Nie ma przypadków, lecz Znaki!
"Nie ma przypadków - są tylko Znaki!" (ks. Br. Bozowski)
5 obserwujących
41 notek
37k odsłon
  815   1

Co gorsze? Mieć dziadka w Wehrmachcie, czy... ukrywanewgo zdrajcę Polski, w żydokomunie?!

[Tekst dość długi – bo po obszernej i rzetelnej kwerendzie źródeł – więc dla cierpliwych amatorów.]
 
Motto z „Towarzysza Szmaciaka”, Janusza Szpotańskiego:
"Gdy chcesz genezy dociec świństwa,
to musisz sięgnąć do dzieciństwa.
Szmaciak, Maczuga, Buc i Rurka
biegali razem po podwórkach
w małym miasteczku, zwanym Skisłe.
Życie pędzili niezawisłe,
albowiem chłopców tych gromadka
w szkole bywała tylko z rzadka.
Woleli raczej bąki zbijać."

a dalej:
"Dziś jednak u partyjnych w modzie
Jest pleść koszałki o swym rodzie
gdyż ci zaciekli demokraci
strasznie lgną do arystokracji.(…)
Pragnąc poniżyć pana brata
podochocony autokrata
zaczął podbijać mu bębenka
że jego żona z domu Pękal:
"Wiecie - Pękale herbu Walec".
Lecz Szmaciak tu nie pękał wcale (…)
Rzucił więc jakby od niechcenia,
że ziemiańskiego pochodzenia
i że dzieciństwo spędził w dworze…

Rurka, co dotąd fason trzymał
wybuchnął śmiechem, nie wytrzymał
i rzekł zjadliwie: "Czyż być może?
Odkąd to dworem jest chałupa?
Patrzcie go - Szmaciak herbu Dupa!"


„Naród, który zapomina o swojej przeszłości, nie ma żadnej przyszłości”
– obwieścił niedawno Jacek Kurski. Zaiste, Panie Jacku Kurski (choć owa sentencja, to zaledwie przerobiony „cytat” z Jana Pawła II), ale ów związek przyczynowo-skutkowy stosuję się także – bez żadnej wątpliwości – do poszczególnych rodzin, a nawet osób!

Ponad pół roku temu J. Kurski, który - jak powszechnie wiadomo - jest gorliwym i praktykującym katolikiem, doprowadził do publicznego zgorszenia niezliczonych rzesz katolików! A mianowicie – ponownie „przysięgał” przed Bogiem (ślubując: „miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci” - w zdrowiu i w chorobie etc.! - czyli jak za pierwszym razem; po wcześniejszym wyłudzeniu od Kościoła „unieważnienia” pierwszej swojej przysięgi (składanej także Bogu; choć nie jest tu do końca jasne, któremu właściwie Bogu?), pod groteskowym pretekstem „psychicznej niedojrzałości do małżeństwa”?! Skądinąd – ponieważ sądzę (i wielokrotnie to wykazywałem, w swojej publicystyce), że Kurski nigdy „nie wyrósł z piaskownicy” (i zapewne już nie wyrośnie, skoro nie udało mu się dotąd), ergo - jest osobnikiem niedojrzałym, pozbawionym zasad moralnych, więc możemy spodziewać się kolejnych „przysiąg” (że „aż do śmierci”; w zdrowiu i w chorobie i tak dalej); gdy Kościół ponownie da się na nabrać na jego obecną „psychiczną niedojrzałość do małżeństwa”..?! Bo dlaczegóż by nie..?! [Dodajmy, że skoro w tym zgorszeniu osobiście brał udział także sam Naczelnik Państwa, więc na podstawie tej okoliczności możemy sobie wyrobić opinię na temat i jego wiary i religijności…] Co gorsza – do tego publicznego zgorszenia dopuścił abp Marek Jędraszewski (biskup miejsca) – którego uznawałem (do tego momentu) za nadzieję polskiego Kościoła?! – zezwalając na ów gorszący „ślub” w… Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach! [A przecież nawet rozwodnikom, którzy złożyli ślub czystości (dopuszczający do Sakramentu), zaleca się przyjmowanie Komunii św. nie w swojej parafii, aby uniknąć publicznego zgorszenia! A cóż dopiero można powiedzieć o „osobie publicznej”, którą jest Kurski, a która zawiera – i to publicznie! - ponowny „ślub kościelny”; ostentacyjnie poniżający katolickie, Święte Sakramenty, i to za przyzwoleniem biskupa miejsca?!]

Muszę tu dodać – choć nie będę rozwijał tego tematu – że jeszcze nie tak bardzo dawno (bo zaledwie ok. 20 lat temu; gdy hierarchia jeszcze starała się szanować Doktrynę i Tradycję), do stwierdzenia nieważności przysięgi małżeńskiej wymagane były bardzo poważne przesłanki oraz zgodne orzeczenia co najmniej dwóch sądów biskupich, rozpoznających sprawę niezależnie od siebie! Wiem na temat owej procedury sporo, bo sam rozważałem taki pozew, w sprawie mojego ślubu z kobietą, która wykluczała (już przed ślubem, w co ja – niestety – nie uwierzyłem) posiadanie dzieci. To oznaczałoby – gdyby udowodniono tę odmowę posiadania dzieci przed dwoma sądami biskupimi – że do zawarcia małżeństwa przez nas nigdy nie doszło, ponieważ jej przysięga była od początku nieważna (bo fałszywa); skoro podczas ceremonii nowożeńcy odpowiadają (jednocześnie przysięgając) na pytanie: „Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?”! I to była przesłanka poważna (oraz kilka innych); w odróżnieniu od groteskowej przesłanki, o „psychicznej niedojrzałości do małżeństwa” (co zalatuje wręcz symonią!) – orzeczonej przez jeden jedyny sąd biskupi, jak obecnie – oznaczającej „worek bez dna”, prowadzący bezpośrednio do hańbienia i desakralizacji Świętego Sakramentu Małżeństwa! [Zauważmy, że nawet heretyk Henryk VIII, posługiwał się poważniejszymi pretekstami, starając się wywodzić je z Pisma św.]

                                                                   *******

Jak wiadomo – „Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy!” A wiemy także o Nim,  że – jak głosi inne porzekadło – „gdy Pan Bóg chce kogoś ukarać, wówczas odbiera mu rozum!”, co nieodmiennie skutkuje porzuceniem wszelkiego umiaru! I tak właśnie stało się w przypadku Jacka Kurskiego. Bowiem po tej „małżeńskiej” i „katolickiej” hucpie Kurskiego, w sieci (i nie tylko) aż zawrzało, w poszukiwaniu jego faktycznych – niezwykle solidnych, jak się okazało – korzeni!

Przejdźmy więc do owych wyśmienitych korzeni Jacka Kurskiego; do czego szczególnie – jak sądzę - uprawnia nas jego niegdysiejsze „tropienie” dziadka Donalda Tuska, który… „okazał się” być – jak kłamliwie głosił (w 2005 r.) Jacek Kurski – „ochotnikiem do Wehrmachtu”! [Tu dodam, że od pierwszej chwili uznałem tę enuncjację Kurskiego – posiadając poważny (i potwierdzony sukcesem; co łatwo sprawdzić w sieci) dorobek w prowadzeniu kampanii wyborczej, z którym Kurski nie jest w stanie nawet „ścigać się”! – za ewidentny sabotaż wyborczy (w sztabie kandydata L. Kaczyńskiego) i do dzisiaj tak uważam; ponieważ każdy podobny atak na protoplastów rywala, najbardziej szkodzi samemu… atakującemu! Skądinąd – Kurski został za te swoje ekscesy – w tym wypowiedź: „poważne źródła na Pomorzu mówią, że dziadek Tuska zgłosił się na ochotnika do Wehrmachtu" - wykluczony ze sztabu wyborczego L. Kaczyńskiego, a następnie z PiS-u!]

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale