Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
51
BLOG

Czy Sikorski nadaje się na lidera nowego POPiS- u?

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 11

Tuż po wczorajszym wpisie na blog spotkałem się ze starym przyjacielem (ładna karta w opozycji, Ruch Młodej Polski, Paryż, etc). Rzecz jasna gadaliśmy o dymisji  Sikorskiego i w czasie tej improwizowanej, gorącej dyskusji złapałem go (i siebie) na myśli, że tak jak niegdyś zwykliśmy mówić, że równie nam blisko do PiS-u i PO, tak dziś powtarzamy, że do obu partii równie nam daleko. Czy to kwestia czysto językowa? Czy może czytelnymi zgłoskami przemawia podświadomość? Otóż chyba nie.

Ów zwiększający się nie tylko w sensie lingwistycznym dystans do poczynań obu partii jest oczywiście echem odchodzenia obu ośrodków politycznych od czegoś, co nazywam ideałem „popisowym”, czyli zrównoważonej formacji politycznej (koalicji partyjnej, albo nie), w której przeciwwagą dla idei patriotycznej byłaby wizja nowoczesnej gospodarki rynkowej, przeciwwagą do niezbędnych rozliczeń z przeszłością - śmiała wizja reformy strukturalnej państwa, przeciwwagą dla profesjonalnej formacji służby publicznej -wolnościowa formacja społeczna i gospodarcza… etc.

Mam wrażenie, że wielu popleczników obu partii chciało takiej właśnie polskiej polityki, takiej Polski, a niemożność sklejenia koalicji spowodowała (i ciągle powoduje) coraz mocniej narastające rozczarowanie. A może i nostalgię?

Napisałem wczoraj o „salonie odrzuconych”. Rzecz wzbudziła sporo nieporozumień (nie chodziło mi rzecz jasna tylko o ludzi, którzy nie mieszczą się w układzie rządzącym) i kilka kontrowersji.

Jeden z komentujących napisał : „nowa partia Rokity, Marcinkiewicza (a teraz Sikorskiego) jest fantomem przejawem myślenia życzeniowego kilku publicystów, którzy wstydzą się przyznać, że popierają PO, więc chcieliby mieć czyste sumienie opowiadając się za nowym, starym ‘popisem’. Ja osobiście nie mogę sobie wyobrazić takiej partii, bo Rokita jest leniem, Marcinkiewicz boi się zaryzykować, a Sikorski po założeniu takiego niewypału miałby mniejsze szanse w wyborach prezydenckich."

Pragnę przypomnieć, że z takich właśnie odrzuconych narodziła się Platforma Obywatelska, którą na początku też traktowano jako efemerydę. Nowy (alternatywny) POPiS miałby szanse nie tylko idealnie wkomponować się we wspomnianą wyżej falę nostalgii za ideą zrównoważonej formacji prawicy, ale mógłby również szybko wzbogacić się na erozji trzymanych na razie (z braku alternatywy) żelazną ręką przez Tuska i Kaczyńskiego klubów parlamentarnych.

Mój polemista napisał, że Rokita jest leniem. Marcinkiewicz tchórzem, a Sikorski straciłby szanse w wyborach prezydenckich. Błąd za błędem. Ani Rokita nie jest leniem, ani Marcinkiewicz tchórzem, a Sikorski powinien wiedzieć, że jeśli kandydat na prezydenta nie ma zaplecza partyjnego, to przegrywa (a co miałoby być jego zapleczem, PiS?).

Czy Panowie nadają się na liderów? Kto miałby do nich dołączyć? Jak oceniamy ich potencjalny elektorat? To już pytania do blogowiczów. Podyskutujmy. Czekam uważnie na głosy w dyskusji.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka