Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
139
BLOG

Kurs na pornografię. A kiedy lustracja?

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 52

Zastanawiałem się, kto będzie następny. Po wykształciuchach, prawnikach, lekarzach i dziennikarzach PiS wziął się za bary z erotomanami. Tylko bić brawo. A co tam? Dlaczego ma im być łatwo w IV RP.

Przepisy jeszcze nie zostały uchwalone, ale z pewnością będą, bo w tej kwestii koalicja jest wyjątkowo zgodna. O stosunku LPR do erotyki wiemy niemal wszystko. Seks małżeński i tylko w celach prokreacyjnych. Wymiar estetyczny erosa dla LPR – o czym świadczy przyjęcie na listy wyborcze tej partii posłanki Sobeckiej – nie istnieje. PiS jest od koalicjanta pewnie – tu dają do myślenia nie całkiem zgodne z kanonem biografie niektórych liderów – nieco na lewo.

Odrobinę zastanawia postawa Samoobrony. Skąd ta nagła zmiana kursu tej wyjątkowo dotąd jurnej partii? Czyżby kierownictwo uznało, że afery rozporkowe biorą się z obcowania z pornografią? To już nie ma znaczenia.

Znaczenie za to będzie miało nowe prawo. Oto pornografia ma być karana nawet więzieniem. Nie tylko jej dystrybucja, ale i samo posiadanie. W formie druku, oraz w komputerze. Policja ma zresztą w związku z tym otrzymać specjalnie uprawnienia do śledzenia poczynań internautów. Kto szuka w necie gołych panienek, zostanie natychmiast wyłowiony, pojmany i osądzony, najlepiej w przyspieszonej, 24 – godzinnej procedurze.

Fajnie. Znając obyczaje panujące w polskich biurach, więzienia szybko zaczną pękać (o ile jeszcze nie pękają) w szwach. Do karceru pełnych bandziorów, złodziei i morderców zaczną trafiać pryszczaci licealiści i kanceliści, starsi panowie i znudzeni życiem biznesmeni. Populacja więźniów nie tylko się zwielokrotni, ale i demokratycznie wyrówna. Dotąd trafiał za kraty tylko półświatek. Wreszcie pojawia się szansa, że trafi świat cały.

I policja zajmie się wreszcie czymś sensownym, a przede wszystkim ciekawym. Jeśli dotąd nie potrafiła poradzić sobie z pornografią w sklepach spożywczych i na stacjach benzynowych, teraz będzie miała szanse wykazać się nalotami na prywatne mieszkania.

Kilka spraw mnie martwi. Co się stanie z posługującą się tematyka erotyczną sztuką? Czy te wszystkie pełne scen greckie amfory, rzeźby faunów, boginek, posługująca się erotyczną dosłownością szuka staroindyjska, malarstwo i (uchodząca dotąd za artystyczną) fotografia – czy wszystko to zostanie spalone, czy może skonfiskowane? A jeśli, to gdzie to wszystko przechowywać? Toż to będą istne muzea!

Pewien problem będą mieli również lekarze kilku specjalności posługujący się tzw. pornografią w celach terapeutycznych. Może by jednak w ustawie zostawić jakąś furtkę dla pornografii na receptę? Nie? Rozumiem, nazbyt popularne specjalizacje i rzesze pacjentów mogłyby zrujnować narodową służbę zdrowia.

No i podziemie na koniec. Bo co zakazane, to natychmiast wypływa w podziemiu. Kiedyś już takie podziemie było, na szczęście komuniści (prócz Gomułki) nie traktowali sprawy całkiem poważnie.

No i kwestia całkiem jakby przemilczana. Pornograficzna lustracja. Bowiem, jeśli pornografia jest społecznym złem (a zło jak wiadomo nie ewoluuje w czasie), jeśli podejmujemy z nią konsekwentną walkę, to dlaczego mielibyśmy zapomnieć o grzechach z przeszłości? Nie, żeby od razu karać. Myślę bardziej o skorzystaniu z doświadczeń z lustracją dziennikarzy. Stworzyć wzór deklaracji i rozesłać do przedstawicieli zawodów społecznego zaufania. Niech się opowiedzą: co, kiedy, jakie tytuły, portale, ile razy. A potem powołać pion weryfikacji i sprawdzać, sprawdzać, sprawdzać.

A jak ktoś wstydliwą prawdę ukrył, albo niecnie skłamał, to z zawodu… na bruk…. A recydywistów za kraty. I będzie w Polsce lepiej.

Swoją drogą żałuję, że koalicjanci nie skupili się po prostu na tym, jak pornografię usunąć ze sklepów i stacji benzynowych. Może to by się to udało. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (52)

Inne tematy w dziale Polityka