Mamy narodowy kłopot z Lechem Wałęsą. Czy jest to bohater walki z reżimem komunistycznym czy pospolity kapuś? Można być donosicielem. Niejeden tzw. porządny człowiek uległ presji psychicznej i podpisał współpracę z SB, a „smutni panowie” potrafili być bardzo przekonywujący. Jeśli jednak potwierdzi się fakt pobierania pieniędzy przez byłego prezydenta za donoszenie, co w kontekście słów żony Wałęsy o jego nadzwyczajnym szczęściu w grach liczbowych, to traci wszelki sens jakakolwiek obrona przywódcy Solidarności. Byli ludzie , którzy zostali kompletnie złamani jak np. słynny pisarz PRL-u Marek Hłasko. Jednak on od razu ostrzegł kolegów, żeby przy nim nie mówili zbyt wiele. Poprzez fakt ujawnienia współpracy wytrącił z ręki oficera prowadzącego podstawowe narzędzie. Przestał być „tajnym” współpracownikiem.
Drugi zastanawiający fakt w życiu byłego prezydenta to słynny skok przez płot. Jeżeli Wałęsa chciałby oczyścić się z zarzutu przywiezienia na strajk słynną już motorówką to przecież można to zrobić w prosty sposób . Zapraszamy telewizję, a oni są zawsze chętni do wszelkiego rodzaju sensacji, wskazujemy miejsce skoku, nie staramy się namawiać leciwego przecież już mędrca Europy do skoku mógłby sobie coś zrobić. Bierzemy przeciętnego chłopaka po zawodówce, wzrostu i tuszy Wałęsy z lat 80 tych i niech próbuje skoku.
Trudno uniknąć stanu przygnębienia jeśli takie fakty wychodzą na światło dzienne. Pamiętam początek lat dziewięćdziesiątych. Jeździło się wtedy na zachód za chlebem. Wszędzie, czy to w Norwegii ,czy w Grecji , czy w Niemczech magiczne słowa „Walesa good” otwierały serca obywateli państw zachodnich. Zawsze można było wtedy liczyć na pomoc w znalezieniu pracy. Klimat dla Polaków był niezwykle przychylny. Praca, a w przerwach darmowe posiłki i rozmowy w trakcie, których wymienialiśmy poglądy. To były czasy.
Przez te dwadzieścia kilka lat jakże wątpliwej wolności ujawniano tyle faktów współpracy z policją polityczną jaka faktycznie była SB, że aż dziwne, że tak doskonale zorganizowany reżim poległ w latach osiemdziesiątych.
Skala donosicielstwa za komuny była przerażająca. Pozyskiwano źródła informacji gdzie tylko się dało. Szczególnie narażeni na tego rodzaju propozycje byli ludzie, którzy starali się swój sprzeciw wprowadzić w czyn. Nie był od tego wolny także Kościół. O skali determinacji w rozpracowywaniu wrogich sił świadczą losy Tomasza Turowskiego, który inwigilował środowiska watykańskie i wywiązywał się z tego zadania perfekcyjnie. Czego jak czego, ale inteligencji ubekom nie można było odmówić. Jak pokazują czasy współczesne umieli wybierać osoby ambitne, przebojowe, żądne sukcesu i sprawnie realizujące postawione zadania. Dowodzi tego fakt nieustannej obecności TW
w życiu publicznym i finansowym naszej ojczyzny.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)