kraju i w tamtych latach: aresztowany 28 lipca 1937 r,. wyrok 20 września 1937 r., rozstrzelany tez 20 września 1937 r.

Mogę zrozumieć sentyment pana Józefa Orla do Wolodii Zbiniewicza z racji „powinowactwa przeżyć” i podobnej genealogii  oraz szanuję go za takie inicjatywy jak Fundacja Klubu Ronina czy szczególnie ważny obecnie Ruch Kontroli Wyborów.

Ale w naszym wieku pamięć bywa zawodna i pisząc wspomnienia lepiej często sięgać do źródeł.

PS. Wczoraj Adam Michnik obchodził 80-te urodziny ,Jakoś cicho było. Wymiana elit prawie się udała. Ale nie do końca.

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Sadurski

https://pl.wikipedia.org/wiki/Okr%C4%99g_Lublin_Batalion%C3%B3w_Ch%C5%82opskich

https://www.facebook.com/groups/316712489226066/posts/1874124966818136/

https://odznaczeni-kwis.ipn.gov.pl/persons/view/6dff81ea-3b54-437d-b185-946366e6391d

https://encysol.pl/es/encyklopedia/biogramy/17484,Malagocki-Krzysztof-Andrzej.html

 

https://www.facebook.com/wolodia.zbiniewicz/

https://www.academia.edu/121848573/Fryderyk_Zbiniewicz_Szkic_do_portretu_historyka_z_Wojskowego_Instytutu_Historycznego

https://ru.openlist.wiki/%D0%97%D0%B1%D0%B8%D0%BD%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87-%D0%97%D1%8B%D1%81%D0%BC%D0%B0%D0%BD_%D0%AF%D0%BA%D0%BE%D0%B2_%D0%9E%D1%81%D0%B8%D0%BF%D0%BE%D0%B2%D0%B8%D1%87_(1894)

 

https://www.represjonowani.pulawy.pl/historia/item/24-proces-o-myszy-i-niedzwiedzia/24-proces-o-myszy-i-niedzwiedzia.html?showall=1

https://www.porozumieniekatowickie1980.pl/files/katalog.pdf

https://www.academia.edu/121848573/Fryderyk_Zbiniewicz_Szkic_do_portretu_historyka_z_Wojskowego_Instytutu_Historycznego

https://sbc.org.pl/Content/156212/PDF/iii350862-1981-261-0001.pdf

Ciekawski, prowincjonalny wielbiciel starych kryminałów.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo