59
BLOG
Zwierzęca tęsknota za PiS-em.
Jedni krzyczą: umarł król, niech żyje król! Drudzy zacierają ręce na myśl, że w prezydenckim fotelu W-wy zasiądzie HGW i do władzy wrócą uczesani blondyni Piskorskiego. Inni pakują bagaże, bo wiatr historii będzie wiał tej zimy w stolicy z wyjątkową siłą.Ja zaś już zaczynam odczuwać zwierzęcą tęsknotę z PiS. I wcale nie dlatego, że wybory przegrał K. Marcinkiewicz zwany przez dzieci sąsiada ‘Plastusiem’. W istocie, jest (był? będzie?) politykiem popularnym, praktycznym, „królem marketingu politycznego”, jak nazwał go ktoś, kto o marketingu wie tyle, że to słowo z angielskiego. Nie o niego mi chodzi. Życzę mu najlepszego. Z prezydenturą Gorzowa na czele.Żal mi czegoś z gruntu bardziej zasadniczego. Pewnej, że tak to ujmę ‘formacji patriotyczno-estetycznej’, która rozkwitła w Warszawie po 2002 roku i która teraz musi zniknąć, bo do władzy dochodzą liberałowie.Cóż oni wiedzą o historii miasta? Czy oni w ogóle czują Warszawę? Lech Kaczyński był specem od patriotycznych imprez i symboli. Kolejne rocznice powstania (może poza tą pierwszą, z początku kadencji) były obchodzone wyjątkowo podniośle i uroczyście. Mniej liczyły drogi i mosty. Bardziej fanfary i szeregi artystów na Placu Powstańców. Powiewające sztandary i megawaty uroczystych pieśni.To dzięki Lechowi Kaczyńskiemu wybudowano Muzeum Powstania Warszawskiego. To dzięki niemu wznoszono pomniki. To echem jego rządów była owa pamiętna strzelanina z tysiącem aktorów i statystów, która wstrząsnęła miastem latem tego roku. To dzięki niemu w końcu, prezydent-dyktator Azerbejdżanu Ilham Alijew wmurował w ścianę Muzeum Powstania płytę upamiętniającą bohaterskich Azerów, którzy walczyli Warszawie latem 1944 roku (choć istotnie, małym zgrzytem jest, że po stronie Niemców).Więc ja już dziś zaczynam tęsknić za tym podniosłym klimatem.Jakoś nie chce mi się wierzyć, że korpulentna Pani Hania będzie umiała pociągnąć ten teatr.„Faszyzm” – dyskutuje ze mną sąsiad, ten od dzieci mówiących o Marcinkiewiczu ‘Plastuś’ – „..norymberska wersja patriotyzmu.”Ja zaś mówię mu, że jest debilem. Naród, jak nic nie ma, potrzebuje wzniosłości. No i nie wszyscy jeszcze aktorzy i pieśniarze wybyli „na zmywak” do Londynu. Można ich więc użyć w szlachetnych celach. I dać zarobić przy okazji. Jak to było? „Panem et circenses”?HGW będzie się musiała postarać. Pewnie też niewiele zrobi konstruktywnego. Czy pomyśli jednak o igrzyskach? Jeśli nie to: o… o… rękę podnoszę. I z przyjemnością podpowiem co trzeba.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)