Kilkanaście minut temu agencje podały, że Muammar al – Kadafi, przywódca Wielkiej Socjalistycznej Libijskiej Dżamahiriji został w ciężkim stanie przewieziony do szpitala w Trypolisie. Jest to prawdopodobnie skutek rozległego wylewu krwi do mózgu. Komunikaty są oszczędne i nie up-date’owane co kilkanaście minut. Przynajmniej poza terenem Libii.
Czemu o tym piszę. Bo kilka dni temu wróciłem z wyprawy do Libii. To zresztą główna przyczyna chwilowego osłabienia mojej aktywności na blogach.Do Libii przyciągnął mnie oczywiście nie Kadafi, ale Sahara, a właściwie jej najpiękniejszy skrawek – Ubari, niekończące się morze piaskowych wydm. O Saharze napiszę kiedyś indziej i mniej zdawkowo. Teraz kilka słów o Kadafim.
Postać w istocie nie tuzinkowa. Syn Beduina, o którym niegdyś Ronald Reagan powiedział, że jest najniebezpieczniejszym człowiekiem świata. Wszelkie zresztą opinie na jego temat są biegunowo różne. O ile w sąsiednich krajach arabskich ludzie słysząc o Kadafim pukają się w czoło, o tyle w Libii uchodzi nie tylko za wzór wszelkich cnót, ale na dodatek za człowieka świętego i czołowego intelektualistę świata. To ostatnie za sprawą „Zielonej książeczki”, która statuuje trzecią – zdaniem autora – teorię uniwersalną; a więc ostateczne rozwiązanie problemów ustrojowych, religijnych, ekonomicznych i społecznych – przynajmniej dla świata arabskiego.
W istocie jest zbiorem banalnych i pisanych drętwym językiem mądrości w stylu: „zarówno kobieta, jak i mężczyzna są istotami ludzkimi”, bądź „widowiska sportowe, w których szczupłe grono sportowców jest obserwowane przez tłumy, są niezgodne z naturą nowoczesnych społeczeństw”. W związku z tym ostatnim odkryciem przez wiele lat w Libii zakazana była piłka nożna. Sytuacja zmieniła się przed kilku laty, kiedy piłkarzem został syn Kadafiego.
Muammar al – Kadafi był jednym z najmłodszych dyktatorów świata. Władzę przejął w 1969 roku w wieku zaledwie 27 lat. Przygotowany przez grono oficerów zamach stanu był w przekonaniu fachowców robotą perfekcyjną. Król Idris bawił zagranicą. Dowódcy armii na jakimś konwentyklu, a członkowie rządu oglądali właśnie koncert wielkiego egipskiego pieśniarza ‘na żywo’. Zanim Libia się spostrzegła miała rządzącą krajem Radę Rewolucyjną, postradała zaś wolną prasę, związki zawodowe, partie polityczne i parlament.
W 1973 roku Kadafi znacjonalizował libijski przemysł wydobywczy gazu i ropy naftowej. Potem był flirt z sowietami i wspieranie hojną ręką OWP. Zamachy terrorystyczne na uchodźców libijskich w Rzymie i Londynie. Atak na pełną Amerykańskich żołnierzy dyskotekę w Berlinie i zamach na samolot Pan Am nad Lockerbie.Amerykanie zbombardowali Kadafiego, ale w ataku na jego rezydencję zginęła tylko jego adoptowana córka. Oczywiście nikt w Libii do dziś nie wie jaka była przyczyna nalotu. Libijczycy wciąż myślą o Kadafim jako o niewinnej ofierze amerykańskiego terroryzmu, co tylko dodaje mu stygmatów świętego.
Libia to piękny i biedny kraj. Zniszczony włoską okupacją i represyjnym systemem Kadafiego (przez wiele lat notowano w Libii największy odsetek przetrzymywanych w więzieniach per capita). Zniszczony potwornie kosztownymi eksperymentami ekonomicznymi, jak budowanie setek kilometrów podziemnych rzek, które ciągnąc wodę z wielkich jezior ukrytych setki metrów pod piaskami Sahary, miały nawodnić suche regiony środka kraju. Zniszczony na koniec bezwolnością zastraszonych przez represyjny system ludzi.
Przez kilka dni próbowałem w sklepach kupić coś libijskiego. Prócz tuareskiego rękodzieła udało mi się kupić jakieś zioła i kilka garncarskich skorupek. W Libii nawet napoje gazowane kupuje się z nalepkami tunezyjskimi. A cała reszta jest za ropę i gaz od reszty świata.Kadafi w szpitalu. Czy Libia świętuje? Pewnie nie. Płacze. Mniej, lub bardziej oficjalnymi łzami. Wszak z wielkich ekranów, plakatów wciąż dobrotliwie spogląda ten pełen ciepła i serdeczności wielki (również w sensie fizycznym) człowiek. A jego system trzyma się dobrze. Więc jak tu się cieszyć?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)