Nasz Dziennik podaje, że ktoś uruchamiał telefon Lecha Kaczyńskiego tuż po katastrofie. Telefon był uruchamiany jeszcze kilkukrotnie w dniach 10 i 11 kwietnia. O ile rosyjskie służby wykazały w tych dniach swój profesjonalizm o tyle bierność polskich oficerów BOR-u delikatnie mówiąc nie przynosi chwały państwu polskiemu.
Nie wnikając w kwestie prawdopodobieństwa zamachu trzeba przyznać, że Rosjanie od pierwszych chwil po katastrofie mieli dostęp do wielu cennych informacji. W związku z tym nadal pozostaje otwartym pytanie dlaczego polskie służby nie zabezpieczyły telefonów komórkowych, laptopów, tabletów najważniejszych osób w kraju łącznie z najwyższym dowództwem wojskowym.
Jednak jeżeli hipoteza zamachu jest prawdziwa to rozczarowanie oficerów KGB po przejrzeniu połączeń musiało być ogromne, bowiem Jarosław Kaczyński na pewno rozmawiał ze swoim bratem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)