Wczoraj w wiadomościach podano, że niektórych kierowców protestujących przeciwko zbyt wysokim cenom paliw wręczono mandaty za zbyt powolną jazdę. Kuriozum. Może by tak panowie z drogówki raczej zaczęli wręczać mandaty za zbyt wolą pracę przy budowie autostrad czy oddawaniu stadionów do użytku publicznego skoro tak się zacięli na powolnych?
Swoją drogą podobny przepis nie istnieje w kodeksie karnym. Owszem można kierowcę ukarać, ale za utrudnianie ruchu. No, ale czy możemy mówić o utrudnianiu ruchu w przypadki setek samochodów jadących z szybkością 30/h? Kto utrudnia? Ten kto jedzie przede mną czy może ja, a może ten co za mną?
Tyle razy słyszałem w telewizji słowa rzecznika policji „Panowie kierowcy! Noga z gazu!” Raz posłuchali i co robi nasza władza? A no, mandacik. Oj, nieładnie! Nie zarobiło się na foto radarach trzeba odbić sobie w inny sposób?
Na jakiej zasadzie policja karała mandatami owych kierowców nie wiadomo. Czy pan policjant wypatrywał marek samochodów. Co droższe do ukarania. Czy może wręcz przeciwnie wszystkie przywiezione z Niemiec, te kilkunastoletnie? Czy może szukał „prowodyrów”, a może posłusznych wykonawców?
Ceny benzyny w Polsce są horrendalnie wysokie. Truizmem jest, że są horrendalnie wysokie w stosunku do zarobków Polaków. Protest kierowców zauważony przez główne media nie zrobił jakoś wrażenia na członkach rządu, a przecież ceny paliw są istotnym składnikiem wszystkich towarów. W USA inwestorzy giełdowi zawsze pilnie przyglądają się branży transportowej. Jeżeli tutaj odnotowuje się wzrost to znaczy, że cała gospodarka mknie do przodu. Jeżeli dochody branży się kurczą oznacza to nadchodzące spowolnienie. Stąd też bierze się dbałość o niskie ceny paliw. A u nas łupi się kierowców w sposób niemiłosierny pozostawiając interesy takich świętych krów jak banki czy zagraniczne sieci handlowe w stanie nienaruszonym.


Komentarze
Pokaż komentarze