40
BLOG
Kreator Andrzeja Leppera nazwał osobowość naszego bohaterskiego premiera „ psychopatyczną”Czy jest coś na rzeczy w tym stwierdzeniu? Nie mam kwalifikacji do takiej oceny, ale już dawno postulowałem aby jakiś specjalista dokonał analizy słów i czynów naszych wodzów i spróbował „zdalnie” postawić diagnozę. To że problem istnieje, to nie ulega wątpliwości pytanie tylko jaki ?Każdy człowiek obserwując otoczenie czy samego siebie stara się wytłumaczyć to co widzi i czuje.Analiza ta w większości przypadków dopasowuje do postrzeganych zdarzeń najbardziej racjonalne i wygodne wytłumaczenie . W uproszczeniu jak „lejemy” żonę to mówimy, ze „zupa była za słona” traktując to wytłumaczenie jako podstawę do usprawiedliwienia tego paskudnego czynu. Im gorszy przypadek tym bardziej karkołomne wytłumaczenie, jest tak pewnie dlatego, że po prostu siebie lubimy i nie jesteśmy w stanie zaakceptować i dopuścić do siebie myśli , że jesteśmy „be”Ten sam mechanizm obowiązuje przy ocenie świata zewnętrznego w tym świata polityki, jak jesteśmy czyimś zwolennikiem to staramy się znaleźć pozytywne i racjonalne wytłumaczenie jego czynów.W ten sposób działa, moim zdaniem min mechanizm oceny zachowań Jarosława i Lecha K.. Każdy przypadek wygląda zazwyczaj tak samo. Pan Premier czy Pan Prezydent „wali” coś z grubej rury, zupełnie nieadekwatnie do sytuacji i niepotrzebnie nie panując nad sobą. Następnie następuje konsternacja otoczenia. Po chwili zwłoki „ pretorianie” a czasami sami autorzy przystępują do racjonalizowania zachowania czy wypowiedzi. Zwolennicy ścierają się z przeciwnikami a sedno problemu „ umyka” Nikt nie pyta dlaczego Pan Premier użył takiego a nie innego słowa? Czy musiał? Dlaczego taka wypowiedź w ogóle padła i jaki miała cel? A może nie miała celu? Czy dla osiągnięcia danego celu politycznego trzeba było użyć takich środków ?Przez jakiś czas analizowałem zachowania obu Panów i wychodzi mi, że sporo ich wypowiedzi i zachowań nie ma celu politycznego, do czego nas namiętnie przekonują „ pretorianie” Są one emanacją ich osobowości a właściwie problemu jaki Panowie mają z samymi sobą . Generowanego jazgotu, agresji, pokrzykiwań , etykietowania i „rozstawiania po kątach „ nie da się w mojej ocenie usprawiedliwić żadnym celem politycznym. Tym bardziej ze to co „osiągnęli” Panowie K. dałoby się zrobić powściągliwie milcząc. Twierdzę również, że milcząc mieliby więcej zwolenników .Mało tego twierdzę , że ich zachowania w wielu przypadkach działają przeciwko nim samym. Jeżeli ktoś podejmuje działania przeciwko własnemu interesowi to oznacza że nie panuje nad tym co robi. Dalsze racjonalizowanie przez otoczenie, tych patologicznych zachowań jest niebezpieczne, może czas zacząć wołać ….lekarza….?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)