50
BLOG
Króla sobie życzmy... na Święta i w Nowym!
Za rzadko chwalę się światu, że jestem szczerym monarchistą. Podobnie jak Artur Górski z PiS, który przez lata prowadził kultową rubryczkę monarchistów na ostatniej kolumnie „Najwyższego Czasu!”, a ostatnio z braku sukcesów publicystycznych wkroczył do parlamentu. Co prawda wkroczył jakiś czas temu, ale głośno jest o nim dopiero w ostatnich dniach, kiedy był jednym (jedynym?) z inicjatorów projektu podjęcia przez Sejm IV RP uchwały o nadaniu Chrystusowi tytułu „Jezusa Króla Polski”.Brawo! Kilku odważnych facetów z PiS, LPR i PSL podpisało się pod inicjatywą i projekt trafił do rąk Marszałka Sejmu Marka Jurka. I tu konsternacja. Po pierwsze: Marek Jurek nie podskoczył z zachwytu. Po wtóre: zaprotestowali biskupi, i to nie tylko „rewizjoniści”, jak Tadeusz Pieronek, ale i nasi, jak wsławiony incydentem charkowskim biskup Leszek Sławoj Głódź.Oto wydarzyła się sytuacja niebywała, zamiast entuzjastycznie poprzeć inicjatywę, biskupi zagonili posłów do modlitwy i pokuty! Próbuję sobie wyczytać oczami wyobraźni, co może sobie czuć w swoim otłuszczonym monarchistycznym serduszku poseł Artur Górski? To, że nagle jakoś tak samotnie i bez sojuszników – to jedno. Ale ważniejsze drugie. Zapewne pan Artur, sfrustrowany po latach nieskutecznej walki o restytucję monarchii w RP, wpadł na swój genialny pomysł ukoronowania Chrystusa nieco na zasadzie mniejszego zła.Skoro nie mamy szans na króla z krwi i kości, uczyńmy nim Chrystusa. Postać wszakże mało kontrowersyjna, w kraju bezdyskusyjnie popularna, no i w oczywisty sposób święta. Któż się do pomysłu nie dołączy? A jednak. Jednak panie Arturze lekko Pan przegiął, czemu dali wyraz biskupi. Mniejsza, że zakpił Pan sobie nieco z uczuć (jak niżej podpisany) wierzących. Mniejsza, że nie spytał Pan o zdanie jakiegoś żyjącego rzecznika Pana na Niebiesiech (pewnie tak było).Najważniejsze, że skompromitował Pan idee monarchiczne. Otóż – jak Panu zapewne wiadomo – mamy legalnych pretendentów do tronu polskiego. Konstytucja 3 Maja dała takie prawo Wettynom. Konstytucja – jak wiemy wszyscy – obalona została siłą. Nikt tytułu więc Wettynom nie odebrał, a jeden rzut oka w Internet wykaże, że ciągle oczekują na swoja krakowską intronizację. Rozumiem pańskie chłopięce rozżalenie i gorycz niespełnienia. Życzę więc Panu więcej siły! Niech Pan pomyśli przez chwilę o zbliżającym się świcie monarchii w RP. Inną drogą nie dołączymy do szczęśliwych królestw Europy: Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Belgii, Holandii, Luksemburga, Szwecji, Danii, Norwegii etc. Zastępcze pomysły na nic się nie zdadzą. A swoją drogą wyobraża Pan sobie, żeby Królowa Elżbieta powiedziała do swojego sekretarza prasowego: „…jeszcze jedno pytanie, ale nie od tej małpy w czerwonym?”, albo „spieprzaj dziadu” do żula na ulicy? I tu możemy sobie podać dłoń.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)