Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
126
BLOG

Przekleństwo telewizji cz.III

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 8

Czy telewizji, lub innemu medium, można przypisać atrybut zła? Zła, czyli szkodliwości, szkodzenia, dewastowania ludzkich umysłów, społecznej moralności etc. Czy telewizja ma w sobie negatywna immanencję? O tym, w ostatniej cześci eseju.

Co nam jeszcze zostało? Zło. Zło, które rzekomo kreuje telewizja. Które przemyca do naszego życia w postaci jakiś niepowstrzymanych i nieskończonych  fal agresji, brutalności, co staje się pożywką dla naszych dzieci, i przez co stają się gorsze od swoich poprzedników, a jeśli nie gorsze, to przynajmniej napiętnowane jak złym stygmatem -  agresją.

Nie można dyskutować z faktami. Jest w telewizji agresja. Ale czy jest jej istotnie więcej, niż w innych rewirach rzeczywistości? Czy nie występuje przypadkiem w takich samych proporcjach co w życiu, w literaturze, kinie? A może te proporcje przemawiają na korzyść telewizji? Czyli jest jej mniej, niż chcielibyśmy widzieć? Przeprowadźmy pewien eksperyment intelektualny. Zastanówmy się, czy nasz dzisiejszy świat jest gorszy od tych poprzednich, z czasów Aleksandra, Czyngiza Chana, i historycznie dużo bliżej, z czasów Hitlera i Mussoliniego, Stalina  i grupy „Bader Meinhoff”, o których trudno powiedzieć, że byli dziećmi telewizji. Trzeźwy osąd podpowiada, że tamta, i wcześniejsze, historyczna rzeczywistość była dostatecznie brutalna i agresywna bez telewizji. Dziś mamy rzeczywistość końca XX i początku XXI wieku. Zdominowaną przez telewizję. Ale czy brutalniejszą? Może nie? Na pewno nie. Zatem, może nie do końca telewizja jest nośnikiem agresji, może nie do końca telewizja kreuje brutalność świata, bo gdyby tak było, to nasze współczesne czasy musiały by być jeszcze gorsze, niż czasy przeszłe, istne horrendum, świat w cieniu „omnia bella erga omnes”.

Nie bez pewnej satysfakcji należy zauważyć tu, że nasze czasy nie są domeną „wszelkiej wojny wszystkich ze wszystkimi”, że żyjemy lepiej, bezpieczniej i spokojniej, niż przed wiekami. Jeśli czegoś się boimy, tu nad Wisłą, to nie tego, że ktoś nagle przyjdzie „podpalić nasz dom…”, ale, że coś się wydarzy na łączach i zgaśnie telewizor, albo wody zabraknie, albo sklep zamkną o niewłaściwej godzinie, takie są nasze współczesne strachy i nasze problemy.

Wracając do zła. Jest go dostatecznie dużo w świecie. Nie mam  wątpliwości, że zachowuje pełną suwerenność od mediów, choć próbuje się do nich wepchnąć. Im szerszy obraz, im większe możliwości, tym intensywniej się wpycha. Tym bardziej próbuje dać o sobie znać. Ale taka natura zła, taka natura szatana. To żaden większy wynalazek współczesności. Tak jest od stuleci, a pewnie dłużej. Zło próbuje zatem się przebić do powszechnej wiedzy. Intensywnie i bojowo. Statystycznie i bezskutecznie. Bo przeciwko niemu stoi dobro. Na podobnych pozycjach. Bynajmniej nie uprzywilejowane. Ma te same szanse. A może większe, bo jest przecież jaśniejsze. Lepsze. Oczywistsze. Tak więc w telewizji, jak wcześniej w dramacie greckim, w średniowiecznych poematach, u Szekspira, i jeszcze później, w  literaturze romantyzmu, pozytywizmu,  zła jest tyle, ile chcą autorzy. A nawet jeśli chcieliby inaczej, zło się nie namnaża; nie ma takiej skłonności, jest go tyle, ile mieści się w rzeczywistości, ile przebija się przez okna poznania, ani mniej, ani więcej. Jak to bywa od stuleci w każdym z kolejnych „theatrum mundi” – teatrach rzeczywistości. Bo jest telewizja niczym innym, tylko współczesnym „theatrum mundi”; odbija rzeczywistość w jej proporcjach i  subtelnościach, w odpowiedniej akcentacji dobra i zła, w sile i słabościach, dniu współczesnym, przeszłym i przyszłym. Czy przez to mamy ją nienawidzić, kochać, lub nią gardzić? To lustro, nic więcej. Lustro tylko.  

I na dodatek lustro wpisane głęboko w sens współczesnego porządku, także prawnego. Telewizja, jak żadne inne medium jest wpleciona w system ograniczeń instytucjonalnych i prawnych. Jest strzeżona nie tylko przez dość szczegółowo rozpisane prawo, ale i instytucje powołane do jej kontroli. W Polsce to Krajowa rada Radiofonii i Telewizji. Czy jest dostatecznie skuteczna, to inna historia. Ważne jest, że istnieje i realizuje rozbudowane kompetencje. Ani rynek prasowy, ani książkowy, ani sfera dystrybucji filmu, a  tym bardziej Internetu takich ograniczeń nie posiada. Jest jeszcze jeden, nie do końca uświadamiany przez krytyków telewizji mechanizm; samokontrola, i to nie ta, która wynika z obaw nadawcy przed egzekucją prawa (ta zasada również działa, a jakże), ale potrzeba dostosowywania treści do przeciętnego gustu i „norm”  odbiorcy. To nic innego jak działanie w obszarze tzw. „mainstream”; nadawca, by zapewnić odbiór przekazu przez średniego odbiorcę, obcina ekstrema; doskonale wiedząc, że zawężą one krąg odbiorców; mam tu na myśli zarówno ekstrema obyczajowe, estetyczne, jak i moralne. Nazbyt ostentacyjne łamanie tabu powoduje, że krąg odbiorców przekazu kurczy się do grupy tylko tych, którzy tego potrzebują. 

Telewizja. Kochać ją, czy nienawidzić? A może odejść o krok, i patrzeć na nią z perspektywy „szkiełka i oka”? Czy ma w sobie jakąś immanencję? Czy jest wrogiem człowieczeństwa? Czy Pan Bóg, w swojej nieskończonej mądrości, winien zamknąć jej czeluść przed ludzkim poznaniem, przed ludzką wiedzą? Czy bardziej buduje przestrzeń dla zła, czy dla dobra? Jest w niej przecież obecne jedno i drugie; zło równoważy dobro i odwrotnie. Nie ma dominanty. I nie ma prostego „iunctim” między złem i wolnością. W jej szerokiej przestrzeni jest miejsce na wszelkie odcienie życia. Może po prostu wypada dbać, by dobra było więcej i byśmy umieli dostrzegać dobro, tam, gdzie stereotypy myślowe nie pozwalają go dostrzegać?

Drobny przykład; oto miesiąc temu, w czasie debaty o mediach podczas Kongresu Obywatelskiego, starsza, podająca się za prawnika kobieta dziękowała telewizji, że przyjęła na siebie rolę edukowania społeczeństwa w dziedzinie prawa. Gdzieś tam dostrzegła, że w czasach, gdy główny ciężar komunikowania wzięły na siebie media, telewizja potrafi uczyć czym jest prawo, sprawiedliwość i jakie są skutki odstępstw. Czy ta edukacja jest zawsze prostą dydaktyką? Ano nie, kreowanie tych postaw odbywa się zazwyczaj na marginesie, w podteście, przy okazji; przez cichy, ale stanowczy ton przekazów w nieskończonej ilości widowisk publicystycznych, magazynów reporterskich, interwencyjnych, a nawet w fabule… I tak można widzieć telewizję. W kolejnych filmach z Brucem Willysem dostrzegać coś ponad propagowanie agresji i kultu przemocy. Cóż to jest to: „coś ponad”?  Potwierdzenie elementarnych prawideł moralnych? Podstawowych zasad? Ta odrobina dobrej satysfakcji, kiedy w finalnej scenie wygrywa prawo i sprawiedliwość.? Jakoś łatwiej po takim finale żyć. Lepiej się stąpa po ziemi, jak niegdyś, przed laty, gdy wychodziło się z kina z westernów z udziałem Johna Wayne’a.             

Czy Bóg, gdyby raz jeszcze stwarzał świat, zechciałby stworzyć telewizję? A może samo stawianie takiego pytania jest absurdalne? Czy telewizja powinna w swojej istocie być przedmiotem refleksji twórczej Pana Boga? Nie wiem. Równie dobrze można by zapytać, czy Pan Bóg powinien autoryzować stworzenie komputera, telefonii komórkowej, lap - topa? Czy to aby nie przejaw jakiejś sardonicznej herezji; pytać Boga, czy w jego planie stworzenia mieści się taki, nie inny detal, maszyna, instrument poznania, drobiazg rzeczywistości? Czy aby nie powinniśmy zostawić Bogu spraw wyższych, tego, co najważniejsze, twórczego osądu  nad naszą chromą naturą, naszą do cna skłóconą ludzką tożsamością? Czy aby, nie przerzucamy na przedmioty (bo telewizja jest przedmiotem), naszej odpowiedzialności, naszej winy?

Czy w ten sposób nie idziemy na skróty i nie próbujemy się uwolnić od problemów, które dotyczyć winny nas samych i nikogo innego? I czy zło, największe z zagrożeń, nie jest tylko i wyłącznie kwestią wnętrza człowieka,  a nie tego, co pośrednio niesie przekaz literatury, kina, telewizji? Zawsze powiem – nie wiem. Nie znam odpowiedzi na większość z tych pytań. Ale – po wszystkim, co tu napisałem – jedną mam pewność. Wychowajmy lepszego człowieka, a będziemy mieli lepszą telewizję.   

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka