Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
68
BLOG

Czarni Piotrusiowie (Staszek i Sławek) dwaj...

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 7

Stanisław Wielgus i Sławomir Skrzypek, Dwa najgorętsze nazwiska i dwie lawiny krytyki. Jeden dostaje obuchem po głowie za to co zrobił, drugi za to czego jeszcze nie zrobił. A może odwrotnie?  

Pierwszy – zdaniem krytyków – wywołał najcięższy od dziesięcioleci kryzys w polskim kościele, bo nie złożył samokrytyki, gdy Gazeta Polska wyciągnęła na światło dzienne fakt jego wieloletniego wysługiwania się komunistom, drugi – zdaniem profesury (i opozycji) wywołał skandal decydując się na przyjęcie propozycji prezesury NBP bez odpowiedniego przygotowania naukowego. 

Gdyby zsumować cały gwar krytyki, w magiczny sposób przełożyć inwektywy na kilogramy i obarczyć nimi Polskę, można by mieć wrażenie, że pod ich ciężarem Ojczyzna zmierza w otchłań. Arcybiskup Wielgus wyrwie ostatecznie naród ze słodkiej symbiozy, w jakiej ów naiwnie żył od lat tysiąca z Kościołem. A prezes Skrzypek zafunduje złotówce jakąś karkołomną wyprawę w inflacyjne przepaści, czego skutkiem będą łapcie z łyka i lniane portki dla całego narodu. I to na kartki… 

O pierwszym już pisałem. O drugim jeszcze nie.  

Paweł Wroński na swoim blogu przyrównał Sławomira Skrzypka do leninowskiej kucharki (swoją drogą, Pawle, przyjacielu, czy tobie się wszystko musi kojarzyć z Leninem?). Metafora przepiękna, ale nie trafiona. Sławomir Skrzypek grzeszy tylko tym, że nie jest autorem (jak mu to trafnie wypomina Leszek Balcerowicz) publikacji naukowych z dziedziny makro-ekonomii. Poza tym, ma dość szerokie doświadczenie w działalności publicznej, menedżerskiej, kontrolnej i wielu innych. Do żadnej partii (z PIS na czele) nie należy, a jego lojalność wobec Lecha Kaczyńskiego grzechem nie jest (lojalność z samej swojej istoty grzechem nie jest).  

Opozycja twierdzi, że prezesem NBP powinien być profesor.  Może byłoby i dobrze, ale profesura nie jest dostatecznym tytułem do służby publicznej (np. Stanisław Wielgus jest profesorem). Ktoś na jednym z blogów zauważył, że niekiedy lepszym tytułem jest charakter, poczucie odpowiedzialności, niezależność. Wszystko można powiedzieć o Skrzypku poza tym, że jest nieodpowiedzialny, niepoważny i giętki. To, że nie napisał jeszcze prac z dziedziny makro-ekonomii go nie dyskredytuje. Mam nadzieję, że jeszcze napisze, podobnie jak nie mam wątpliwości, że nie wepchnie nas w przepaść kryzysu.  Jakoś mam do niego zaufanie, a upewnia mnie w tym historia Polski, dla której tak często mężami opatrznościowymi byli faceci bez profesury… Ba, ledwie z, albo.. bez matury. 

O Stanisławie Wielgusie wiemy już niemal wszytko. Nie jest to osoba o pierwszej świeżości lustracyjnej. Na dodatek kręciła bez sensu w sprawie swojej lustracji, nie potrafiła na czas wyjaśnić, przeprosić, ugiąć się pod pręgierzem prawicowych publicystów kilku znakomitych tytułów (nie wszystkich, np. powyższy prawicowy tytuł pod pręgierzem nie stawiał). Mimo dramatycznych wezwań prasy springerowskiej do „zatrzymania ingresu” nie doszło, ani nie dojdzie i przyjdzie nam żyć z arcybiskupem „współpracownikiem SB”.

Czym będzie to życie? Pasmem udręki? Asumptem do transferu do innego kościoła? A może pokutą?  Czytam Luigiego Accattoli w Rzeczypospolitej i znajduję w nim potwierdzenie swoich intuicji. Może Benedykt „…nie pomimo to, a właśnie dlatego” nominował Stanisława Wielgusa na metropolitę? Może czegoś chciał nas przez to nauczyć? Czego? Może chciał nas ludzi „wniebowziętych” sprowadzić na ziemię? Wskazać, że podział świata na „nas” i „onych” jest już nie aktualny? Napomnieć, że zajadłość, zawziętość, zaperzenie są już ‘passe’, że toniemy w tym szaleństwie rozliczeń? A tak naprawdę naszą mądrością powinno być nauczenie się jak żyć z ludźmi którzy wychodzą (nieporadnie jak Wielgus) z grzechu? Że powinniśmy przewartościować rzeczywistość?  

Nie wiem. Nie chce mi się wierzyć w brak wiedzy Watykanu. Nie miałem złudzeń, że płynące z Warszawy napomnienia nie poruszą Stolicy Piotrowej.  Musimy nauczyć się z tym żyć. Odbyć tę wielgusową pokutę i znaleźć w sobie zaufanie do Skrzypka. Nie wszystko wszakże między ludźmi jest łatwe.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka